Marzenia – odradzają się już od dzieciństwa. Nawet nie wiem, z czym to jest związane, ale jednym z moich największych marzeń stało się odwiedzenie Ameryki. Kiedy pytają mnie o moje amerykańskie doświadczenia, nie męczę się opowiadaniem mojej długiej, ale jednocześnie pouczającej dla mnie historii. Będąc uczennicą 6 klasy, zobaczyłam w mieście plakat International Exchange Center. Zerwałam go z ulicy, przyniosłam do domu i nakleiłam na twarze na plakacie zdjęcia byłych uczestników, którzy wyjechali w ramach programu. Patrząc na ten plakat, zawsze wizualizowałam. Marzenie o odwiedzeniu Ameryki rosło z każdym dniem. Kilka lat później w ramach tego programu pojechała moja kuzynka. A ja ciągle czekałam i nie mogłam się doczekać, kiedy zostanę studentką. Widziałam tylko jedną drogę, to – Work and Travel. Innych wariantów nawet nie rozważałam. 2011 rok, wrzesień… Oto nadszedł ten szczęśliwy moment. Dostałam się na grant na Euroazjatycki Uniwersytet Narodowy. 2 września, przyjeżdżając na uniwersytet, moją uwagę przyciągnęło biuro znajdujące się naprzeciwko przystanku. W torbie miałam ten plakat, otwierając go, bardzo się ucieszyłam, że to było to samo biuro. Biuro, które urzeczywistnia marzenia. Tego samego dnia po zajęciach weszłam do nich, pamiętam, siedział zielonooki chłopak. Byłam gotowa się zarejestrować, w tym miesiącu skończyłam właśnie 17 lat. Według warunków programu w czerwcu musisz być pełnoletnia. Nie chciałam w to wierzyć, prosiłam o sprawdzenie, ale to niczego nie zmieniło. Pożegnał się ze mną i dodał, że będzie czekał w przyszłym roku. 2012 rok, październik… Miałam przyjaciela (nie chłopaka), który też chciał pojechać w ramach tego programu. Połączywszy siły, złożyliśmy wniosek. Trzeba było tylko znaleźć „Job offer” (pracę), co w tamtym momencie wydawało się bardzo łatwe. Przyjaciel nic nie robił, prosił, żeby zrobić od razu 2 umowy, jeśli znajdę pracę. Musiałam myśleć za dwoje. Zaczęłam chyba dość późno, czego nie polecam przyszłym uczestnikom. Pierwszą pracę znalazłam w internecie u pewnego chłopaka, ale jego job offer nie został potwierdzony z powodu tego, że pracodawca był Kazachem. Uzasadnili to tym, że nie będzie żadnej wymiany kulturowej. Był już luty–marzec. Również w internecie znalazłam dziewczyny z Karagandy. Powiedziały, żeby przelać całą kwotę i że dopiero po tym zaczną szukać. Nie było innego wyjścia, czas naglił. Znaleziony przez nie pierwszy offer nie został potwierdzony, a potem jeden po drugim wszystkie nie były potwierdzane. 30 maja zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nie ma już więcej i żaden z nich nie jest zatwierdzany. Przez te 3 miesiące uspokajała mnie swoim „Jutro na pewno się potwierdzi”. Ten tak zwany „przyjaciel” odmówił dalszego udziału, napisał rezygnację i pojechał do domu. Postanowiłam się nie poddawać i iść do końca. Byłam gotowa zapłacić nawet 1000$ za offer, byle tylko potwierdzili w 1 dzień. Znalazłam inną pracę i została potwierdzona 20 czerwca. Czekałam na datę mojej rozmowy kwalifikacyjnej. To było męczące. Wszyscy wyjechali, zostałam sama w Astanie, od rana do wieczora czekałam na jakąkolwiek informację z ambasady. 1 lipca, 2013 rok… Było nas 6 osób. Pierwsza do ambasadora wchodziłam ja. I jak myślicie?! Otrzymałam odmowę. Potem okazało się, że nie tylko ja, ale i wszyscy pozostali 5. Wszystkie moje plany na lato były związane z Ameryką i nagle, twoje marzenie w jeden dzień się wali… 2012 rok, lato… Wróciłam do mojego rodzinnego miasta, w tamtym czasie większość moich znajomych przebywała w stanach, a nawet jeden znajomy, któremu ja znajdowałam offer – co dziwne, on był sam, więc zaproponowałam swój znaleziony na początku. Oglądałam zdjęcia znajomych dziewczyn, przecież one proponowały pojechać razem z nimi, nie chciałam jakoś zmieniać zdania, skoro już zdecydowaliśmy z przyjacielem jechać razem. Smutnych i przykrych drobiazgów w tej historii jest wiele, ale nie chcę skupiać waszej uwagi na tym wszystkim, zresztą sama nie chcę wspominać. Najważniejsze, że nikogo nie winiłam i p

Karaganda: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026
Miners and industrial technicians set the daily pace, and renting a private flat outside the center costs KZT 93,600 per month.
- Zakwaterowanie
- ≈ 93 600 ₸
- Wyżywienie
- ≈ 145 $
- Inne
- ≈ 355 $
Źródła: 2 · Stan na 13 września 2026
- Private transfer from Sary-Arka Airport
- 45 €
- Single ticket
- 100 ₸
- Lokalna karta SIM
- 2,53 $
Źródła: 3 · Stan na 13 września 2026
- Single ticket
- 100 ₸
Pay transit fares via the ONAY card, QR code scanning, SMS, or cash directly to the driver.
- Pokój miesięcznie
- ≈ 93 600 ₸
- Karta SIM
- 2,53 $
Źródła: 2 · Stan na 13 września 2026
- Public buses and transit stops
- Russian and Kazakh
- Local markets and neighborhood shops
- Russian and Kazakh
- Residential leasing and municipal offices
- Russian and Kazakh
«Сәлеметсіз бе» — Standard polite greeting for landlords, drivers, and shopkeepers.
