Przejdź do treści
TravelHub

Twoje ustawienia

Zapamiętywane na tym urządzeniu i stosowane na każdej stronie.

Popularne

Żyj

Staten Island: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026

Staten Island is the southernmost of the five boroughs of New York City. It is separated from New Jersey by the Arthur Kill and the Kill Van Kull and from the rest of New York by New York Bay.

Staten Island · CC BY-SA 4.0

Mapa miejsc
Teraz w mieścieStaten Islandzachód słońca 18:58
WjazdWybierz paszportOdpowiedź zależy od posiadanego paszportu.
Miejsca na mapie27
Kurs waluty1,00 $za 1 $USD — waluta krajustan na 18 wrz 2026
Staten Island na zdjęciach19 zdjęć · 1 miejsce
Andrea Booher · pdm · 11 maj 2007
Dan Dugan · cc-by-sa-4.0 · 7 lis 2009
Bay Terrace
Jim.henderson · cc0 · 19 lis 2009

Dojazd i zakwaterowanie

Loty, lotniska, hosty i wynajem

Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.

2 źródła · Stan na 20 września 2026
Źródło: TravelHub · OurAirports (public domain)

Dojazd

Lotniska, odległości i transport publiczny

DojazdOurAirports (public domain)
Newark Liberty International Airport EWR14 km od centrum
John F. Kennedy International Airport JFK32 km od centrum
Teterboro Airport TEB33 km od centrum

Osoby, które tu były

Valeryia BrazdetskayaCzytaj
Moje Wielkie Jabłko

Wchodząc do Central Parku, trafiłam do prawdziwego zielonego raju, spacerując po którym przypominasz sobie wszystkie filmy, które były tu kręcone (a jest ich ogromna ilość, czego tylko warta jest widok na hotel Plaza, gdzie kręcono takie słynne filmy jak Wojna na noże czy Kevin sam w domu). Z wielu miejsc roztaczają się piękne widoki na wieżowce. Trawa wszędzie jest idealnie zielona, drzewa przystrzyżone. To chyba najczystsze miejsce w Nowym Jorku, wszędzie jest tak czysto, że ludzie chodzą boso, leżą na trawie bez koca, urządzają pikniki lub po prostu czytają, odpoczywają, marzą. W parku panuje poczucie spokoju i romantyzmu, a za plecami zostają ogromne wieżowce i cały zgiełk Nowego Jorku. Top of the Rock: Tutaj trzeba koniecznie trafić przynajmniej raz w życiu, zobaczyć NY z nierealnej wysokości (69 piętro), zrobić szykowne zdjęcia na pamiątkę. Chyba widok z Rockefellera jest nieco korzystniejszy niż z Empire State Building. Po pierwsze, doskonale widać sam Empire, po drugie, dobrze widać Central Park. Bilety nie są tanie, około 40-50$, w zależności od pory roku i pory dnia, przed zachodem słońca bilety znacznie drożeją, ale warto! Metro w Nowym Jorku nazywają Subway. Nowojorski metropoliten to największy system metra na świecie pod względem liczby stacji. Ogromna liczba linii i stacji od razu mnie przestraszyła, z pomocą przyszły Mapy Google, gdzie cała nasza trasa była rozpisana w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli poczytać opinie w internecie o metropolitenie Nowego Jorku, to potem strach będzie tam schodzić. Wszyscy mówią o strasznym stanie stacji, brudzie wokół i szczurach wielkości psa. Dzięki Bogu szczurów nie spotkałam, ale poza tym to prawda. Nie zobaczycie szerokich, czystych i jasnych stacji, jak w Mińsku. Zobaczycie jednolitość i mrok stacji. Ani marmuru, ani pięknych żyrandoli, ani mozaiki tutaj nie zobaczycie. Za to szalenie podobało mi się obserwowanie ludzi, oni wszyscy są tacy barwni, interesujący i absolutnie różni. Tutaj można spotkać kogo tylko chcecie: od zwykłych pracowników z kubkami kawy ze Starbucksa, czarnoskórych muzyków, którzy genialnie wykonują jazz, po lokalnych bezdomnych czy szaleńców (tutaj jest ich ogromna ilość, uwierzcie mi). 29.08.2019 obserwowałam swój najlepszy zachód słońca. Nie ma nic lepszego niż zakończenie dnia w Nowym Jorku oglądaniem zachodu słońca. W mieście istnieje bardzo wiele miejsc, aby nacieszyć się tym oszałamiającym widokiem. Zdecydowaliśmy się przejechać promem "Staten Island Ferry". Prom jest bezpłatny i korzystają z tego wielu, aby zrobić zdjęcie Statuy Wolności i Manhattanu od strony zatoki. Kursuje z Manhattanu do Staten Island i z powrotem. Pół godziny w jedną stronę. Kursuje często i miejsc jest całkiem sporo. Trzeba wybrać stronę, z której będzie widać Statuę Wolności i wtedy można zrobić zdjęcie na jej tle. Ale jeśli celowo jedziecie ją zobaczyć, to lepiej wziąć specjalny statek, który płynie do samej podstawy Statuy Wolności, bo w rzeczywistości okazała się bardzo mała.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Valeryia Brazdetskaya
  • Zdjęcie z posta użytkownika Valeryia Brazdetskaya
  • Zdjęcie z posta użytkownika Valeryia Brazdetskaya+4
Dmitrii DvornikovBonhamJohn · Czytaj
Kupiłem sobie nowe koła.

