Przejdź do treści
TravelHub

Twoje ustawienia

Zapamiętywane na tym urządzeniu i stosowane na każdej stronie.

Popularne

Żyj

Gent: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026

town in Ghent municipality, Belgium

Mapa miejsc
Teraz w mieścieGent+18 st. CPochmurno · zachód słońca 19:52zaktualizowano 10:42
WjazdWybierz paszportOdpowiedź zależy od posiadanego paszportu.
Miejsca na mapie45
Kurs waluty0,87 €za 1 $EUR — waluta krajustan na 18 wrz 2026

Dojazd i zakwaterowanie

Loty, lotniska, hosty i wynajem

Nie ma tu jeszcze gospodarzy oferujących darmowe zakwaterowanie — najbliższe miasto, w którym są dostępni:

Paris5030 hostów · 3 godz. 30 min
2 źródła · Stan na 19 września 2026
Źródło: TravelHub · OurAirports (public domain)

Wizy i kwestie praktyczne

Wybierz paszport

Wybierz swój paszport — czas oczekiwania, opłaty i wymagane dokumenty różnią się w zależności od kraju wydania paszportu.

Bezpieczeństwo i zdrowie

Oficjalne porady dla podróżnych i niezbędne minimum medyczne

Bezpieczeństwo · oficjalne poradydane na dzień 15 wrz 2026
Brytyjskie MSZ (FCDO)Brak ograniczeńBrak obowiązujących ograniczeń w podróżowaniu.
Pełna treść komunikatu (angielski)

Updated information about emergency services in Belgium ('Getting help' page).

Departament Stanu USAPoziom 2Zachowaj większą czujność wobec otoczenia i dobytku niż zwykle.
  • przestępczość
  • terroryzm
Pełna treść komunikatu (angielski)

Exercise increased caution in Belgium due to crime , terrorism , and unrest . Crime Petty crime is common, especially in popular tourist locations. Stay aware of your surroundings. Most crimes against foreigners are crimes of opportunity, like purse snatching and pickpocketing. Terrorism There is risk of terrorist violence, including terrorist attacks and other activity in Belgium. Visit the U.S.

Źródło: UK FCDO Foreign Travel Advice · US Department of State Travel Advisory

Dojazd

Lotniska, odległości i transport publiczny

DojazdOurAirports (public domain)
Antwerp International Airport (Deurne) ANR55 km stąd — najbliższe lotnisko
Brussels Airport BRU56 km od centrum
Ostend-Bruges International Airport OST61 km od centrum

Osoby, które tu były

Yulia ShorovaCzytaj
Ten sam, amerykański sen..

