Jak wspomniałem wcześniej, po Austin skierowałem się do tej słynnej Miasta Grzechu. Szczerze mówiąc, czekałem na to dość długo, ponieważ nie jechałem tutaj, dopóki nie skończyłem 21 lat. W przeciwnym razie po prostu nie ma tu co robić. Do wyjazdu przygotowywałem się z wyprzedzeniem (jak zresztą do wszystkich moich wyjazdów), więc zarezerwowałem motel. Ci, którzy uważnie czytali wszystkie moje blogi, mogą być teraz zaskoczeni, ponieważ ze wszystkich miast, które odwiedziłem, to pierwszy motel, który zarezerwowałem. Chociaż nie, był jeden, ale był tylko na pokaz. Potem i tak anulowałem rezerwację. A tak, przez te lata musiałem nocować na lotniskach, w samolotach, pociągach, samochodach, u przyjaciół, przez Couchsurfing, w akademikach i w hostelu. Dwa ostatnie warianty to jedyne, za które musiałem płacić :) Przypomnę tym, którzy nie wiedzą lub zapomnieli, że hostel i motel różnią się od siebie. Hostel to najtańsza opcja. Tam, gdzie zazwyczaj kwaterują cię w pokoju z 4-8 łóżkami. Możecie przeczytać ponownie mój pierwszy blog, część o San Francisco. Chociaż tam opowiadałem, że dokwaterowali nam strasznych gości (według opowieści moich przyjaciół), ale czytałem wiele miłych opinii od osób, które znajdowały w hostelu zarówno towarzyszy podróży, jak i po prostu nowych przyjaciół. A motel, w którym mieszkałem - to tani wariant hotelu. Pewnie często widzieliście takie w kinie. Zazwyczaj są dość typowe z wyglądu: dwupiętrowe, być może nawet z basenem i wieloma pokojami w rzędzie. Jak tylko dostałem wizę, zarezerwowałem sobie jeden z najtańszych wariantów - Days Inn Las Vegas. Mogę dać krótką ocenę, że motel jest ogólnie dobry. Pokoje są czyste, jest pralnia i mała kawiarnia. Za 4 noce zapłaciłem $136 + z karty pobrali $100 jako depozyt, który zwrócili, gdy tylko wymeldowałem się z pokoju. Po prostu gwarancja tego, że nic nie zbroję. Swoją drogą, pokoje sprzątano codziennie, co również było niezwykle miłe. A pralnia okazała się w samą porę, bo kiedy podróżujesz już około 10 dni, a do tego nabijasz jak najwięcej mil, to ubrań na zmianę zostaje dość mało. Dlatego musiałem już wyprać niektóre rzeczy. Warto zauważyć, że jeśli nie masz 21 lat, to wiele (a może w ogóle żadne) moteli i hoteli w ogóle cię nie wpuści. U mnie na przykład sprawdzali paszport, czy mam więcej niż 21 lat, zanim się zameldowałem. Więc kiedy będziecie rezerwować nocleg, sprawdźcie, czy mają takie warunki. A co do jedzenia.. U nich w samym motelu była jadłodajnia Denny's. To jedna z amerykańskich sieci rodzinnych restauracji/coffee-shopów, gdzie jest praktycznie każde jedzenie, w zależności od pory dnia. Gotują całkiem nieźle, ale ceny są wyższe niż na przykład w jakimś McDonald's. Za dobre śniadanie: zestaw z dowolnego rodzaju jajek, mięsa (bekon lub kiełbaski), tosta i czegoś do wyboru w rodzaju grzybów lub placków + kawa zapłacicie około 15-17 dolarów + napiwek. Ale za to czarna kawa ze śmietanką jest w takich miejscach nielimitowana. Ci, którzy zamierzają podróżować po USA po raz pierwszy i chcą zarezerwować motel, niech nie zniechęca was cena za 4 noce. To znaczy, tak, 136 dolarów - to bardzo tanio. ALE. Rzecz w tym, że to normalne dla Vegas. Vegas właśnie tym przyciąga, że tutaj wszystko jest bardzo tanie. Praktycznie wszystko. (Bary i bary dla dorosłych, swoją drogą, też). Ale tym, że wydajecie mało pieniędzy na hotele, motele i hostele, możecie odpowiednio wydać więcej pieniędzy na automaty i ruletkę. Pułapka, jak się wydaje. A one są tutaj wszędzie, rozumiecie? Mówiłem już w poprzedniej części, że po prostu wychodząc z trapu samolotu, już spotkacie automaty. Będziecie chcieli spróbować raz, a potem jeszcze raz, i już może setka poszła. A jeszcze automaty są prawie we wszystkich motelach i hotelach. Tam, gdzie mieszkałem, swoją drogą, też. A dokładniej, tam było małe kasyno ze swoją kasą. Ale nie grałem. Łatwo ulegam takim rzeczom, więc nie wolno mi siadać. I wam wszystkim radzę być ostrożniejszymi. Przegracie wszystkie pieniądze, które zarobiliście (lub planowali

Austin: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026
Austin demands personal wheels the moment you leave the university district, where sparse bus connections make a car or a bicycle essential for daily life.