- 1 dzień
- Miners' Palace of Culture, Central Park, Shakhtyor Stadium
- 3 dni
- + Karagandy Zoo, Orthodox cathedral, Fatima Cathedral
- 7 dni
- + Karaganda Ethnopark, Old Town, municipal districts
Karagandy developed as a massive industrial and mining center across the central Kazakh steppe.
Coal discoveries turned an empty steppe tract into a major industrial hub planned by Soviet engineers. The city expanded around deep extraction pits and railway links to feed metallurgical operations across the country. Because natural surface water proved inadequate for factories and residents, engineers directed water across vast distances via the Irtysh-Karaganda Canal to sustain industrial growth and municipal needs.
Czytaj dalej
Forced labor camps and wartime deportations brought diverse populations to the area, including large communities of Germans and Poles. This heritage created distinct cultural landmarks, including the Catholic Cathedral of the Blessed Virgin Mary of Fatima and the Miners Palace of Culture. Central Park and the local zoo provide everyday recreational space, while municipal buses connect outer industrial districts to the center.
- Coal Mining
- Karlag History
- Irtysh-Karaganda Canal
- Miners Palace of Culture
- Popular Catchphrase
- The city relies on the Irtysh-Karaganda Canal to bring water across the steppe from the Irtysh River.
- Sary-Arka Airport and a central railway station link the municipality to broader transit networks.
- Public bus routes operate throughout the urban area with electronic fares and dedicated transit cards.
- The Catholic Cathedral of the Blessed Virgin Mary of Fatima serves as the seat for the local diocese.
Pieniądze
Miesięczny budżet i codzienne ceny
- Pokój w mieszkaniu dzielonym
- ≈ 93 600 ₸
- Jedzenie, gotowanie w domu
- ≈ 145 $
- Pokój, miesięcznie
- 93 600 ₸
- Karta SIM
- 2,53 $
Do 50% programów wymiany, staży i innych usług IEC można opłacić punktami.
3 źródła · Stan na 13 września 2026
Dojazd i zakwaterowanie
Loty, lotniska, hosty i wynajem
Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.
- Private transfer from Sary-Arka Airport
- 45 €
- 01Buy a local SIM card with internet access.
- 02Withdraw local currency cash at an airport terminal ATM.
- 03Take a pre-booked airport transfer to your accommodation.
4 źródła · Stan na 18 września 2026
Wizy i kwestie praktyczne
Wybierz paszport
Wybierz swój paszport — czas oczekiwania, opłaty i wymagane dokumenty różnią się w zależności od kraju wydania paszportu.
- Purchasing a local prepaid mobile line requires presenting a passport for registration.
- Fares on municipal transport are payable via transit cards, mobile codes, SMS, or cash to transit staff.
How do passengers pay for city buses in Karagandy?
Riders on local buses can pay fares electronically using the ONAY! transport card or by scanning QR codes in mobile applications. Payment is also accepted via SMS through local cellular operators or directly in cash to the crew.
Źródło: Қарағандының автобус кестесі 2026 — бағыттар, автовокзалдар, қала маңы | UWORK.KZWhat transport hubs connect Karagandy to other regions?
Sary-Arka Airport handles domestic and international flight arrivals southeast of the urban area. Long-distance train travelers arrive via the Karaganda railway station, which serves passenger rail routes across the country.
Źródło: WikipediaWhat higher education institutions are located in the city?
Karagandy hosts multiple major public universities. These institutions include Karaganda University, Karaganda Technical University, and Karaganda State Medical University.
Źródło: WikipediaHow did Karagandy develop as an industrial center?
The settlement expanded rapidly following the discovery of extensive regional coal deposits and the formation of industrial mining trusts. During the Soviet era, industrial expansion was heavily linked to labor from the Karlag prison camp system and subsequent forced resettlements.
Źródło: Wikipedia · WikipediaHow can travelers set up mobile data upon arrival?
Visitors can purchase physical prepaid SIM cards from local telecom shops by showing a passport. Digital eSIM options from international providers are also available on compatible devices, running over networks such as Beeline and Kcell.
Źródło: SIM Cards & eSIM in Kazakhstan — Plans & Prices 2026What local sports clubs compete in Karagandy?
Football matches take place at Shakhtyor Stadium, where the local club FC Shakhter Karagandy competes in national competitions. The city is also represented in professional ice hockey tournaments by Saryarka Karagandy.
Źródło: WikipediaWhat parks and cultural venues are prominent in Karagandy?
Central Park serves as the primary municipal green space alongside Qaraghandy Zoo. Performing arts events take place at the Miners' Palace of Culture, and religious architecture includes the Catholic Cathedral of the Blessed Virgin Mary of Fatima.
Źródło: Wikipedia2 źródła
Bezpieczeństwo i zdrowie
Oficjalne porady dla podróżnych i niezbędne minimum medyczne
Dojazd
Lotniska, odległości i transport publiczny
Kiedy jechać i gotowe plany
Kiedy przyjechać i co zmieścić w jeden dzień, trzy dni lub tydzień
- 09:00Miners' Palace of CultureStart at the central architectural landmark of the city.
- 11:00Shakhtyor StadiumWalk through the adjacent sports grounds and Central Park.
- 14:00Karagandy ZooVisit the zoological grounds south of the main park.
- 10:00Cathedral of Our Lady of Fatima, KaragandaExamine the Catholic cathedral and seat of the local diocese.
- 12:30Orthodox cathedral in KaragandaObserve the traditional domed ecclesiastical architecture.
- 15:00Karaganda EthnoparkWalk among historical monuments and memorial markers.