Lato minęło. Jestem w domu już od 6 miesięcy, ale postanowiłam napisać o mojej wizji Ameryki i mojego lata 2014. Ktoś spędził je w domu, ktoś na wsi, ktoś na obozach, a ja uczestniczyłam w międzynarodowym programie studenckim Work and Travel. Myślę, że Ameryka mnie zmieniła, i nie tylko mnie, studenci tutaj dorastają i podejmują czasem najpoważniejsze decyzje. Na przykład: wracać do domu czy nie? Pokusa jest wielka, nawet bez wykształcenia każdy imigrant może łatwo znaleźć pracę w supermarkecie, restauracji itp. i zarabiać, jak to mówimy, „powyżej średniej”, marzyć o kupnie samochodu, bo tam uważa się za normę posiadanie i prowadzenie samochodu od 16 roku życia. Samochodu nie trzeba brać na kredyt, bo jego koszt jest wielokrotnie niższy niż u nas, a ja sama byłam w stanie w półtora miesiąca zarobić na przyzwoity używany samochód, czego nie osiągnęłabym w ojczyźnie w tak krótkim czasie. Wielu imigrantów, których poznałam w USA, pytało mnie: „Co jest w Rosji, czego nie ma tutaj?”. Stosunek „naszych Amerykanów” do przyjezdnych „naszych” znacząco się różni. W Chicago pomagali mi słowem i czynem. W Nowym Jorku sprawa wyglądała inaczej. Tam wszyscy przetrwają, jak mogą. Przypuszczam, że „nasi” tam zepsuli się pieniędzmi i każdy żeruje na drugim. W przeważającej większości widziałam uśmiechy od przechodzących Amerykanów na ulicy, a jeśli zdarzyło się zgubić, zawsze ktoś do ciebie podejdzie, zapyta, czy wszystko w porządku, i życzy Nice day! Być może to nie jest nieszczerość Amerykanów, jak zauważają Rosjanie, ta uprzejmość jest w nich wpajana od urodzenia i wchodzi w fundament amerykańskiej mentalności. Ale każdy medal ma dwie strony, pierwszy czas w USA mija na fali euforii, to takie wrażenia, znajomości, uprzejmość sprzedawców i policjantów. Ameryka wydaje się krajem pełnym możliwości, ale pewnego razu siedząc na ławce w parku, zastanowiłam się, mój status społeczny, który mam w Rosji, tutaj nie odgrywa roli, trzeba zadowolić się nisko wykwalifikowaną pracą, na przykład taką, jak moja w tamtym okresie w sferze housekeeping. Większość przyjezdnych pracuje za 7-9 $ na godzinę, podczas gdy średnia pensja dla klasy średniej to około 20. Kręcisz się jak chomik w kołowrotku, a wynajem mieszkania (lub pokoju) zabiera 50% zarobków, a także przejazd autobusem lub metrem i jedzenie. A bez amerykańskiego wykształcenia trudno przeskoczyć tę poprzeczkę, więc pozwalasz sobie na oderwanie się od tej pracy tylko w weekendy w jakiejś kawiarni. Ale smutni ludzie w Ameryce to słabeusze, a pokazywanie tutaj swojego złego nastroju po prostu nie jest przyjęte. Widziałam, jak młodzi i niegłupi ludzie tracili siebie, na przykład dziewczyny... Plotki o tym, że dziewczyny z Europy Wschodniej mają lekkie obyczaje, niestety nie są plotkami. Wzdłuż autostrad i w ogóle w miastach, zwłaszcza dużych, rozwinięte są bary-restauracje, typu gentalman clubs, gdzie rekrutują młode dziewczyny w moim wieku do tańca przy rurze, i najczęściej są to nasze rosyjskojęzyczne dziewczyny. Zostałam oszukana i przywieziona tam, nawiasem mówiąc, przez naszych „przyjezdnych Rosjan” pod pozorem pracy jako pomoc barmana, ale uciekłam stamtąd. Znałam na pewno około 4 dziewczyny, które pracowały w tej sferze tańca. Ale chętnych do opuszczenia swojej Ojczyzny dla życia w USA jest bardzo wielu, zarówno aktywna wykształcona część społeczeństwa, jak i bardzo młodzi studenci. Często wyjeżdżają nawet całymi rodzinami. Podsumowując, uważam, że to lato oczywiście się udało, pomimo wszystkich moich błędów i nieprzyjemności, ale przecież właśnie w ten sposób zdobywa się doświadczenie życiowe. Połowę lata przeżyłam w prowincjonalnym mieście Ocean City, nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego, potem przeprowadziłam się do Chicago, które znajduje się nad jeziorem Michigan, a końcem mojej podróży był Nowy Jork. Jeśli chodzi o wszystkich studentów J-1 Visa, wróciliśmy inni, mamy co porównywać, rzeczywistość, do której przywykliśmy od dzieciństwa, a ten pobyt w Ameryce to swoiste hartowanie. Cóż... a wracają

  • Zdjęcie z posta użytkownika Yulia Shorova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Yulia Shorova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Yulia Shorova+5
Елена КуницаLenKa1 · Czytaj
Boję się..

Co ja mówiłam o wściekaniu się?! No to właśnie nadszedł ten moment!! Siedzę sobie, nikomu nie przeszkadzam, piszę na jakiejś stronie z obcokrajowcami, szlifuję angielski. Nagle agent pocztowy zapikał oO Używam go tylko do Work and Travel albo do tej strony, na której siedziałam. Miałam nadzieję na to drugie, bo nie czekałam na żadne wieści ani od CIEE, ani od Kena. A tu nie, niespodzianka. Dobrze chociaż, że nie w moje urodziny 15.05. Po przeczytaniu "miłych" i "przyjemnych" opinii o ambasadzie, w ogóle nie chcę tam jechać ;) Co robić.. Waiting for 11.05.11..