Pewnego wieczoru, spacerując po Manhattanie, natknęliśmy się z Leną na sklep, który rozpoznałem już z odległości około 300 metrów. To jeden z najsłynniejszych sklepów skejtowych w Nowym Jorku - Blades. Ha, i oczywiście nie wyszedłem stamtąd bez deski. W końcu moja stara zepsuła się jeszcze w Rochester. W ten sposób znalazłem sobie zajęcie, podczas gdy Lena pracowała w ciągu dnia. Jeździłem na deskorolce w skateparku na plaży na Staten Island, a wieczorem jechałem na Manhattan i spacerowaliśmy do późna. Poznałem kilku chłopaków, razem jeździliśmy po ulicach. Szczerze mówiąc, myślałem, że jak przyjadę, to wszyscy będą tu robić niesamowite triki. Okazało się, że tak nie jest, i nawet ja byłem w stanie nie raz zaimponować Amerykanom swoją jazdą. Było miło. Ogólnie tak mijały dni w Nowym Jorku. Jeździłem w dzień, wieczorem jechałem do Leny na Manhattan, ona karmiła mnie naleśnikami i kawą z pracy, a potem szliśmy na spacer. I to było niesamowite. Po prostu bardzo przyjemnie było nic nie robić, tylko włóczyć się po ulicach wieczornego Nowego Jorku. Będę jeszcze bardzo długo tęsknić za tym miastem.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Dmitrii Dvornikov
  • Zdjęcie z posta użytkownika Dmitrii Dvornikov
  • Zdjęcie z posta użytkownika Dmitrii Dvornikov+1
Dmitrii DvornikovBonhamJohn · Czytaj
Kolejny powrót do Nowego Jorku.