Język i kultura
Pięć zwrotów na pierwszy dzień i sytuacje, w których język jest niezbędny
English proficiency is low across the city. Daily interactions rely almost exclusively on Russian and Kazakh.
- Сәлеметсіз беSalemetsiz be
- РақметRaqmet
- Қанша тұрады?Qansha turady?
- КешіріңізKeshiriniz
- Осында тоқтаңызшыOsynda toqtanyzshy
1 kolejny zwrot
- Пәтерді жалға алу туралыPaterdi zhalga alu turaly
| Sytuacja | Język |
|---|---|
| Public buses and transit stops | Russian and Kazakh |
| Local markets and neighborhood shops | Russian and Kazakh |
| Residential leasing and municipal offices | Russian and Kazakh |
| University campuses and select modern cafes | Russian, Kazakh, and limited English |
| Hotels and major transit terminals | Russian, Kazakh, and basic English |
Osoby, które tu były
Jest 7 rano na moim zegarku. Leżąc w łóżku, widzę, jak wschodzi słońce. Jego promienie przebijają się przez moje okno i zaczynają mnie budzić, mówiąc, że czas, czas ruszać w drogę. A ja, ze swojej strony, rozumiem, że jutro spotkam to samo słońce, ale w zupełnie innym miejscu. Dzień minął jak we mgle, teraz prawie go nie pamiętam. Ponieważ tamtego dnia w mojej głowie nie było nic poza jedną myślą, myślą o tym, że moje marzenie sprzed pięciu lat właśnie dziś się spełni... Oto już jedziemy samochodem z rodziną w kierunku Karaganda-Astana. Słuchamy muzyki i bawimy się. Ale nie, ani jednego znaku, że za 5 godzin rozstaniemy się na całe 3 miesiące. W głębi duszy oczywiście wszyscy rozumiemy, że będziemy za sobą bardzo tęsknić. Łez mamy, pouczających słów brata i uśmiechu siostry przed wylotem nigdy nie zapomnę. A najśmieszniejsze jest to, że na lotnisku brat powiedział, że jeśli coś się stanie, od razu dzwoń do mnie! Ja wszystko załatwię. Zawsze dziwiłem się jego kręgowi przyjaciół. Miałem takie wrażenie, że są wszędzie. I zawsze mnie śledzą. No dobra, co tu się dziwić, w końcu jesteśmy Kazachami! Cała kontrola i sprawdzanie biletów zakończone, rady mamy wysłuchane. A ten spokojny kobiecy głos ogłasza, że mój samolot przyleciał i jest gotowy zabrać mnie na moje najlepsze lato. Mocno wszystkich przytulam, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Odchodzę, prowadząc za sobą mój stylowy, skórzany walizkę w kierunku greenline. Nigdy bym nie pomyślał, że mógłbym oszaleć od lotów. Przez te 9 godzin, obserwując chmury, myślisz o wielu rzeczach, oczywiście nie o sensie życia, ale o tym, na przykład, dlaczego nie można używać telefonów w samolocie? A Wi-Fi można. Może dlatego, że jest płatne? Dlaczego pokazują ten sam film? Duszno. Ja, w towarzystwie znajomych i przyjaciół, stoję na ulicy NYC, przed lotniskiem, na ulicy lata i leży śmieci, dla mnie to wrażenie nie z najlepszych. Jedno wiem na pewno - nie ma nic piękniejszego niż uczucie, kiedy jesteś w Ameryce, adrenalina strzela z twoich oczu i nie opuszcza cię uczucie, że ten świat jest TWÓJ! I żadne śmieci nie przeszkodzą ci być szczęśliwym dzisiaj. Tak więc, niezamknięta sesja, obawy o rozmowę w ambasadzie i ciche posiedzenia na dachu 5 piętra oraz rytuał smarowania tortem z bliskimi przyjaciółmi z okazji twojego wyjazdu już za nami. Jakimś cudem udało nam się wydostać z terenu lotniska JFK. Zrozumiałem jedno, że lotnisko naszej ukochanej stolicy – Astany, jest bardzo miniaturowe w porównaniu z nowojorskim. Jeśli jednak nie udało wam się tego zrobić, to ludzie w pomarańczowych kamizelkach z wielką przyjemnością wam pomogą. Podczas godzinnej jazdy metrem zobaczyłem najbardziej nieprzeciętnych i odważnych ludzi pod względem wyglądu. Gdzieś czytałem, że Nowy Jork to stolica wolności! Ale nie myślałem, że we wszystkim. Było zimno. Klimatyzatory działały na 100%. Ale to nie przeszkodziło nam obserwować śmieszne ruchy ulicznych tancerzy w wagonie, które, myślę, uczyniły nas jeszcze szczęśliwszymi i dały zrozumieć, że to Nowy Jork, kochanie! Pokonawszy pięćdziesiąt lub więcej stopni w górę, wyszliśmy do dużego holu jakiegoś budynku. Słychać było dźwięki wielkiego metropolii, od których dostałem gęsiej skórki na całym ciele. Pamiętam, jak mój przyjaciel, któremu udało się wcześniej być w stanach, powiedział mi: „Jesteś gotowy to zobaczyć?”, a ja, jak z kreskówki Spongebob, odpowiedziałem mu: „Gotowy, kapitanie!”. I oto otwierają się drzwi i widzę, jak promienie tego samego słońca padają na moją twarz. Robię krok i z otwartymi ustami stoję jak słup. Ale w jednej chwili ta metropolia zdołała mnie całkowicie ogarnąć i rozkochać w sobie. Różnorodność tylu języków wprawiła moje uszy w szok. A różnorodność narodów – moje oczy. Wszyscy gdzieś się spieszyli i spóźniali. Takie wrażenie, jakby pracowali 24 godziny na dobę, ponieważ to nigdy się nie zatrzymywało, ta fala ludzi na ulicach. Oto co nazywa się miastem, które nigdy nie śpi. Całe pięć godzin w naszej dyspozycji, ponieważ bilety na Greyhound zostały k