  • Zdjęcie z posta użytkownika Елена Куница
  • Zdjęcie z posta użytkownika Елена Куница
  • Zdjęcie z posta użytkownika Елена Куница+1
Welcome to Americaguest_15667 · Czytaj
Między słowami, Massachusetts

Kilka zabawnych spostrzeżeń... Bardzo często zamiast "Have a good day", "Have a good morning" itp. używa się wyrażenia "Have a good one". Zaciekawiło mnie, skąd się wzięło, i oto kilka ciekawych postów z forum językowego: "Have we become this lazy? I mean, really, is it that difficult to keep track of whether it is morning, afternoon or evening? If you have not yet eaten lunch then chances are that it is still morning. If you have not yet eaten dinner than chances are that it is still the afternoon. If you have not yet gone to bed then chances are that it is still the evening. If you are still up and about after midnight then chances are that you are slurring your words anyway." "As far as what it should mean from the cashier, I would think the most logical choice would be that she wants you to have a good day. But maybe when she says "have a good one" she only wants you to have ONE good day, the implication being that she wants all the rest of your days to be bad. Next time someone says such a rude thing to you you should let 'em have it." Bardzo często używa się też "all set" przy każdej okazji i znacznie częściej niż "OK". Dziwne, że znajomi z Nowego Jorku w ogóle nie słyszeli tego wyrażenia! (Byłem w Massachusetts). Istnieje pojęcie "fałszywych przyjaciół tłumacza" (słowa, które brzmią podobnie w dwóch językach, ale mają różne znaczenia - accurate, intelligent). Ja cały czas nazywałem narzędzia "instruments" zamiast "tools". Byłem bardzo zaskoczony, gdy zobaczyłem w czyjejś lodówce puszkę z napisem "Кока-Кола" po rosyjsku. Okazało się, że to seria puszek na olimpiadę z nazwami w różnych językach. Znajomy Amerykanin powiedział, że zna 4 stadia upojenia alkoholowego: -drunk -drunk as a pig -wasted -drunk as Boris Elcin Każdy może opowiedzieć mnóstwo historii o tym, jak rozmawiasz po rosyjsku i myślisz, że nikt nie rozumie, a tu niespodzianka. Oto jedna z nich (przydarzyła się Władowi). W Bostonie mężczyzna, który był z rodziną, zapytał go po angielsku, jak gdzieś dojść. Wład wyjaśnił i poszedł przed nimi w tym samym kierunku, zatrzymał się na moście, żeby nagrać coś kamerą. Kiedy rodzina przechodziła obok, wyprzedzając go, mężczyzna powiedział do reszty: "Co za idiota, nie mógł powiedzieć, że sam też tam idzie". "Sam jesteś idiota" – padła odpowiedź. Już o tym gdzieś pisałem – duże zegary z kukułką nazywają się "Grandfather's clock". Początkowo, zanim wyjaśniło się, że to ogólna nazwa, w pracy musiałem działać z dużą ostrożnością, gdy proszono o przeniesienie "Grandfather's clock" – myślałem, że to pamiątka rodzinna. A w ogóle po pracy jako tragarz (mover) wiem, jak nazywają się wszystkie meble, znam wszystkie te czasowniki typu "ciągnij-popychaj" i oczywiście nie będę miał problemu z tym, żeby powiedzieć, że podoba mi się dziewczyna, która idzie chodnikiem, a ty przejeżdżasz obok ciężarówką -)

  • Zdjęcie z posta użytkownika Welcome to America
Violetta SolodkovaCzytaj
Tajne służby