- Municipal buses and commuter rail lines
- English
- Downtown bike rental stations and community cycling workshops
- English
- Counter-service dining spots and mobile food trailer parks
- English and Spanish
«Can I get this to go?» — Used when ordering meals at casual counters or food trailers.
- 1 dzień
- Texas State Capitol, Frost Bank Tower, Lady Bird Lake
- 3 dni
- + Blanton Museum of Art, Main Building, Moody Center
- 7 dni
- + Lake Austin, Austin History Center, House Park
Austin balances rapid commercial expansion with a stubborn devotion to neighborhood coffeehouses, taco stands, and live performances.
Downtown and the university campus are pedestrian-friendly, but reaching outer districts exposes the weaknesses of the bus network and the commuter rail line. Many residents turn to cycling along designated street lanes or use community bike shops when the weather remains mild. Summer humidity and steep western hills quickly limit walking, making vehicle access practical for longer stays.
Czytaj dalej
Dining revolves around casual counter ordering and outdoor food truck gatherings rather than table reservations. Many celebrated kitchens operate out of converted trailers or storefronts serving barbecue, Tex-Mex, and vegan specialties. Patrons pay and tip in advance at the register. Local coffeehouses double as informal workspaces and acoustic performance spaces, anchoring neighborhood life from morning until late.
Despite low overall crime rates, central nightlife blocks draw dense crowds and demand caution late at night, where mounted patrols monitor disturbances and staff sobering facilities. Sudden rainstorms introduce a separate seasonal hazard across the uneven landscape, where dry gullies and low water crossings flood rapidly, requiring drivers and pedestrians to avoid moving water entirely.
- Food truck parks
- Live music coffeehouses
- Flash flooding
- Public transit gaps
- Community bike culture
- The main commercial airport operates passenger flights from two separate terminals, with the South Terminal handling select discount airlines.
- A volunteer cooperative runs community workshops where cyclists repair their bicycles free of charge using shared shop tools.
- City police provide transport to a specialized sobering facility for intoxicated individuals requiring a safe place to recover.
- The regional passenger rail line connects downtown with the northwestern suburban corridor on weekday and weekend schedules.
Dojazd i zakwaterowanie
Loty, lotniska, hosty i wynajem
Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.
- 01Connect personal devices to the terminal wireless network upon arrival.
- 02Use payment cards for local purchases as electronic transactions are accepted citywide.
- 03Board the Capital Metro bus or take a rideshare to central lodging.
2 źródła · Stan na 18 września 2026
Wizy i kwestie praktyczne
Wybierz paszport
Wybierz swój paszport — czas oczekiwania, opłaty i wymagane dokumenty różnią się w zależności od kraju wydania paszportu.
Praktyki, programy au pair oraz studia wymagają innej kategorii wizy i innego zestawu dokumentów. Wnioski są rozpatrywane przez CMO International Programmes.
Międzynarodowe programy IEC- Community Yellow Bikes must never be locked up and must be left accessible for subsequent users.
- Karty
- Gotówka
- Napiwki
How can travelers reach downtown from the airport?
Capital Metro operates scheduled public bus service linking Austin Bergstrom International Airport to downtown. Ground transport options also include taxis, rideshares, and car rentals. Passengers arrive through the Barbara Jordan Terminal or the South Terminal.
Źródło: WikivoyageIs it practical to get around Austin without a car?
Downtown and the University of Texas campus district accommodate walking and cycling with marked paths and rental bike stations. Beyond the central core, the Capital Metro agency runs urban bus lines and commuter rail. Summer heat can make foot travel arduous during the warmest months.
Źródło: WikivoyageWhat natural hazard affects driving during storms?
