I wreszcie, lekcja numer 3 - dobrze zaplanuj swoją podróż!!! W przeciwnym razie wyjdzie tak, jak u mnie. Oczywiście byłam niesamowicie szczęśliwa z powodu mojej podróży, ale mogłoby być jeszcze lepiej, gdybyśmy zadbali o to wcześniej. Wszystko stało się w mgnieniu oka... wrzesień... zmęczeni pracą... a do wylotu do domu jeszcze prawie 3 tygodnie. Prawdopodobnie jedyną rzeczą, którą dokładnie zaplanowaliśmy z przyjaciółmi, była data naszego spotkania w Nowym Jorku... Więc, poranek 13 września... walizki znów spakowane... nocleg zarezerwowany na https://www.airbnb.ru . Jedziemy z ukochanym do Bostonu... Nie jestem po prostu szczęśliwa, jestem niesamowicie szczęśliwa! Co może być lepszego niż podróżowanie z ukochaną osobą? Boston to niesamowite miasto! Wielu, którzy tu przyjeżdżają, mówi, że zostaliby tu na stałe! Czułam to samo... Miasto jest bardzo czyste, zadbane, z niesamowitą architekturą, przy czym nie ma w nim tego zgiełku, który jest w Nowym Jorku. Downtown... urocze sklepiki... miejskie rowery na wynajem... oceanarium... a dalej.... ...20 minut metrem... i jesteś w Cambridge... a tutaj, na marginesie, znajduje się najstarszy i najbardziej znany uniwersytet na świecie - Harvard. Wokół przepiękne budynki, dumni studenci i wykładowcy, mnóstwo turystów z aparatami... Te kilka dni spędzonych w Bostonie pozostawiło w mojej pamięci najszczęśliwsze wspomnienia o Ameryce... ale... Nie wszystko poszło tak gładko. Z powodu naszej nieuwagi zarezerwowaliśmy sobie nocleg w Bostonie o jeden dzień krócej niż trzeba! Niestety, szybko znaleźć dobry nocleg w rozsądnej cenie jest trudno i nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Rozwiązanie jednak się znalazło i wróciliśmy na dobę do naszego ówczesnego rodzinnego miasta Ogunquit. Przyjęli nas. Nie było w tym nic przyjemnego, gdy błąkaliśmy się po mieście z walizkami, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Dlatego bądźcie bardzo ostrożni z noclegiem. Poranek następnego dnia... znów autobus... trasa Ogunquit-Nowy Jork... Teraz już nie jesteśmy we dwoje... Duża grupa przyjaciół jedzie do miasta marzeń. Wszyscy są w oczekiwaniu na swoje pierwsze wrażenia z Nowego Jorku... Spodziewam się, że odkryję go z nowej strony... Co też się stało! Spędziliśmy tam ponad tydzień... każdego dnia odkrywałam to miasto na nowo i byłam mile zaskoczona jego różnorodnością. Nie przeliczyliśmy czasu... i zostaliśmy bez tak bardzo pożądanego Waszyngtonu... Ale z drugiej strony, niczego nie żałuję... bo udało nam się nacieszyć tymi miastami bez pośpiechu... Przyjaciele się rozjechali... zostaliśmy we dwoje. Został nam tylko jeden dzień, żeby spędzić go razem. Naszą najsłuszniejszą decyzją było wejście na Empire State Building i powitanie tam zachodu słońca... Nasz ostatni zachód słońca w USA... ale tylko w tym roku! To było niesamowite... to było do łez... Najszczęśliwszy wieczór spędzony w USA. Nie przegapcie tego momentu. Cieszcie się pięknym widokiem z 86. piętra... Niech nie wszystko wyszło tak, jak chcieliśmy, ale byliśmy tak podekscytowani, że wszystko wydawało się drobnostką... Ta podróż dała mi wiele... dała mi nowe nadzieje, nowe plany na życie i nowe marzenia... podarowała mi miłość i wiernych przyjaciół. Ameryka zawsze pozostanie częścią mnie... bo radykalnie zmieniła moje życie. Ameryka nigdzie nie zniknęła... jest teraz zawsze ze mną...
+3