Byliśmy bardzo szczęśliwi, że wróciliśmy do Nowego Jorku: dla Leny w ciągu ostatnich miesięcy stał się on domem, a ja wciąż byłem zachwycony tym miastem. Pierwszą rzeczą po powrocie było znalezienie mi noclegu na najbliższe 5 dni w Nowym Jorku. Hostel był za drogi, u Leny nie udało się zatrzymać. No nic, będziemy szukać. Nie uwierzycie, ale schronienie znalazłem u chłopaka z Tadżykistanu. Lena ma kolegę z pracy z Tadżykistanu i to on zakwaterował mnie u swojego brata. Do dziś jestem mu wdzięczny, bo zaoszczędziłem mnóstwo pieniędzy. Dziękuję za gościnność. Ogólnie rzecz biorąc, wróciliśmy do NY, a kwestia mieszkania została rozwiązana. Lena postanowiła w pozostałe dni trochę dorobić, bo jak się okazało, wyjazd do Vegas mocno uderzył nas po kieszeni. Mieszkałem na Staten Island, to wyspa oddalona o pół godziny jazdy promem od Manhattanu. Ten prom nazywa się Ferry i jest, nawiasem mówiąc, darmowy. Więc każdego dnia jechałem około 20 minut pociągiem do Ferry, potem pół godziny płynąłem promem i dopiero wtedy znajdowałem się na Manhattanie. Ale wcale mi to nie przeszkadzało, bo stamtąd roztacza się piękny widok na Manhattan. Tak, jeszcze nie żałowaliśmy po 30$ i kupiliśmy sobie bilety tygodniowe, żeby nie martwić się o transport. To naprawdę bardzo wygodne, biorąc pod uwagę, że jeden przejazd kosztuje 2,25. A metrem jeździliśmy sporo. A tak przy okazji o metrze - z wyglądu jest okropne, jest tam strasznie duszno, w samym Nowym Jorku jest duszno, a kiedy schodzisz do metra, wydaje się, że trafiłeś do piekła. Ogromne szczury leniwie przepełzają z jednych torów na drugie. Jednak od razu zakochałem się w tym metrze - jest bardzo, bardzo, bardzo wygodne. Można naprawdę dotrzeć praktycznie w każdy punkt Nowego Jorku, nie łamiąc sobie nad tym głowy i nie tracąc mnóstwa czasu. No i w wagonach metra, jak w całym transporcie publicznym, jest klimatyzacja, więc upał tam nie jest aż tak straszny.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Dmitrii Dvornikov
Александр Горбачевmenus12 · Czytaj
Kapitan opowiada. Część 15: Kapitan jest oburzony