Heavy downpours trigger sudden flash floods across low-lying roads and water crossings. Moving water frequently sweeps across drainage paths, creating life-threatening driving conditions. Signs designate vulnerable roadway dips where motorists must turn around rather than crossing.
Źródło: WikivoyageWhat ordering style is common at local dining establishments?
Many popular eateries and barbecue smokehouses operate with counter service rather than table waitstaff. Patrons typically place orders and pay gratuities before taking their food. Because few casual restaurants take advance bookings, queues regularly form at peak times.
Źródło: WikivoyageWhat characterizes the local coffeehouse scene?
Austin has an established coffeehouse culture where independent venues regularly host live musical acts and poetry readings. Cafes frequently serve as daytime work spaces with complimentary wireless internet. Several local coffee chains operate branches throughout the city.
Źródło: Wikivoyage3 źródła
Bezpieczeństwo i zdrowie
Oficjalne porady dla podróżnych i niezbędne minimum medyczne
1 dodatkowe zagrożenie
Dojazd
Lotniska, odległości i transport publiczny
Kiedy jechać i gotowe plany
Kiedy przyjechać i co zmieścić w jeden dzień, trzy dni lub tydzień
- 09:00Texas State CapitolInspect the historic capitol grounds in the walkable city center.
- 11:30Bullock Texas State History MuseumHead north on foot toward the pedestrian university district.
- 14:00Blanton Museum of ArtExplore art galleries located within the main campus grounds.
- 17:00Lady Bird LakeWalk or ride along the designated shoreline trails.
- 10:00Lady Bird LakeStart on the continuous riverside path network.
- 12:30Harry Ransom CenterVisit cultural archives positioned near the campus pedestrian core.
- 15:00Lyndon Baines Johnson Library and MuseumReview presidential history exhibits in the upper university area.
Język i kultura
Pięć zwrotów na pierwszy dzień i sytuacje, w których język jest niezbędny
English is the primary language across municipal administration, commerce, public transportation, and daily life. A visitor or resident conducting daily routines encounters English everywhere, from city buses and bike-share services to neighborhood supermarkets.
- Can I get this to go?Can I get this to go?
- Could I start a tab?Could I start a tab?
- Can I close out, please?Can I close out, please?
- Do you take cards?Do you take cards?
- Is gratuity included?Is gratuity included?
3 kolejne zwroty
- How long is the wait for a table?How long is the wait for a table?
- What do you recommend?What do you recommend?
- Do you offer daily rentals?Do you offer daily rentals?
| Sytuacja | Język |
|---|---|
| Municipal buses and commuter rail lines | English |
| Downtown bike rental stations and community cycling workshops | English |
| Counter-service dining spots and mobile food trailer parks | English and Spanish |
| Regional supermarkets and Hispanic grocery outlets | English and Spanish |
| Cross-border coach stations serving routes to Mexican destinations | Spanish and English |
| Bars, coffeehouses, and live music venues downtown and in the Warehouse District | English |

Osoby, które tu były