+9
Noc. Dzwonek budzika. Ledwo się położyłam, a już trzeba wstawać. Walizka już gotowa, zostało tylko spakować niezbędne drobiazgi do bagażu podręcznego. Telefon od przyjaciela. Oni już jadą. Mój Boże! Czy to naprawdę się dzieje i to nie sen! Oto jesteśmy już na lotnisku. Moi najbliżsi i najbardziej potrzebni ludzie są obok. Żegnają mnie w daleką i fascynującą drogę, która później całkowicie mnie zmieni. Moja towarzyszka podróży przyjechała z tłumem żegnających ją osób, a my, będąc już po drugiej stronie naszych przyjaciół, poznajemy dwóch fajnych chłopaków z Karagandy. Myśląc o jednodniowym noclegu w stolicy świata, dokąd najpierw mieliśmy się udać, decydujemy się zostać właśnie z tymi chłopakami, uważając ich za nieszkodliwych i bezpiecznych. Po pięciu godzinach udanego lotu dotarliśmy do Wnukowa i zaczęliśmy dzwonić do naszych bliskich, mówiąc im, że u nas wszystko w porządku. Przygotowując się do nie tak bliskiej drogi (a to 11 godzin lotu przez ocean), nie dało się ukryć emocji. Wkrótce rozładowało je dwóch kolejnych wesołych chłopaków, którzy dołączyli do nas podczas oczekiwania. Początkowo w ogóle nam się nie podobali, te wszystkie niepotrzebne wybryki i popisy (OMG, kto wymyślił popisywanie się przed dziewczynami, myśląc, że dzięki temu wzrosną w naszych oczach?!) Ale wkrótce znaleźliśmy z nimi wspólny język i będąc w samolocie, usiedliśmy razem z nimi. 11 godzin minęło bardzo szybko. Graliśmy w różne gry, spaliśmy, słuchaliśmy muzyki, dowiedzieliśmy się wielu nowych rzeczy i ku naszemu zdziwieniu znaleźliśmy wiele wspólnego z naszymi nowymi towarzyszami podróży. Po przemyśleniu i naradzie z przyjaciółką ostatecznie zdecydowaliśmy, że w Nowym Jorku będą nam towarzyszyć Szakarim i Nurken, właśnie tak nazywali się nasi ostatnio poznani przyjaciele. Wychodząc z lotniska JFK, od razu radośnie powitali nas ludzie z tabliczkami, którzy podpowiedzieli nam, żebyśmy dotarli do Manhattanu autobusem, który kosztował 32$ za każdego. I oto jesteśmy tutaj. Patrzyliśmy przez okna autobusu na dzienny Nowy Jork, jakby cywilizacja w ogóle nas nie dotknęła. Z otwartymi z zaskoczenia i zachwytu ustami zaczęliśmy oczywiście fotografować wszystko na nasze iPhone'y i iPady. Wysadziwszy nas w niezrozumiałym dla nas miejscu, zaczęliśmy szukać najtańszego hostelu. Obeszliśmy tę samą ulicę chyba z 5 razy! Chodząc w kółko, pytając przechodniów o najbliższy hostel naszą łamaną angielszczyzną, a do tego z ogromnymi i ciężkimi walizkami, byliśmy całkowicie wyczerpani. Widząc policjanta, od razu zwróciłam się do niego o pomoc. „Sir, czy nie podpowie pan najtańszego hostelu w pobliżu?” – zapytałam. „Dziecino, to Nowy Jork – najdroższe miasto na świecie, a tak przy okazji, jesteśmy teraz na Manhattanie – najdroższej dzielnicy tego miasta. Aby znaleźć tanie schronienie, będziecie musieli pojechać do innego miasta”. Ta ostra i jednocześnie nie do końca rozweselająca nas odpowiedź dała do myślenia. Czy naprawdę nie znajdziemy dzisiaj schronienia, którego tak bardzo potrzebujemy?! I w tym samym momencie, gdy byliśmy już całkowicie smutni, moja towarzyszka podróży i jednocześnie przyjaciółka, która stała się nią po tej wycieczce, znalazła ten najtańszy hostel – „Chelsea Star Hostel”. Tam właśnie wylądowaliśmy. Dobowy pobyt dla 4 osób w małym pokoju z 2 łóżkami i oddzielnym prysznicem kosztował nas 152$. Zostawiwszy nasze walizki, zjadłszy obiad i umywszy się po locie, wyruszyliśmy na poznawanie smakowitego kawałka Ameryki – Nowego Jorku. Ponieważ zatrzymaliśmy się na Manhattanie, cały dzień spędziliśmy właśnie tam. Nie skorzystaliśmy z żadnego transportu publicznego i zdecydowaliśmy się przejść wszystko pieszo. Nie zapominając o naszym celu podróży o nazwie Maine, Old Orchard Beach, w pierwszej kolejności udaliśmy się na stację Greyhound, gdzie kupiliśmy bilety na następny dzień. Nasi chłopcy również kupili sobie bilety: jeden do Virginia Beach, drugi do Massachusettes. To było po prostu niesamowite! Siedzieliśmy na słynnych czerwonych schodach, patrząc na ogr


+2