(Housekeepers on duty) W Ocean City, we trzy przyjaciółki pracowałyśmy w hotelu i w restauracji-browarze. Pewnego pięknego dnia niczego niepodejrzewająca Veronika, pełniąc obowiązki hostessy w restauracji, otrzymuje od menedżera portfel zapomniany przez jakiegoś klienta. Menedżer polecił mojej przyjaciółce: „Zostaw dokument na ladzie, na pewno ten, kto go zgubił, wróci po niego”. Ciekawska Veronika zainteresowała się i postanowiła obejrzeć dokument Amerykanina. Zamiast zwykłego ID leżała tam prawdziwa metalowa odznaka, podobna do tej, którą wszyscy widzieliśmy w amerykańskich filmach u policjantów. Był to dokument specjalnego agenta tajnych służb (które są w jakiś sposób powiązane z ochroną prezydenta USA), człowieka, któremu pod żadnym pozorem nie wolno zgubić służbowej odznaki. Przypominając sobie te filmy z szeryfami, Veronika nie mogła się powstrzymać i postanowiła sfotografować tak niezwykły przedmiot na pamiątkę. A potem wpadła na pomysł, by podzielić się tym zdjęciem ze swoimi przyjaciółmi: „Niech wiedzą, z czym mam tu do czynienia!” I dodała tę odznakę na Instagram, wskazując swoją geolokalizację i dodając hashtagi #secretservice oraz #specialagent. (w międzyczasie w hotelu zostawili Kristinie arbuza w ramach napiwku!) (Dzień ten sam. Chwalimy się zdobyczami!) Kilka dni później do naszej drugiej pracy – hotelu, niczym w filmie „Faceci w czerni”, przyjeżdżają specjalni agenci z tej samej tajnej służby i żądają wydania Veroniki. Moją biedną przyjaciółkę zabierają do ciemnego pokoju i urządzają jej konfrontację. Jeden z agentów kładzie przed jej twarzą wydrukowany post z Instagrama Veroniki i pyta: „To twoje?”. Przestraszona dziewczyna w odpowiedzi tylko kiwa głową. Agent zapytał, gdzie teraz jest ten dokument. Najwyraźniej myślał, że go ukradła. W rzeczywistości odznaka została zostawiona przez Veronikę na ladzie hostessy i nic więcej z nią nie robiła. Wtedy agenci zabrali Veronikę do naszej restauracji, żeby oddała im dokument. Tam przywitał ich menedżer i potwierdził, że właściciel odznaki już dawno ją odebrał. Agenci uspokoili się i wypuścili dziewczynę, DZIĘKUJĄC na pożegnanie za czujność. A menedżer, dowiedziawszy się o tej sytuacji, bez wahania zwolnił Veronikę za nieostrożność. W związku z tym ja i Kristina musiałyśmy później podpisywać papiery potwierdzające, że nie będziemy wrzucać do sieci rzeczy osobistych klientów. Do końca lata pracowałyśmy z nią w tej restauracji. A nasza kochana Veronika zdołała zmienić aż trzy prace. Zdążyła popracować jako konsultantka, a potem jako kasjerka w sklepie z pamiątkami, tam zajmowała się też drukiem na koszulkach. Potem zatrudniła się w dziale obsługi klienta w parku rozrywki, dzięki czemu dostawała bilety na wszystkie atrakcje, a my miałyśmy darmowy wstęp do aquaparku, na gokarty i inne imprezy rozrywkowe. Więc można powiedzieć, że tajne służby otworzyły przed Veroniką w Ameryce nowe drzwi. (Banda gotowa do wspinaczki. Dzięki Veronice za darmowe bilety!) (Przez to lato we trzy pościeliłyśmy ponad trzy tysiące łóżek!) (Czego to ludzie nie zostawiają w swoich pokojach!)

Yulia ShorovaCzytaj
To właśnie, amerykański sen..