Przepraszam wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób okazywali lub okazują zainteresowanie moimi blogami. Niestety, byłem bardzo zajęty nauką i nie mogłem w żaden sposób usiąść po ludzku, żeby napisać kontynuację podróży. Teraz właśnie pojawiło się trochę czasu na to. Mam nadzieję, że wciąż są tu ludzie, których to interesuje. Rozumiem, że teraz jest taki czas, kiedy wszyscy są zajęci wizami i biletami, ale można też trochę się zrelaksować, prawda :) I jeszcze osobne podziękowania dla Aleksandra Kozłowa, który ostatnio postanowił przypomnieć mi, że warto pisać kontynuację. W końcu udało mi się dotrzeć do tego samego Austin. Dla informacji: Austin to stolica stanu Teksas, który znajduje się, że tak powiem, na dole kraju w środkowym pasie. Średni wiek mieszkańców to zaledwie 31 lat, co oznacza, że jest to naprawdę bardzo interesujące miasto dla młodzieży. Czym na przykład? Cóż, już wjeżdżając do tego miasta, dowiedziałem się, że to stolica muzyki na żywo. Tam codziennie można usłyszeć do 200 różnych zespołów i wykonawców! Atmosferę muzyki na żywo można poczuć już od schodów samolotu. No, nie do końca od schodów... Trochę dalej. A dokładniej od odbioru bagażu, gdzie są takie oto unikalne konstrukcje gitar: Wybiegając w przyszłość, warto zauważyć, że w USA jest to bardzo popularny temat - prezentowanie, że tak powiem, jednej z najważniejszych "wartości" miasta już na lotnisku. Na przykład w Vegas nieco później spotkałem już automaty do gier 5 metrów od bramki samolotu. I te automaty są rozmieszczone na całym lotnisku. Ale teraz nie o tym. Przypomnę, że do Austin jechałem do mojego starego przyjaciela Weldona, z którym pracowaliśmy półtora sezonu w kuchni w Glacier. To właśnie on przywitał mnie pod deszczowym niebem Teksasu w swoim nowym samochodzie. Tutaj, po zwolnieniu z tamtej pracy, udało mu się już urządzić: znaleźć nową pracę, dom, a nawet się ożenić. Nieźle, prawda. W tym momencie pomyślałem o tym, że poza tym, że ci, którzy czytają blogi od samego początku, poznają nie tylko moje podróże, ale także losy niektórych ważnych postaci tej mini sagi Work and Travel. Tak więc Weldon jest właśnie jednym z nich. I u niego wszystko w porządku. Dzień pierwszy. Po zapoznaniu mnie z moim pokojem, a także ze swoją żoną, zaciągnął mnie, żeby wypróbować inną najważniejszą atrakcję. Rzecz w tym, że Teksas graniczy z Meksykiem, więc jeśli nie chce wam się jechać do Meksyku, to możecie dojechać do Teksasu, no lub do niektórych pobliskich stanów, żeby spróbować prawdziwego meksykańskiego jedzenia. Jestem fanem tej kuchni i próbowałem wielu dań w różnych stanach: NY, Waszyngtonie, Montanie, ale z tym, co było w Austin, nic się nie równa. Uwierzcie mi. Weldon zabrał mnie do małej kawiarni Tamale House East, która wygląda jak typowa kawiarnia z filmu, która znajdowałaby się gdzieś pośrodku pustyni, a obsługiwałby was pewnie jakiś Danny Trejo w kapeluszu. No, rozumiecie, prawda? No spójrzcie sami: Menu było tak różnorodne, że niektóre rzeczy widziałem po prostu pierwszy raz i elementarnie nie wiedziałem, co to jest, choć nieźle znam kuchnię meksykańską. Weldon doradził mi kilka rzeczy i okazało się to naprawdę niesamowicie smaczne: nachosy, sos serowy, tamales, quesadilla. W ogóle, jedźcie do Teksasu i próbujcie! Po tym Weldon wyjechał, a ja z tej kawiarni po prostu poszedłem błąkać się po okolicy, ciesząc się miastem. Zawsze mówiłem, że bardziej lubię podróżować w pojedynkę. Właśnie dla takich chwil. W każdej chwili możecie zostać sam na sam ze sobą i robić co chcecie, iść gdzie chcecie itd. Właśnie tak zrobiłem. Miasto, choć nie jest "wieżowcowe", ale jego część jest dość nowoczesna, ale większość to jedno-, dwupiętrowe budynki, na dodatek z bardzo fajnym bajerem. Co mi się bardzo podobało - to to, że jest tam bardzo dużo wielkoskalowych graffiti lub artów (nazywajcie jak chcecie). Tam, gdzie spacerowałem - były one prawie na każdym kroku i narysowane bardzo wyraźnie i ciekawie: Przechodząc nieco dalej, wyszedłem na 6. ulicę - to jeden z głó