Cześć wszystkim! Nazywam się Araylym. Jestem studentką Uniwersytetu im. Sulejmana Demirela w Kazachstanie i przyszłą dyplomatką. Od dzieciństwa uczę się języków i z dumą mogę mówić o swoich sukcesach w opanowaniu języka angielskiego, tureckiego i koreańskiego. Zaczęłam od języków, ponieważ jednym z ważnych celów mojego życia jest podróżowanie po świecie, a języki to pierwsze kroki do mojego marzenia. Jeszcze 20-30 lat temu podróżowanie po krajach i praca były trudne, zwłaszcza dla studentów. A teraz stało się to aktualnym aspektem naszego życia. Buforem między studentem a innym krajem stały się wszelkiego rodzaju organizacje i centra. I moim zdaniem liderem na dzień dzisiejszy jest Międzynarodowe Centrum Wymiany (International Exchange Center). Od 20 lat IEC genialnie radzi sobie z powierzonym zadaniem realizacji wymiany studenckiej. Studenci zyskali możliwość nie tylko podróżowania, ale także zarabiania, przy tym praktykując języki i wymieniając się kulturą. Ja sama jeszcze nie byłam za granicą i teraz, kiedy jestem w 100% gotowa na takie zmiany w swoim życiu, chcę zrealizować swoje marzenie. A ten konkurs jeszcze bardziej stymuluje i daje ogromną szansę. Znając sposób, w jaki Centrum pracowało do tej pory, chcę zrobić prognozy dotyczące tego, jak Centrum będzie pracować za 20 lat. Więc, IEC-2029: - IEC to światowa sieć centrów wymiany międzynarodowej. Możesz znaleźć IEC w każdym punkcie globu. Jesteśmy już 105 IEC na całym świecie. W Kazachstanie jest już 7 centrów: Astana, Ałmaty, Szymkent, Atyrau, Karaganda, Semej i Kyzyłorda. - Centrum daje możliwość nie tylko młodemu pokoleniu, ale także starszemu pokoleniu zdobycia międzynarodowego doświadczenia w komunikacji i pracy. Możesz wziąć udział w programie, jeśli masz 18-40 lat. Jeśli masz trudności z językami, profesjonalni specjaliści centrum przygotują Cię w krótkim czasie za pomocą przyspieszonych metod. - Wszyscy uczestnicy programów IEC otrzymują "IEC-Visa": możesz z jedną wizą do USA swobodnie przekraczać granice krajów uczestniczących w porozumieniu IEC. Do czego doszła globalizacja? - Lista krajów, do których możesz pojechać, znacznie się powiększyła - Wielka Brytania, Australia, Kanada, Ameryka Południowa, kraje europejskie, Chiny, Japonia, Indie i inne. Teraz Kazachstan również przyjmuje zagranicznych poszukiwaczy pracy i podróżników w swoje ciepłe objęcia. Kazachstan należy do 50 rozwiniętych krajów świata. A obcokrajowcom ciekawie jest poznać, co reprezentuje nasz kraj. - IEC oferuje gorące wakaty on-line. Uczestnicy wybierają interesujący ich wakat. - IEC zapewnia każdemu uczestnikowi tak zwany czujnik "IEC with me". Ten czujnik jest wykonany w formie zegarka. W przypadku pytań lub trudności uczestnik daje sygnał "Domestic IEC". A "Domestic IEC" natychmiast kontaktuje się z "Host IEC" i problem uczestnika jest rozwiązywany operacyjnie. - IEC jest teraz także największą agencją zatrudnienia. Jeśli jesteś wykształcony, perfekcyjny w języku i kompetentny, to IEC urządzi Cię w najlepszych międzynarodowych firmach dowolnych branż. - Sieć IEC pracuje systemowo i stale się doskonali. Corocznie odbywa się spotkanie przedstawicieli wszystkich centrów i analizowana jest praca centrów. - IEC zajmuje się działalnością charytatywną. Corocznie przeznacza się 10 milionów dolarów na cele charytatywne. Świadczy to o międzynarodowym prestiżu i dobrych intencjach IEC. Oto nasz "IEC-2029". IEC nie zatrzymuje się na osiągniętym, ale idzie coraz wyżej. Powodzenia i sukcesów dla Ciebie, IEC!!!
Mała dziewczynka, która stoi przed tobą, mieszka w wiejskiej wiosce w Kazachstanie i marzy o spacerze nad morzem i zobaczeniu świata. W jej rodzinie nauczycieli często rozmawiano o przyszłości dziecka. Dziewczynka rozumiała, że musi ciężko pracować i pragnęła tylko jednego – dostać się do lepszej szkoły. Została przyjęta, ale rodzice nie mogli pozwolić jej wyjechać daleko od domu. Minął rok, ale nadzieja nigdy nie zgasła, ogień w jej oczach był tak jasny. W 9. klasie wzięła udział w olimpiadzie „iQanat”. Proces przebiegł gładko, ale nikt z uczestników nie wiedział, co będzie dalej. W sierpniu rozpoczęła się selekcja i otrzymała zaproszenie do prestiżowej szkoły. Wzięło w niej udział czterdzieści pięć tysięcy dzieci, a ona była jedną z zaledwie dwustu przyjętych. Biegnie do rodziców, aby ogłosić swoje zwycięstwo i powiedzieć, że jedzie do Borowoje – perły Kazachstanu, fantastycznej górskiej krainy skrywającej tajemnicze cuda. Jej rodzice byli dumni i szczęśliwi, ale wciąż nie mogli jej puścić. Dziewczynka po cichu pakuje swoje najcenniejsze rzeczy z pokoju. Kiedy rodzice wychodzą, zamawia taksówkę i wyrusza w największą jak dotąd przygodę swojego życia. Mimo braku pozwolenia, pojechała budować swoją świetlaną przyszłość i rozwijać swoje prawdziwe ja. Po przyjeździe stanęła przed wieloma wyzwaniami. Dzięki wytrwałości nauczyła się radzić sobie sama, co uczyniło ją taką, jaką jest teraz: troskliwą przyjaciółką, córką, z której można być dumnym, i wzorem do naśladowania dla wszystkich innych uczniów tej szkoły dla