Nowy Jork, dla mnie to miasto całego świata. Jest ogromny, słowami nie da się opisać jak bardzo. Kiedy przyjechałam tam po raz pierwszy, nie potrzebowałam czasu, żeby wtopić się w to miasto, czułam się, jakbym się tam urodziła. Nowy Jork jest zdecydowanie na liście moich ulubionych miast. Wielu osobom się podoba, ale niektórym wręcz przeciwnie. Kiedy się po nim chodzi, mimowolnie chce się iść jak w teledysku. Siedzieć w Starbucks na Piątej Alei i omawiać ważne sprawy. A w nocy jechać metrem, słuchać muzyki i nie myśleć o nikim. Miasto, w którym chce się zgubić. Będąc tam, myślałam, jak wspaniale byłoby spędzić tu Święta. Wyobrażam sobie, jaka jest tu noworoczna atmosfera. Póki jestem młoda, chciałabym tam pomieszkać, zatracić się w zgiełku, pobawić się w klubach, bywać na spotkaniach biznesowych. A na starość przenieść się gdzieś bliżej oceanu. Przy okazji, w Nowym Jorku byłam dwa razy. I za każdym razem sama. Ale to nie sprawiło, że moja podróż była gorsza czy nudniejsza, chyba że nie było komu zrobić zdjęcia (żartuję). Jako prawdziwa fanka „Sex and the City” w pierwszej kolejności poszłam do domu Carrie Bradshaw, obeszłam cały Manhattan, ale znalazłam! Tak, te schody, takie same jak w filmach, nawet ta uliczka jest taka przytulna. Zostawiam adres, na wypadek gdybyście byli takimi samymi serialomaniakami jak ja. 64 Perry Street Nie miałam jakiegoś specjalnego planu trasy. Po prostu szłam, gdzie oczy poniosły, i wiecie co, po drodze spotkałam wszystkie słynne miejsca, takie jak Brooklyn Bridge, Chinatown, Wall Street, Memoriał 9-11, a nawet z daleka zobaczyłam Statuę Wolności. W Nowym Jorku wynajmowałam pokój. Jest wiele opcji zakwaterowania, ale polecam Airbnb: pobieracie, znajdujecie nocleg, płacicie i mieszkacie. Wszystko jest bardzo proste. Jest alternatywa, wszystkim znany Booking.com, opcji też jest dużo, ale nie zawsze na każdą kieszeń. Jedyna rzecz, starannie wybierajcie dzielnicę. Oczywiście najlepiej byłoby na Manhattanie lub Brooklynie, ale w żadnym wypadku w Bronksie. Sami rozumiecie, miasto jest ogromne, więc dzielnic getta jest bardzo dużo. Jeszcze jako opcja jest Queens. Osobiście tam mieszkałam, dzielnica nie jest zła, tylko znajduje się dość daleko, ale za to blisko lotniska JFK. Dla mnie było to wygodne, bo stamtąd odlatywałam. W moich wspomnieniach Nowy Jork to przede wszystkim over million steps, a potem ludzie z szalonym tempem życia, bezdomni na chodnikach, jedzenie uliczne i milion turystów. Ale nawet mimo tego wszystkiego, to taki swój, taki ukochany Nowy Jork.


+5