Już wspominałem w poprzednich historiach, że ciągle wpadam w jakieś tarapaty podczas moich podróży. Jest to jednocześnie stresujące i nerwowe, ale też ciekawe przygody, a na koniec szalone doświadczenia i historie. Te same, którymi zazwyczaj dzielę się ze wszystkimi, którzy jadą za ocean, żeby nie wpadali w takie same kłopoty. Ci, którzy czytali poprzednie blogi, być może pamiętają spóźnienie na pociąg, długą podróż autobusem, długi, różne choroby, a to był dopiero pierwszy rok:) W tym roku, po Nowym Jorku, postanowiłem odwiedzić mojego starego przyjaciela Weldona, który kiedyś dawno temu uczył mnie od zera całego kunsztu gotowania. Nigdy nie zapomnę, jak wszedłem do kuchni po raz pierwszy, a on zwrócił uwagę, że mam nieodpowiednie i śliskie buty, a potem pokazał, jak prawidłowo trzymać nóż. Tak, całe życie źle trzymałem nóż. W zasadzie wszyscy trzymają go źle. Ale nie o tym mowa. Samolot do Miami, tam około 3 godziny tranzytu, gdzie planowałem pospacerować po lotnisku. A czemu nie? Bagaż przecież już ładowali z samolotu do samolotu. Ale właśnie tutaj zaczynają się przygody. Wszystko zaczęło się w Nowym Jorku, kiedy już spokojnie siedziałem w samolocie i czekałem na start. Samolot trochę się spóźnił, ale potem ruszył na pas startowy, trochę pojeździł, a potem wrócił do „bramki”. Ogłoszono, że są usterki techniczne i trzeba poczekać. Tutaj dopadła mnie panika. Nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie jest mój laptop. Sprawdzam bagaż podręczny, a go tam nie ma! Po prostu milcząc biegnę do bramki i nawet nie słuchając stewardess, wybiegłem z samolotu z krzykiem, że zapomniałem laptopa. W zasadzie nie wolno wychodzić z samolotu po wejściu na pokład. Kto wie, co tam w środku zostawiłeś? Tak się złożyło, że laptopa wyjąłem podczas kontroli bagażu podręcznego, która znajdowała się na drugim końcu lotniska. Umierając z zadyszki, ledwo tam dobiegłem. Oczywiście już go tam nie było. Pytam prawie krzycząc: „Nie widzieliście laptopa? 30 minut temu zapomniałem...” Młody Afroamerykanin, dla którego najwyraźniej sytuacja była absolutnie typowa, po prostu otwiera jakiś mały sejf, sprawdza go, a potem pyta, czy było na nim coś? No tak. Była na nim szara, przypominająca wełnę teczka. Wyjaśniłem mu to, a on oddaje mi mój laptop. Nie wierzyłem własnym oczom! Z takim samym szalonym biegiem wróciłem do samolotu i spokojnie usiadłem na miejscu, ale okazało się, że biegałem na próżno. Ponieważ posiedzieliśmy jeszcze 20 minut, a potem ogłoszono, że naprawdę coś jest nie tak i lot opóźni się o kolejne 3 godziny. Powiedzieli: „Czy możecie państwo opuścić samolot? Idziemy naprawiać!” Oczywiście było nieprzyjemnie. Przy wyjściu, przy bramce, kobietę-przedstawiciela American Airlines zaatakowano pytaniami, co zrobić z biletami tranzytowymi, na które oczywiście się spóźnimy. Na co ona tylko powiedziała, że szansa jest, ale możecie iść i zmienić. Poradzili zadzwonić pod specjalny numer. A pod tym numerem poinformowano mnie, że status mojego biletu jeszcze się nie zmienił i nie mogę go zmienić. Powiedzieli: idźcie i zmieńcie przy wyjściu z lotniska, gdzie się rejestrowaliście. Wyszedłem, tam gigantyczna kolejka. Włączyłem swoje skandaliczne korzenie i zacząłem naskakiwać na menedżera, dlaczego mam stać w kolejce z powodu błędów firmy? Dobrze czy źle porozmawialiśmy, ale powiedział, że nic nie może zrobić. W końcu podszedł do mnie inny menedżer i przeprowadził przez linię VIP. Tam w 5 minut zmienili mi bilet. Tylko teraz to już nie był Nowy Jork-Miami-Austin (Teksas), a Nowy Jork-Miami-Dallas (Teksas)-Austin (Teksas), no, biorąc pod uwagę, że tranzyt między Dallas a Austin, a także czas lotu są minimalne, to nie było straszne. No, prawda, trzeba było czekać, aż naprawią samolot w Miami. I tam miałem nie małe czekanie. Musiałem od nowa przechodzić kontrolę przy wejściu (tym razem wszystko sprawdziłem. Tak, laptopa już nie zgubiłem.) Rozumiecie, że trzeba być ostrożniejszym z takimi rzeczami? Bo na przykład w moim kraju przy kontroli bagażu nie proszą o wyjmowanie la