uzdolnionych. Znalazła swoje miejsce w rozwoju akademickim i ujście dla swojej twórczości – teatru, prozy, poezji i muzyki. Została wolontariuszką na olimpiadach iQanat i organizatorką wielu wydarzeń, takich jak „Movie Fest” i „Model UN”. Te wydarzenia ukształtowały jej umiejętności przywódcze. Następnie była stażystką w „The Teachers’ Lab” – stronie internetowej z zasobami dla nauczycieli, której celem było gromadzenie i udostępnianie materiałów edukacyjnych oraz pomysłów. Pomogło jej to zrozumieć niuanse tego głęboko skomplikowanego systemu. Teraz, po ukończeniu szkoły, studiuje na pierwszym roku Uniwersytetu Karagandyjskiego im. Buketowa. Programy takie jak Work and Travel pomogą dać nadzieję i rozpalić ogień w nas. Ta dziewczyna, poznawszy ten program, zrozumiała, że nie powinna się poddawać i jest szczerze wdzięczna ludziom, którzy pomagają młodym ludziom zobaczyć świat i zdobyć doświadczenie. Ta dziewczyna goni za marzeniem i buduje swoją świetlaną przyszłość. Dyplom w ramach programu Work and Travel rozwiązuje ten problem, ponieważ pozwala studentom rozwijać umiejętności analityczne i krytycznie podchodzić do mediów. Chcę odkryć światową scenę ze Stanów Zjednoczonych. Kraj ten jest bogaty w dziedzictwo kulturowe i historyczne, ale jednocześnie pewnie dotrzymuje kroku współczesnym zmianom. Wykorzystując to doświadczenie zdobyte w Ameryce, ta dziewczyna w przyszłości będzie pracować w fundacji iQanat, gdzie kiedyś sama się uczyła, i będzie zachęcać innych do bycia bardziej produktywnymi i odpowiedzialnymi obywatelami świata. Przez ciernie do gwiazd.
Marzenia – one odradzają się jeszcze od najmłodszych lat. Nie wiem nawet, z czym to związane; jednym z moich wielkich marzeń stało się odwiedzić Amerykę. Kiedy proszą mnie opowiedzieć o moim amerykańskim doświadczeniu, nie mam dość, by mówić o mojej długiej, ale jednocześnie pouczającej dla mnie historii. Będąc uczennicą szóstej klasy w mieście zobaczyłam plakat IEC. Oderwałam go z ulicy, wzięłam do domu i przyklejałam na twarz zdjęcia byłych uczestników, którzy jeździli w ramach programu – ich fotografie. Patrząc na ten plakat zawsze wizualizowałam. Marzenie o odwiedzeniu Ameryki z każdym dniem rosło. Kilka lat później moja kuzynka pojechała przez ten program. A ja wciąż czekałam, nie mogłam doczekać się, kiedy zostanę studentką. Widziałam tylko jedną drogę – to Work and Travel. Innych opcji nawet nie rozważałam. 2011 rok, sierpień… Nadeszła ta szczęśliwa chwila. Zostałam przyjęta na stypendium w Eurasian National University. 2 września, przyjeżdżając na uniwersytet, moją uwagę przykuł biuro położone naprzeciwko przystanku. W torbie miałam ten plakat; otwierając ją, bardzo się ucieszyłam, że to było właśnie to biuro. Biuro, które urzeczywistnia marzenia. Tego samego dnia po zajęciach weszłam do nich; pamiętam siedział zielonooki chłopak. Byłam gotowa się zarejestrować; w tym miesiącu skończyłam dopiero 17 lat. Zgodnie z warunkami programu musisz być pełnoletnia już w czerwcu. Nie chciałam w to wierzyć, prosiłam o wyjaśnienie, ale nic to nie zmieniło. On pożegnał się ze mną i dodał, że będzie mnie czekał w przyszłym roku. 2012 rok, październik… Miałam kolegę (nie chłopaka), który też chciał pojechać w ramach tego programu. Połączyliśmy siły i złożyliśmy wnioski. Trzeba było tylko znaleźć "job offer" (ofertę pracy), co wtedy wydawało się bardzo proste. Kolega nic nie robił, prosił, bym od razu przygotowała dwa kontrakty, jeśli znajdę pracę. Musiałam myśleć za nas dwoje. Zabrałam się chyba dość późno, czego nie polecam przyszłym uczestnikom. Pierwszą pracę znalazłam w internecie u pewnego chłopaka, ale jego job offer nie został zatwierdzony, ponieważ pracodawcą był Kazach. Uzasadniono to brakiem wymiany kulturowej. Miesiąc był już luty–marzec. Także w internecie znalazłam dziewczyny z Karagandy. Powiedziały, żeby przelać całą sumę i że po tym dopiero zaczną szukać. Wyjścia nie było, czas naglił. Pierwszy znaleziony przez nie offer nie został zatwierdzony, potem jeden po drugim wszystkie nie były zatwierdzane. 30 maja zadzwoniła do mnie i powiedziała, że więcej nie ma ofert i żadna z nich nie jest aprobata. Przez te trzy miesiące ciągle mnie uspokajała swoim "Jutro na pewno potwierdzą". Ten tak zwany "kolega" odmówił dalszego uczestnictwa, napisał rezygnację i wyjechał do domu. Zdecydowałam się nie poddawać i iść do końca. Byłam gotowa zapłacić nawet 1000$ za offer, najważniejsze, żeby potwierdzili go w jeden dzień. Znalazłam inną pracę i został ona potwierdzona 20 czerwca. Czekałam na datę mojego rozmowy wizowej. To było męczące. Wszyscy rozjechali się, została tylko ja w Astanie, od rana do wieczora czekałam na jakąkolwiek informację z ambasady. 