Właściwie ostatnio nie jest tak źle, kiedy wieje na ciebie wentylator, po lewej stronie stoi puszka z bardzo zimnym piwem, a z głośników leci nowy album KoЯn. Wcześniej wszystko było nieco bardziej ponure. Zacznijmy od tego, że znalazłem pracę. Świetną pracę. Gdyby tylko jeszcze płacili za nią pieniądze… Istota: firma naprawiająca sprzęt komputerowy szuka specjalisty od naprawy laptopów, a właściwie nie tylko od naprawy. Wszystko, co trzeba zrobić – przeinstalować Windowsa, przeskanować dyski, wyczyścić, zainstalować niezbędne oprogramowanie. Czy to jest praca? To przyjemność! A on pisze do mnie: „mam siedem takich a takich laptopów, trzeba je dopieścić i bla-bla-bla”. Ich system płatności jest znacznie ciekawszy: najpierw wysyłają mi czek na kwotę, o którą prosiłem + dodatkową kasę, którą muszę wysłać przez Western Union gdzieś do Kalifornii (lub gdzieś w tamtą stronę). Niby to pieniądze za dostawę laptopów do mnie i z powrotem. Od razu nasuwa się kilka pytań: 1. Po cholerę wysyłają pieniądze, zanim wykonałem pracę? 2. Czy trzeba wykonywać pracę, jeśli pieniądze już przyszły? No, Bóg raczy wiedzieć, w Ameryce można spotkać wszystko. Może jeśli wypłacę pieniądze i nie wykonam pracy, wykopią mnie spod ziemi (a Amerykanie potrafią), bo wypłacam pieniądze w banku, a bank ma wszystkie moje dane. Dobra. Od momentu, gdy wysłali mi czek, minął miesiąc. Szczerze mówiąc, już dałem sobie spokój. Tymczasem mój ulubiony Bank of America (niech go przeklnie JPMorgan Chase), dwa lub trzy razy wysyłał mi normalne karty, bez których w żaden sposób nie mogę złożyć wniosku o ID. Cała satyra polega na tym, że obie miały mój stary adres, na Manhattan Beach, podczas gdy ja już mieszkałem na Staten Island. Chociaż kapitan Ravshan dałby mi znać, gdyby przyszła do mnie jakaś poczta. W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do starego właściciela mieszkania. A on nic nie wie, jest z żoną i córką w innym stanie i oczywiście nie ma komu sprawdzać poczty. Niech będzie przeklęty dzień, w którym w końcu przyjechał i zostawił całą moją pocztę chłopakom. Po pierwsze, wezwali mnie na Brooklyn już o 9 rano. Dwie godziny później, kiedy przyjechałem, zaczął padać deszcz. Wiem, że Ravshan już dawno jest w pracy, dzwonię do Dana. Dzwonię, dzwonię, dzwonię jeszcze raz, profit. A deszcz pada. Obudził się dopiero wtedy, gdy zacząłem niemiłosiernie walić w okno. Sam nie ogarniał, co się dzieje, bo wrócił o 7 rano do domu z morderczej imprezy na Manhattanie. Myślałem, że wejdę, wezmę paczkę ze swoją pocztą i pójdę dalej w swoich sprawach. Półtorej godziny przeszukiwałem cały dom. Do Ravshana nie można się dodzwonić, Dan nic nie rozumie. Dalej, kiedy w końcu dodzwoniłem się do Ravshana (który swoją drogą też spał w pracy), powiedział, że na drzwiach powinna wisieć czarna paczka, oczywiście na żadnych drzwiach nie było żadnych paczek. Budzę Dana, ten w ogóle nic nie wie o żadnych paczkach. Z bezsilności obudziłem już Aziza i zapytałem go. Mówi, że coś takiego widział, ale wczoraj chłopaki wynosili śmieci i mogli wyrzucić też moją paczkę. I TO PRAWDA! Wybiegłem na ulicę i patrzę: obok śmietnika, w deszczu leży moja paczka. Co więcej, tylko ją wniosłem do domu, a słyszę, że przyjechały śmieciarki. Co dostałem? Dostałem czek od tych naprawiaczy. Mimo że prosiłem ich o $500 za pracę, czek był wypisany na $1500. Jeszcze parę dni wcześniej czytałem w internecie o tych oszustach – potrzebują, żeby człowiek wypłacił fałszywe czeki, a resztę z żądanej kwoty odesłał samym oszustom. Laptopów nie ma. Przyszły aż 2 karty bankowe, i niech to szlag, na obu moje imię jest napisane źle! Przyszły 3 paczki kawy, które obiecali mi wysłać półtora miesiąca temu za udział w ankiecie online. Okej. Poszedłem do banku, zapytałem o czek, rzeczywiście fałszywy. O karty już nie pytałem, i tak bezużyteczne. Poszedłem do DMV, myślałem, że może przejdzie, nie przeszło, na wszystkich dokumentach moje imię musi być takie samo. Nieważne, postanowiłem jechać do domu. 4 autobusy nie raczyły się zatrzymać i zroz

  • Zdjęcie z posta użytkownika Александр Горбачев
  • Zdjęcie z posta użytkownika Александр Горбачев
  • Zdjęcie z posta użytkownika Александр Горбачев+2
Dream-landguest_16012 · Czytaj
Nowy Jork, Nowy Jork