Przed tą podróżą nie wiedziałam o Teksasie prawie nic. Czas mijał i powoli przyzwyczaiłam się do nowego życia. Z mojego osobistego dziennika: „Przyzwyczaiłam się już do tego, że moja waga tutaj to ponad 100, wzrost to trochę ponad 5, że kalorie nie są w 100 gramach, a w porcji, a benzyna nie w litrach, a w galonach. Na zewnątrz jest zazwyczaj około 100 stopni, a prędkość naszego samochodu to około 50. I wszystkie te mile, funty, jardy i stopnie Fahrenheita nie doprowadzają mnie już do szału tak, jak na początku. Spokojnie odliczam monety przy kasie, chociaż w pierwszych dniach w panice wyciągałam banknoty i modliłam się, żeby nikt nie pytał mnie o drobne. Niestandardowe arkusze wydają się teraz standardowe, a waga pokazująca ponad 100 nie przeraża już tak bardzo. Kiedy nowy znajomy mówi, że mieszka 30 mil od nas, mam dość jasne wyobrażenie, jak daleko to jest, a jeśli głębokość rzeki wynosi około 2 jardów, rozumiem, że jeśli się postaram, mogę sięgnąć dna. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. I to jest niesamowicie fajne i interesujące”. A w sierpniu wyznałam miłość temu stanowi, pisząc taki post na Instagram: „W Teksasie nie da się nie zakochać. Pewnie dla wielu brzmi to dziwnie, ale tak jest. Kiedy dowiedziałam się, że ze wszystkich stanów Ameryki trafił mi się Teksas i spędzę lato z kowbojami na pustyni wśród kaktusów, rozpłakałam się. Poważnie szlochałam. Ale to tylko moja niewiedza i mnóstwo stereotypów, które miałam w głowie. Teraz po prostu dziękuję losowi za to, że jestem właśnie tutaj. Teksas to najlepsze, co mogło mnie spotkać. Po prostu dlatego, że jest niesamowity. To jedyny stan, który naprawdę ma historię. Ogromną i wielką (na zdjęciu, nawiasem mówiąc, jest Alamo – misja katolicka, która służyła jako twierdza podczas rewolucji teksańskiej. Teraz to najsłynniejsza atrakcja historyczna San Antonio, a może i całego stanu). Teksas jest liderem w kraju nie tylko pod względem powierzchni, ale także liczby ludności. Pod względem powierzchni ustępuje tylko Alasce (Teksas jest większy od wielu państw, w tym od każdego kraju w Europie), a pod względem liczby ludności – Kalifornii (na przykład stan Nowy Jork jest na trzecim miejscu). Jest tu niesamowita przyroda, ciepło i słonecznie (w ostatnich dniach oczywiście nie bardzo, ale w zasadzie jest dobrze) i niesamowicie pięknie. Czasami patrzę na mijane krajobrazy i nie mogę uwierzyć, że jestem w Teksasie. A jacy tu są ludzie – nawet nie możecie sobie wyobrazić. Prawdziwie życzliwi, otwarci i przyjaźni. No i oczywiście kochający wolność. Wszystkiego oczywiście nie da się opowiedzieć, ale to niesamowite miejsce. Wszyscy marzą o przyjeździe do Ameryki i odwiedzeniu Nowego Jorku i Kalifornii, ale mało kto marzy o Teksasie. A szkoda. Stan Samotnej Gwiazdy. Stan, nad którym zawsze będą powiewać sześć flag. Zostawię tu monetę na wszelki wypadek. Who knows, jak to mówią”. Co dał nam Teksas? Spacerowaliśmy po San Antonio, pływaliśmy łódką i przeszliśmy wzdłuż i wszerz River Walk, zaglądając do różnych sklepików i restauracji. Chodziliśmy na meksykańskie targi i dziwiliśmy się, dlaczego wszyscy mówią po hiszpańsku. Odwiedziliśmy muzeum historii Bullock i Kapitol w mieście Austin. Wstaliśmy o 5:30, żeby spędzić dzień wolny w ogromnym Houston, a w rezultacie spędziliśmy cały dzień w niesamowicie interesującym muzeum NASA i zobaczyliśmy Zatokę Meksykańską w Galveston. Spacerowaliśmy po nocnym Austin, gdzie w każdym barze działo się szaleństwo i grali muzycy. Skakaliśmy z klifu do studni, która początkowo wydaje się jakąś otchłanią. Chodziliśmy do najfajniejszych restauracji, ciągle próbowaliśmy nowych dań, a pewnego razu jedliśmy kolację w sombrero. Muzycy śpiewali specjalnie dla nas, a my z zachwytu zamykaliśmy oczy. Jeździliśmy na najfajniejszych kolejkach górskich w Six Flags, spływaliśmy na oponach po rzece, chodziliśmy po sklepach z antykami, a nawet byliśmy na prawdziwym uniwersytecie. Pływałam z dwoma retrieverami w rzece i otrzymałam dziesiątki oświadczyn. Karmiliśmy zebry z ręk