1 lipca 2013 roku… Było nas 6 osób. Pierwsza do ambasadora weszłam ja. I jak myślicie?! Otrzymałam odmowę. Potem okazało się, że nie tylko ja, ale i wszyscy pozostali 5. Wszystkie moje plany na lato były związane z Ameryką i nagle bum, twoje marzenie w jeden dzień się rozsypuje… 2012 rok, lato… Wróciłam do swojego rodzinnego miasta; wtedy większość znajomych była w Stanach, i nawet jeden znajomy, któremu ja znajdowałam offer, co dziwne, był sam, więc zaproponowałam mu mój znaleziony offer. Przeglądałam zdjęcia znajomych dziewczyn, bo proponowały, by jechać razem; nie chciałam jakoś zmieniać zdania, skoro postanowiliśmy jechać z przyjacielem razem. W tej historii było wiele smutnych i przykrych drobiazgów, ale nie chcę was tym zamęczać, a i sama nie chcę tego wspominać. Najważniejsze, że nikogo nie obwiniałam i potraktowałam to jak próbę losu. Po dłuższym namyśle, pod koniec lata, wyjeżd
7 godzin rano na moim zegarku. Leżąc na łóżku, widzę jak wschodzi słońce. Jego promienie przebijają się przez moje okno i zaczynają mnie budzić, mówiąc, że pora, pora się zbierać w drogę. A ja, ze swojej strony, rozumiem, że jutro spotkam to samo słońce, ale zupełnie w innym miejscu. Dzień minął jak we mgle, teraz prawie go nie pamiętam. Bo tamtego dnia w mojej głowie nie było nic poza jedną myślą, myślą o tym, że moje marzenie sprzed pięciu lat właśnie dziś się spełni… Już jedziemy samochodem z rodziną w kierunku Karagandy-Astany. Słuchamy muzyki i bawimy się. Ale nie, ani jednej wskazówki, że za 5 godzin rozstaniemy się aż na 3 miesiące. W głębi duszy oczywiście wszyscy rozumiemy, że będziemy bardzo tęsknić za sobą. Łzy mamy, pouczające słowa brata i uśmiech siostry przed wylotem nigdy nie zapomnę. I co najśmieszniejsze, na lotnisku brat powiedział, że jeśli coś się stanie, od razu dzwoń do mnie! Ja wszystko rozwiążę. Zawsze dziwił mnie jego krąg znajomych. Miałem wrażenie, że oni są wszędzie. I zawsze mnie obserwują. No cóż, co tu się dziwić — przecież jesteśmy Kazachami! Cała kontrola i sprawdzenie biletów za nami, rady mamy wysłuchane. A ten spokojny damski głos ogłasza, że mój samolot przyleciał i jest gotowy zabrać mnie w moje najlepsze lato. Mocno przytulam wszystkich, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Odchodzę, ciągnąc za sobą mój stylowy, skórzany walizkę w kierunku greenline – a. Nigdy bym nie pomyślał, że oszaleję od lotów. Przez te 9 godzin obserwując chmury, myślisz sobie o wielu rzeczach, oczywiście nie o sensie życia, lecz o tym, na przykład, czemu nie wolno korzystać z telefonów w samolocie? A z Wi-Fi można. Może dlatego, że jest płatne? Dlaczego pokazują ten sam film? Duszo. Ja, w towarzystwie znajomych i przyjaciół, stoję na ulicy NYC, przed lotniskiem, na ulicy lata i leży śmieci, dla mnie to wrażenie nie z najlepszych. Jedno wiem na pewno - nie ma nic piękniejszego niż uczucie, gdy jesteś w Ameryce, adrenalina bije z twoich oczu i nie opuszcza poczucie, że ten świat jest TWÓJ! I żaden śmieć nie przeszkodzi ci być szczęśliwym dziś. Tak więc, niezamknięte egzaminy sesyjne, zmartwienia o rozmowę w ambasadzie i ciche posiadówki na dachu 5 piętra oraz rytuał mazania tortu z bliskimi przyjaciółmi na pożegnanie już za nami. W jakiś sposób udało nam się wydostać z terenów lotniska JFK. Zrozumiałem jedno, że lotnisko naszej ukochanej stolicy – Astany, jest bardzo malutkie, w porównaniu z nowojorskim. Jeśli jednak nie potraficie sobie z tym poradzić, to ludzie w pomarańczowych kamizelkach z przyjemnością wam pomogą. W godzinnej jeździe metrem widziałem najbardziej niezwykłych i odważnych, pod względem wyglądu, ludzi. Gdzieś czytałem, że Nowy Jork to stolica wolności! Ale nie myślałem, że we wszystkim. Było zimno. Klimatyzatory działały na 100%. Ale to nie przeszkadzało nam obserwować zabawnych ruchów ulicznych tancerzy w wagonie, którzy, jak myślę, uczynili nas jeszcze szczęśliwszymi i dali zrozumieć, że to Nowy Jork, kochanie! Pokonawszy pięćdziesiąt lub więcej stopni w górę, wyszliśmy do dużego holu jakiegoś budynku. Słyszano dźwięki wielkiego metropolii, które przyprawiły mnie o dreszcze po całym ciele. Pamiętam, jak mój przyjaciel, który wcześniej miał szczęście być w stanach, powiedział mi „Jesteś gotowy to zobaczyć?” a ja, jak z kreskówki SpongeBob odpowiedziałem mu: „Gotowy, kapitanie!”. I oto drzwi się otwierają i widzę, jak promienie tego samego słońca padają mi na twarz. Robię krok i stoję z otwartymi ustami jak słup. Lecz w jednej chwili ten megapolis ogarnął mnie całkowicie i zauroczył. Różnorodność tylu języków wprawiła moje uszy w szok. A różnorodność narodów moje oczy. Wszyscy gdzieś pędzili i się spóźniali. Miałem wrażenie, że pracują 24 godziny na dobę, bo to nigdy się nie zatrzymywało — to fala ludzi na ulicach. To właśnie nazwalibyście miastem, które nigdy nie śpi. Całe pięć godzin mieliśmy do dyspozycji, ponieważ bilety na Greyhound zostały kupione przez internet z wyprzedzeniem (nie polecam, bo