O, Nowy Jork!!! Miasto, w którym jest wszystko i każdy znajduje coś dla siebie! Po 3 miesiącach życia tutaj zaczynasz wierzyć w niemożliwe, szybki wir życia ciągle pcha cię do przodu, nie ma czasu na smutek czy wątpliwości! W domu, patrząc na zdjęcia Nowego Jorku, wydawało mi się, że to nie dla mnie! Wyobrażałam go sobie jako szare, wielkie miasto, gdzie nikogo nie obchodzą inni! Chciałam spędzić lato gdzieś bliżej słońca, plaży, palm, miłych Amerykanów – ogólnie na Florydzie! Ale moi przyjaciele nalegali na Nowy Jork, za co jestem im niezmiernie wdzięczna!!! Pierwszych dni spędzonych w hostelu w Chinatown na szukaniu mieszkania i pracy nie mogę nazwać najlepszym czasem! W tamtych chwilach jakoś nie czułam, że jestem w stolicy ŚWIATA! Ale kiedy tylko dotarliśmy na Manhattan – koniec... już kocham Nowy Jork! Pierwsze spotkanie zaczęło się od Times Square! OOO!!! Trafiliśmy do filmu!!! Ogromne wieżowce, jasne plakaty reklamowe, nawet w dzień wszystko tutaj raziło w oczy! Oczywiście w nocy Times Square jest po prostu kosmicznie nierealny! Jedną z naszych ulubionych rozrywek jest duży pomarańczowy prom na Staten Island! Co więcej, można nim pływać o każdej porze dnia i nocy za darmo! Pół godziny magicznych widoków na Manhattan i Statuę Wolności! Przez całe lato pływaliśmy promem z 5 razy) Szkoda tylko, że nigdy nie trafiliśmy na słoneczną pogodę, ale podobał nam się też romantyzm pochmurnego nieba z błyskawicami i deszczem) Czasem nawet pływaliśmy tylko po to, żeby się tam przespać! Po prostu bardzo chciało nam się spać, był leniwy nastrój, ale do domu nie można było wracać, w końcu był dzień wolny! W jeden z weekendów wybraliśmy się z Irą promem (jak zawsze darmowym) na Governors Island! Odbywała się tam inscenizacja sztuki Szekspira! Przespawszy pół dnia, naturalnie zdążyliśmy tylko na ostatnie 15 minut, ale to nie jest najważniejsze... Ta wyspa wywarła na nas bardzo silne wrażenie! Jakbyśmy trafili w czasy Katarzyny Wielkiej! Takie uczucie, że nikt tam nie mieszkał od wieku... starodawne domki z łuszczącą się farbą na kolumnach, przytulne podwórka, dziwaczne kształty przyciętych krzewów, słoneczne alejki! Ciekawe budowle przypominające białe kamienne twierdze, potężny fort o okrągłym kształcie, kamienne nabrzeża! Dosłownie na każdym kroku napotykaliśmy coś niezwykłego... ogromna zielona łąka otoczona fosą, w centrum na wzgórzu dwie armaty, a nawet gęsi!... Nie było tu ani sklepów, ani samochodów... brakowało tylko arystokratycznych dam w sukniach z gorsetami! Przy tym wszystkim wystarczyło spojrzeć w stronę rzeki Hudson i oto on... nowoczesny świat – wieżowce Manhattanu, otoczone ogromnymi promami (jeden z nich przypominał Titanica). Taki właśnie jest Nowy Jork – miasto kontrastów! Wzdłuż całego nabrzeża rzeki Hudson ciągną się malownicze parki z jasnymi kwiatami i potężnymi drzewami! Bardzo lubiliśmy te długie spacery po nabrzeżu albo po prostu oglądanie zachodu słońca, siedząc na ławce! Szczególnie romantyczna atmosfera panowała tam wraz z nadejściem wieczoru! Przyciągało nas jak magnes miękkie, tajemnicze światło latarni! I jakie niezapomniane uczucie wolności przeżywasz za każdym razem, spacerując po Moście Brooklińskim! Przed tym latem nigdy nie widziałam tak pięknych mostów jak w Nowym Jorku! Warto napisać też o innych dzielnicach Nowego Jorku! Jeśli powiedzieć w dwóch słowach – to śpiący Queens, wesoły Brooklyn i bezkresny Bronx! To tylko moje skojarzenia z tymi dzielnicami! W rzeczywistości w każdej dzielnicy (nawet na Manhattanie) jest wszystko: centra rozrywki, bandyckie slumsy i ciche, spokojne zakątki! Najciekawsze jest to, że w Nowym Jorku można spotkać ludzi wielu narodowości, którzy zazwyczaj mieszkają w oddzielnych mikrodzielnicach, gdzie trzymają się swojego stylu życia! Mają swoje sklepy, kuchnię, język, nawet niektóre domy różnią się od amerykańskich! Udało mi się być tylko w dzielnicy meksykańskiej i w Chinatown, do Harlemu nie dotarliśmy, szkoda. Wszyscy ci różni ludzie jednoczą się w jeden wielki wesoły tł

  • Zdjęcie z posta użytkownika Dream-land
  • Zdjęcie z posta użytkownika Dream-land
Александр Горбачевmenus12 · Czytaj
Opowieść kapitana. Część 12: Nie żyjemy na próżno