Tak jak każda inna bariera. Trzeba ją po prostu wziąć i pokonać. Osobiście jestem przekonana, że wszystkie te bariery są w naszych głowach. Z językami obcymi sprawa jest dość prozaiczna. W głowie rodzi się strach i nagle stoisz jak sparaliżowany, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Strach przed błędami? Przed oceną? Nie wiem. Na szczęście mnie ten problem nie dotknął. Języki obce to moja miłość, moje hobby i to, czym zajmuję się na uniwersytecie. W momencie wyjazdu dobrze znałam angielski i w miarę swobodnie porozumiewałam się po hiszpańsku. I oczywiście radzę wszystkim „podszkolić” język przed wyjazdem, to ułatwi wam dalsze życie w Stanach, pozwoli znaleźć lepszą pracę i zwiększy prawdopodobieństwo szybkiego przełamania bariery językowej. Moja rada jest prosta: sztucznie zanurzcie się w środowisku językowym. Oczywiście nie sugeruję szukania korepetytorów i szkół językowych – nie. Zmieńcie język w telefonie na angielski, zasubskrybujcie jakieś amerykańskie wiadomości, słuchajcie podcastów, piosenek, oglądajcie filmy, blogerów, rozmawiajcie po angielsku sami ze sobą (po prostu przełączcie swój mózg na dany język: opisujcie swoje życie, zadawajcie sobie pytania i odpowiadajcie na nie, rozumujcie w tym języku, można nawet na głos, jeśli jesteście w domu, na przykład). Te rady naprawdę działają. Wtedy nie przeżyjecie szoku i nie napiszecie później gdzieś: „uczyłem się angielskiego w szkole, ale tutaj mówią w innym języku”. Już opowiadałam, że kiedy przylecieliśmy do Austin, musieliśmy wezwać taksówkę i zwróciliśmy się do kobiety przy punkcie informacyjnym. Zapamiętałam ten moment jako chwilę, w której moja bariera językowa runęła. Po prostu wzięłam się w garść, uspokoiłam gęsią skórkę, która przebiegała po ciele, i zaczęłam rozmowę. Po tym nie można mnie było już zatrzymać. Każdego człowieka postrzegałam jako potencjalną okazję, by dowiedzieć się czegoś nowego o języku, o kraju, jego kulturze i historii. Pytałam, co oznacza to czy inne słowo, jak mój rozmówca odnosi się do tego czy innego zjawiska w kraju, co wie o moim kraju itd. I to jest moja główna rada! Nie bójcie się wykorzystywać każdej takiej okazji! To bezcenne doświadczenie! Nie po to przecież lecieliście przez pół świata, prawda? Nie bójcie się błędów (przecież wszyscy mają je gdzieś), pytajcie i opowiadajcie o wszystkim, co was interesuje (przecież waszego rozmówcę to też najprawdopodobniej interesuje), otwórzcie się na nowych ludzi i nową kulturę. Tak wasz angielski (a może i hiszpański też) po prostu wystrzeli w górę przez lato. A jeszcze z uśmiechem wspominam każdy moment, kiedy „mój język doprowadził mnie do Kijowa”. Zwłaszcza, nawiasem mówiąc, hiszpański. Ponieważ w Teksasie jest bardzo dużo Meksykanów, a wielu z nich w ogóle nie mówi po angielsku, byłam zmuszona przetrwać. Pamiętam, jak pewnego razu musieliśmy przemieścić się z jednej pracy do drugiej. Planowaliśmy iść pieszo, ale z jakiegoś powodu nas zatrzymano i czasu w ogóle nie zostało. Wtedy zaczęłam chodzić i pytać kolegów, kto może nas podwieźć. Ale nikt nie mógł (ktoś nie miał samochodu, komuś zmiana jeszcze się nie skończyła), i nagle jedna pani pokazuje mi przez okno na parking i mówi: „a tam Blanka jedzie do domu, zapytajcie ją”, a Blanka w tym momencie już jedną nogą była w samochodzie. Biegnę do niej, krzyczę po angielsku „poczekaj”, ona zatrzymuje się i patrzy na mnie zdziwionymi oczami. Nawiasem mówiąc, nie miałam pojęcia, kim jest Blanka i widziałam ją pierwszy raz. Najwyraźniej ona też. Tłumaczę jej w pełnych barwach, jak może uratować nam życie, na co ona odpowiada „hablas español?”