Lato minęło. I już jestem od jakichś 6 miesięcy w domu, ale postanowiłam napisać także moje spojrzenie na Amerykę i moje lato 2014. Ktoś spędził je w domu, ktoś na wsi, ktoś na obozach, a ja uczestniczyłam w międzynarodowym programie studenckim "Work and travel". Myślę, że Ameryka mnie zmieniła, i nie tylko mnie — studenci tutaj dojrzewają i czasem podejmują swoje pierwsze poważne decyzje. Na przykład: wracać do domu czy nie? Pokusa jest wielka, nawet bez wykształcenia każdy emigrant może spokojnie znaleźć pracę w supermarkecie, restauracji itp. i zarabiać, jak u nas mówią, "powyżej średniej", marzyć o zakupie samochodu, w końcu tam uważa się za normę posiadanie i prowadzenie auta od 16. Samochodu nie trzeba brać na kredyt, ponieważ jego cena jest wielokrotnie niższa niż u nas, i sama udało mi się w półtora miesiąca zarobić na przyzwoite używane auto, czego nie byłabym w stanie osiągnąć na ojczyźnie w takim czasie. Wielu emigrantów, których poznałam w USA, pytało mnie: "Co jest w Rosji, czego tutaj nie ma?". Stosunek "naszych Amerykanów" do przyjeżdżających "naszych" znacząco się różni. W Chicago pomagano mi i słowem, i czynem. W Nowym Jorku było inaczej. Tam wszyscy radzą sobie jak potrafią. Przypuszczam, że "nasi" tam są zepsuci pieniędzmi i każdy dorabia się na drugim. W zdecydowanej większości widziałam uśmiechy przechodniów na ulicy, i jeśli się zgubisz, zawsze ktoś podejdzie, zapyta, czy wszystko w porządku, i życzy Nice day! Być może to nieszczerość Amerykanów, jak zauważają Rosjanie — ta uprzejmość jest im wpajana od urodzenia i stanowi fundament amerykańskiego mentalitetu. Ale każda moneta ma drugą stronę: pierwszy czas w USA mija w euforii — to takie wrażenia, znajomości, uprzejmość sprzedawców i policjantów. Ameryka wydaje się krajem pełnym możliwości. Ale pewnego razu, siedząc na ławeczce w parku, zastanowiłam się: mój status społeczny, który mam w Rosji, tutaj nie odgrywa roli, trzeba zadowalać się pracą niskokwalifikowaną, na przykład taką jak moja w tamtym okresie w housekeepingu. Większość przyjezdnych pracuje za 7–9 $ za godzinę, podczas gdy średnia pensja dla klasy średniej to około 20. Kręcisz się jak wiewiórka w kołowrotku, a czynsz za mieszkanie (mieszkanie lub pokój) zabiera 50% zarobków, a także koszty przejazdów autobusem lub metrem i wyżywienia. Przeskoczyć ponad ten próg jest trudno bez amerykańskiego wykształcenia, dlatego odejść z pracy możesz pozwolić sobie jedynie w weekend w jakiejś kafejce. Ale smutni ludzie w Ameryce to słabeusze i okazywanie złego nastroju tutaj po prostu nie jest przyjęte. Widziałam, jak młodzi i niezbyt głupi ludzie gubili siebie, na przykład dziewczyny... Plotki o tym, że dziewczyny z Europy Wschodniej mają lekkie obyczaje, niestety nie są plotką. Przy drogach, a w ogóle w miastach, zwłaszcza dużych, rozwinięte są bary-restauracje typu gentalman clubs, gdzie zatrudniają młode dziewczyny w moim wieku do tańca przy rurze, i najczęściej są to nasze rosyjskojęzyczne dziewczyny. Zostałam oszukana i przywieziona tam, nawiasem mówiąc przez naszych "przyjechanych Rosjan", pod pozorem pracy jako pomoc barmańska, ale uciekłam stamtąd. Znałam około 4 dziewczyny na pewno, które pracowały w tej branży tańca. Ale chętnych do opuszczenia swojej Ojczyzny na rzecz życia w USA jest bardzo wielu — zarówno aktywna, wykształcona część społeczeństwa, jak i zupełnie młodzi studenci. Często wyjeżdżają nawet całymi rodzinami. Podsumowując, uważam, że to lato oczywiście się udało, pomimo wszystkich moich błędów i przykrości, ale przecież na tym zdobywa się życiowe doświadczenie. Połowę lata spędziłam w prowincjonalnym mieście Ocean City, nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego, potem przeprowadziłam się do Chicago, które leży nad Jeziorem Michigan, a koniec mojej podróży był w Nowym Jorku. Jeśli chodzi o wszystkich studentów J1, wróciliśmy inni, mamy co porównać z przyzwyczajoną od dzieciństwa rzeczywistością, a to pobyt w Ameryce jest swoistym zahartowaniem. No....a wracając do pytania "Co jest w Rosji,

AlexanderSpree · Czytaj
Jak używać słowa na literę F

3 sierpnia 2009 Rozczarowanie — O, cholera! Agresja — Odwal się! Bierność — Mam to gdzieś! Rozkaz — Spadaj! Niekompetencja — To jakiś nieudacznik Lenistwo — To jakiś leń Ignorancja — To jakiś głupek Kłopoty — Chyba mam przechlapane Konfuzja — O co chodzi? Rozpacz — Znowu to samo Filozoficzne — Kogo to obchodzi? Bunt — Pieprzyć to wszystko Irytacja — Nie denerwuj mnie! Zachęta — Rób swoje! Etykieta — Podaj sól! Oszustwo — Agent ubezpieczeniowy mnie wykiwał Trudności — Nie rozumiem tego cholernego interesu Identyfikacja — Kto ty w ogóle jesteś? Brzydota — Wyglądasz okropnie Zgoda — Masz rację Życzliwość — Nie potrzebuję twoich łask

133posty uczestników o Gent — od zakwaterowania i wiz po weekendowe trasy.Czytaj wszystko

Podobne w pobliżu

Podobne pod względem budżetu i blisko Gent

Nie możesz znaleźć miejsca, którego potrzebujesz? Wyszukiwarka rozumie każdy język. Otwórz wyszukiwarkę

Zbieramy pozostałe informacje o tym miejscu