No cóż, przez dwa dni pracy na Staten Island kapitan opanował wiele zawodów, takich jak budowlaniec, ogrodnik, stolarz od gumy, którego bronią bojową jest żyletka O_o. Jeszcze więcej przed nami. Miło pracować z człowiekiem, którego rozumiesz i który rozumie ciebie. Oczywiście pojawiają się nieporozumienia w kwestii podejścia do zadania, gdzie kapitańska rosyjska dusza nie tyle chce pójść na łatwiznę, ale jeśli blok gumowej podłogi wystaje o milimetr, to kogo to obchodzi, prawda?)))) Ale nie. Trzeba wziąć wszystkie 4 ostatnie bloki i przyciąć ten milimetr, przy czym poza małą żyletką nie ma czym ciąć. Cóż, to drobiazgi oczywiście, poza tym pracuje się tu znacznie przyjemniej niż w tej samej Tatiana, bo tutaj nie skrzywdzili mnie pensją, karmią nieźle i jest o czym porozmawiać i czego się nauczyć (w kwestii drukarstwa). Wczoraj był dzień wolny, który został spędzony prawdziwie po kapitańsku! Odbył się ostateczny rajd w celu złożenia dokumentów do Camp, i niby od poniedziałku kapitan zaczyna naukę, jednak jeśli w grupie będzie przepełnienie, to pójdę dopiero od przyszłego tygodnia. Potem były zakupy ubrań, gdzie wziąłem sobie fajne szorty i pierwsze w życiu trampki (no i drobiazgi, koszulkę, klapki, żeby chodzić na plażę). Mogę z czystym sercem powiedzieć, że 150 dolców zostało wydanych z przyjemnością. Kapitańskie oko jest bystre! Podczas gdy kapitan krążył przy wejściu do stacji Church Ave., szukając drobnych (nie wiem dlaczego, automaty biletowe na Church nigdy nie przyjmują banknotów) i rozmawiając przez telefon, zauważył bezpańskie 20 dolców, zgarnął, zwiał i tyle go widzieli xDDD. A pogoda ciągle szeptała... ...i posłuchawszy jej, po raz pierwszy od czasu, gdy tu jestem, zwiałem na plażę. Oparzyłem się słońcem, wykąpałem, krótko mówiąc, przez 2 godziny cieszyłem się życiem. Nieco później, wieczorem, kapitan Ravshan wysunął propozycję, żeby pójść na piwo. Nie ma na to lepszego miejsca niż nasz poprzedni dom. 20. piętro, przejście między domami, wiaterek, i nagle NIESPODZIEWANIE O_o, zaczynają walić tysiące fajerwerków niedaleko nas, na boardwalk. Bóg raczy wiedzieć, co to było za święto, ale za to można było siedzieć i pić piwko bez wyrzutów sumienia, że niby święto))))). I na koniec, rekomendacje dla tych, którzy do tej pory uważają, że Brighton Beach to zgniłe miejsce i nie ma tam absolutnie nic do roboty – znajdźcie dużą grubą betonową ścianę (może być ceglana), odejdźcie 200 metrów i z rozbiegu WALNIJCIE SIĘ GŁOWĄ W TĘ ŚCIANĘ. Coney Island to miejsce historyczne i niesamowicie piękne. Nawet Manhattan nie pozostawia takiego estetycznego śladu. Więc nie na darmo tu mieszkamy.

Александр Горбачевmenus12 · Czytaj
Opowieść kapitana. Część 11: Zbudować dom, zasadzić sneakersy i wyhodować pluskwę