. Wszystko zrozumiałam i zaczęłam jej tłumaczyć to samo po hiszpańsku. A ona na to: „koleżanki, nie ma problemu! Wsiadajcie”. Tak oto zdążyliśmy do pracy i zyskaliśmy nową koleżankę. W tamtej restauracji, nawiasem mówiąc, pracowałam w barze sałatkowym (co było dość prestiżowe, ponieważ nie było tam kelnerów, więc prestiż pracy mierzono nie zarobkami, a złożonością pracy; im mniej energochłonne, tym lepiej). I zaczę
Bilety kupiłam 4 dni przed lotem, a walizki pakowałam w nocy przed wylotem. Cały dzień spędziłam w Moskwie i kilka godzin na lotnisku w Londynie. Lecieliśmy liniami British Airways (Moskwa-Londyn-Austin). Nie spałam porządnie przez trzy doby, ale po przyjeździe do USA nie odczułam żadnego jetlagu. Po prostu zameldowaliśmy się w motelu, znaleźliśmy siły, żeby pospacerować wieczorem po okolicy i zasnęliśmy. Od teraz będę czasem pisać „my”, ponieważ okazało się, że nas takich „nieszczęśników” zmuszonych jechać do Teksasu było czworo. To, co zobaczyliśmy, gdy wyszliśmy na spacer Nasz ponury pokój, w którym spędziliśmy pierwszy tydzień Widok typowej Ameryki, który roztaczał się z naszego motelu Zapis z mojego osobistego dziennika: „13 czerwca No i jesteśmy na miejscu. Nawet nie chce się wierzyć, że to wszystko przeżyliśmy i w końcu zaczyna się nowy kawałek naszego życia. Przylecieliśmy do Austin. Od razu zrozumieliśmy, że ludzie tutaj są naprawdę inni. Uśmiechają się i zawsze są gotowi pomóc. Pierwszą taką osobą była kobieta przy punkcie informacyjnym. Pomogła nam wezwać taksówkę, dała mnóstwo broszur, życzyła udanego wypoczynku. W zamian podarowaliśmy jej pamiątkę z Rosji. Właściwie taksówkarz był dość podejrzanym typem, za przejazd daliśmy mu 140 dolców (jechaliśmy prawie godzinę, odległość to jakieś 85 km; 120 za przejazd + 20 napiwku). W naszym „wypasionym” hotelu czekał na nas kolejny Hindus ze złymi wieściami o tym, że mogliśmy dojechać za 5 dolców autobusem i że w naszej restauracji okazuje się, że klientów prawie nie ma. Ale byliśmy tak zmęczeni, że woleliśmy wycofać się do naszego małego i ponurego pokoju. Nie spałam porządnie przez trzy doby, czułam się okropnie, ale mimo wszystko postanowiliśmy pospacerować po okolicy, zobaczyć, gdzie przyjdzie nam spędzić nasze lato. Plan dojścia do Walmartu spalił na panewce, wróciliśmy do domu i poszliśmy spać”. Przez całe lato prowadziłam dziennik. Każdego dnia zapisywałam, co ciekawego się wydarzyło, co robiliśmy i jakie uczucia mnie wypełniały. Pierwszy tydzień minął niepostrzeżenie. Mieszkaliśmy 5 minut od restauracji, w której pracowaliśmy, więc miasta za bardzo nie widzieliśmy. Spacerowaliśmy tylko po okolicy, opalaliśmy się nad najbliższą rzeką, chodziliśmy pieszo do Walmartu (prawie godzina w jedną stronę). Kapelusz, swoją drogą, kupiłam pierwszego dnia. W końcu jestem w Teksasie czy nie? Nic godnego uwagi się nie działo, pracowaliśmy (o pracy opowiem później), cieszyliśmy się wolnym czasem, ale powoli zaczynaliśmy się nudzić. Wszystko zmieniło się dokładnie tydzień później, kiedy nadszedł czas, żeby coś postanowić w sprawie mieszkania. Ale to już kolejna historia.
Zostań dłużej na programie
Work and Travel, staże, au pair oraz wolontariat w Stany Zjednoczone: wiza, zaproszenie oraz wsparcie na miejscu są obsługiwane przez CMO International Programmes.
Miasta w Stany Zjednoczone
Miejsca w Austin
Kraje w pobliżu
Częste pytania dotyczące Austin
Nie możesz znaleźć miejsca, którego potrzebujesz? Wyszukiwarka rozumie każdy język. Otwórz wyszukiwarkę