Nie ma sensu opisywać, ile czasu każdy student spędza na wypełnianiu DS, a to pominięta linijka, a to zapomniany haczyk. Ale z takimi problemami całkiem łatwo można sobie poradzić przy pomocy koordynatora i kawiarenki internetowej, do której musiałam biegać z 5 razy, żeby doprowadzić wszystko do ideału. Myślę, że warto zacząć od tego samego dnia, kiedy wybrałam się po wizę, dnia, który nadszedł tak niespodziewanie i który zostanie opisany dalej... 10 lutego 2010 r., 04:25 Dzisiaj, w dosłownym tego słowa znaczeniu, tworzyła się historia, może nie ta wielka, która mogłaby dotknąć każdego, ale historia mojego losu i losów tych, którzy tego samego dnia i o tej samej godzinie znaleźli się przed progiem ambasady Stanów Zjednoczonych. Ale wszystko po kolei... Pociąg Ałmaty-Astana zatrzymał się w śpiącym mieście o 4:10 rano. Karaganda przywitała go chłodno, 30-stopniowymi mrozami i wiatrem, który zamieniał ten mróz w porywistą, lodowatą burzę. Konduktor, obracając mój bilet w zmarzniętych dłoniach, spojrzał na legitymację i od razu oddał mi dokumenty ze słowami: „Trzynaste miejsce, proszę przechodzić”. „Trzynaste miejsce? Ależ numer!” - przemknęło mi przez głowę – „dobra cyfra!” Spojrzawszy jeszcze raz na rodziców stojących na peronie, niewątpliwie wierzących we mnie bardziej niż ja sama, wchodzę do śpiącego wagonu. Kilka minut później pociąg ruszył, zabierając mnie z małego rodzinnego miasteczka do stolicy, ku nowym wydarzeniom i odczuciom, przez które musiałam przejść tego dnia. Trudno opisać stan człowieka, który w zamieszaniu wydaje się pewny swojej wiedzy i bystrości, ale rozumie całą powagę nadchodzącego wydarzenia i to, jak zdenerwowanie może wpłynąć na jego wynik. Ci, którzy doświadczyli czegoś podobnego, oczywiście zrozumieją. Pociąg stopniowo nabierał prędkości, a dźwięk kół uspokajał i wywoływał senność, co też robili ludzie, którzy znaleźli się w tym samym przedziale co ja. Zamykam oczy. Co może być prostszego? Trzeba po prostu w myślach „odegrać” całą sytuację w głowie, „wymyślić” przyszłość, a ona nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko się spełnić. Nigdy nie cierpiałam na brak wyobraźni, więc żywe obrazy przemykają przez głowę, pozostawiając uczucie satysfakcji i spokoju: wszystko będzie dobrze! Nie ma co do tego wątpliwości! - Nie przeszkadzam? – przerwał moje „prognozowanie” czyjś głos. - Proszę. Szanowny staruszek siada naprzeciwko mnie z kubkiem gorącej herbaty i wypytawszy o to, kim jestem i skąd jadę, postanawia, że niepozwolenie mi się nudzić jest jego dzisiejszą misją. Naprawdę mówią, czego to człowiek nie usłyszy w pociągu, a co najważniejsze, jak długo może ciągnąć się rozmowa. Za oknem było już jasno, kiedy zakończyła się historia o ostatnim, siódmym przodku z jego rodu, a wróciwszy do teraźniejszości, aksakal zaczął łajać swojego wnuka-obiboka. Astana tymczasem też nie była zbyt gościnna pod względem pogody. Nie zastanawiałam się długo i posiedziawszy 30 minut w poczekalni, wzięłam taksówkę i ruszyłam w stronę ambasady. Musiałam tam być na 10, ale tych, którzy przyjechali wcześniej, łaskawie wpuszczono do środka. Nie ma nic strasznego w tym, żeby oddać swoje rzeczy, przejść przez wykrywacz metali i wejść do innego pomieszczenia, gdzie na krzesłach w rzędach siedzieli studenci czekający na wezwanie oraz ci, którzy z jakichś innych powodów musieli ubiegać się o wizę. Najstraszniejsze i najcięższe było zachowanie tego spokoju, na który nastawiłam się wcześniej. Mimo wszystko niezwykłe otoczenie silnie wpływa na podświadomość. Patrzę na ochroniarza, który otwiera przede mną drzwi jedne po drugich (no proszę, jaki dżentelmen!) i dochodzę do wniosku, że on coś do mnie mówi, szkoda, że nie zrozumiałam co. :-) Czekający na swoją kolej z nudów przyglądają się „nowej”, a z ostatniego rzędu czyjaś ręka macha na powitanie. No, wreszcie ktoś znajomy! Alisa przyjechała godzinę wcześniej i zdążyła już przyzwyczaić się do nowego otoczenia. To ostatnia fala strachu, po której nastąpi albo całkowite uspokojenie, albo niepo
Podobne w pobliżu
Podobne pod względem budżetu i blisko Karaganda
Miasta w Kazachstan
Miejsca w Karaganda
Kraje w pobliżu
Częste pytania dotyczące Karaganda
Nie możesz znaleźć miejsca, którego potrzebujesz? Wyszukiwarka rozumie każdy język. Otwórz wyszukiwarkę