Kapitan kocha zwierzęta domowe, ale kiedy pojawiają się bez jego wiedzy… Wracając do posta o przeprowadzkach, przypomnijmy, że w trakcie przeprowadzki odkryliśmy mnóstwo przedmiotów wyposażenia wnętrz. Do tej pory nie możemy się nimi nacieszyć. Jednak takie darmowe rzeczy mają też swoją ciemną stronę. Ogólnie wszystko zaczęło się od tego, że od początku tygodnia miałem wrażenie, że skądinąd pojawiają się niewidzialne komary… potem przestałem zwracać uwagę. Po tygodniu tych niezrozumiałych odczuć, budząc się rano cały czerwony, NAPRAWDĘ SIĘ PRZESTRASZYŁEM. Przestraszyłem się, bo nie było jasne, dlaczego to wszystko się dzieje. Albo zjadłem coś nie tak, albo diabeł wie co. Sytuację pogorszył weekend. Oczywiście pierwsza myśl – trzeba jechać do szpitala. Zwłaszcza że mam ubezpieczenie. I co mi po tym ubezpieczeniu? Czy kogoś tutaj to obchodzi? Dzwonimy do InterExchange w NY – „Mamy dzień wolny, odpocznij bracie”. Dzwonimy do CMO w Tiumeni – to samo. Czytamy samo ubezpieczenie, dzwonimy pod wskazany numer – w ogóle nie można się dodzwonić. LOL! Świetnie, skoro wszyscy tak bardzo chcą mi pomóc… dzwonimy do najbliższego szpitala: - Dzień dobry, czy można wpaść do was na kieliszek spirytusu, mogę zapłacić moim ubezpieczeniem na 50 tysięcy dolców. - Amerykańskie? - Nie. - To mamy w nosie twoje ubezpieczenie. Jeśli chcesz, możemy zrobić ci nasze lokalne, za wizytę zapłacisz tylko 20-30 dolców. - Już potykam się o próg, boję się, że nie zdążę do was dotrzeć. Nie chcę też wyrzucać pieniędzy na niejasne rzeczy. Pomyślałem, że może samo przejdzie. Szukałem w internecie, co to może być, i przeczytałem coś w stylu „przeszukaj swoje łóżko, a nie internet”. Odwracam moje darmowe łóżko polowe, a tam okazuje się darmowe zoo! Różne rasy, kolory… No, byłem niewątpliwie zadowolony, po pierwsze dlatego, że to nie afrykański pomór, po drugie – mam zwierzęta domowe! Po przesiedzeniu nocy na krześle kapitan pomyślał, że po prostu nie wystarczy mu krwi, żeby wykarmić taką dużą rodzinę. I jak w bajkach, gdzie rodzice zabrali dzieci do lasu, żeby zjadły je wilki, tak i ja rano wyciągnąłem łóżko polowe na zewnątrz i przekląłem całą rodzinę. Co więcej, na tych pluskwach było wygrawerowane – „Wyprodukowano w ZSRR”. Najwyraźniej wyemigrowały razem z radzieckimi przesiedleńcami. Z taką rasą trzeba walczyć wyłącznie radziecką metodą – 10 czajników wrzątku. Jednak drugą noc też spędziłem na krześle, bo kiedy łóżko polowe stało i schło, nagle zaczął padać deszcz. O domu i butach sportowych. Poszukiwania pracy zaczęły przynosić owoce. Kapitan dodzwonił się do faceta, który musi doprowadzić swój sprzęt kserograficzny do stanu używalności. Okej. Lokalizacja: Staten Island. Półprzytomny, 4 pociągami i jednym autobusem ledwo dotarłem na to Staten Island. Na przystanku zabrał mnie 70-letni staruszek o imieniu Aleksander, pochodzący z zachodniej Ukrainy. Pojechaliśmy do niego do domu przez sklep budowlany. Oprócz ustawienia sprzętu, priorytetem była budowa małego domku na jego podwórku, gdzie chce powiesić worek bokserski, żeby poćwiczyć xDDD. Krótko mówiąc, dzisiaj kapitan zamiast pracy specjalistycznej był w roli budowniczego domku letniskowego. Przygotowanie ziemi, wyrównanie bloków i montaż stelaża zajęły około 8 godzin. Wyszło całkiem nieźle. Jak skończymy, wrzucę zdjęcie. Kapitan pracował tak ciężko, że lewy but sportowy pękł w poprzek O_o. Jutro znowu trzeba tam jechać. Cieszy to, że praca tam jest zawsze inna, ale zawsze jest.

10postów uczestników o Staten Island — od zakwaterowania i wiz po weekendowe trasy.Czytaj wszystko
Zbieramy pozostałe informacje o tym miejscu