Przejdź do treści
TravelHub

Twoje ustawienia

Zapamiętywane na tym urządzeniu i stosowane na każdej stronie.

Popularne

Żyj

Rio Grande: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026

Rio Grande is a municipality (município) and one of the oldest cities in the Brazilian state of Rio Grande do Sul. It was the state capital from 1835 to 1845.

Rio Grande, Rio Grande do Sul · CC BY-SA 4.0

Teraz w mieścieRio Grandezachód słońca 18:22
WjazdWybierz paszportOdpowiedź zależy od posiadanego paszportu.
Miejsca na mapie2
Kurs waluty5,14 R$za 1 $BRL — waluta krajustan na 18 wrz 2026
Rio Grande na zdjęciach23 zdjęcia
Artur Emilio Alarcon Vaz · cc-by-sa-3.0 · 9 paź 1993
Artur Vaz · cc-by-sa-3.0 · 14 lut 2005
Artur Vaz · pdm · 19 cze 2007
Mauren da Silva Rodrigues · cc-by-sa-4.0 · 13 mar 2013

Dojazd i zakwaterowanie

Loty, lotniska, hosty i wynajem

Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.

2 źródła · Stan na 19 września 2026
Źródło: TravelHub · OurAirports (public domain)

Wizy i kwestie praktyczne

Wybierz paszport

Wybierz swój paszport — czas oczekiwania, opłaty i wymagane dokumenty różnią się w zależności od kraju wydania paszportu.

Praktyki, programy au pair oraz studia wymagają innej kategorii wizy i innego zestawu dokumentów. Wnioski są rozpatrywane przez CMO International Programmes.

Międzynarodowe programy IEC

Bezpieczeństwo i zdrowie

Oficjalne porady dla podróżnych i niezbędne minimum medyczne

Bezpieczeństwo · oficjalne poradydane na dzień 15 wrz 2026
Brytyjskie MSZ (FCDO)Podróżuj tylko w niezbędnych celach do części krajuPodróżuj tylko w niezbędnych sprawach, wyłącznie do wybranych regionów kraju.
Pełna treść komunikatu (angielski)

Updated information about taxi travel ('Safety and security' page).

Departament Stanu USAPoziom 2Zachowaj większą czujność wobec otoczenia i dobytku niż zwykle.
Pełna treść komunikatu (angielski)

Updated to add risk indicator for kidnapping . Exercise increased caution in Brazil due to crime and kidnapping. Some areas have increased risk. Read the entire Travel Advisory. Do not travel to these areas due to crime: Anywhere within 160 km/100 miles of Brazil’s land borders with Bolivia, Colombia, Guyana, French Guiana, Paraguay, Peru, Suriname, and Venezuela.

Źródło: UK FCDO Foreign Travel Advice · US Department of State Travel Advisory

Dojazd

Lotniska, odległości i transport publiczny

DojazdOurAirports (public domain)
João Simões Lopes Neto International Airport PET41 km stąd — najbliższe lotnisko
Porto Alegre-Salgado Filho International Airport POA243 km od centrum
Santa Maria Airport RIA299 km od centrum

Osoby, które tu były

Olga Emelianovaolenenok · Czytaj
12.07.12 Ubieraj się tanio

Dzień wcześniej. Sonia: „Ol, jeśli będzie padać, to i tak wstawaj!” Yan prosił nas, żebyśmy przyjechali na 9:30. Przez sen słyszę, jak krople deszczu uderzają o parapet: „Sonia, trzeba wstawać, inaczej zasnę”. Była już 9:30. Całkowicie zapomniałam o zmianie w rozkładzie. Nawet od wieczora nie nastawiałam innych budzików. Wyjechaliśmy znowu bez śniadania. A więc, WYCZYN: w drodze zadzwonił telefon, odebrałam, i trzymając go lewą ręką, spokojnie jechałam po mokrej drodze. Jeszcze rozumiałam Kristinę, jeszcze odpowiadałam. Robię postępy! (Poprzednia próba zakończyła się znajomością ze ścianą). Kristina powiedziała, że wpadnie po nas, a my już prawie dojeżdżaliśmy. Lepiej by było zostać na śniadanie!=) Deszcz padał całą noc, a nad ranem trochę ucichł. Ale potem nie przestawał aż do samego wieczora! Swoją drogą, odpływy na drogach tutaj nie wszędzie są. W drodze powrotnej na wielu skrzyżowaniach trzeba było jechać, przecinając wodę. Co robić, kiedy jest taka pogoda? Pisać bloga? Nie, nie słyszałam. Wszyscy poszli spać. Ja pierwsza, dziewczyny jeszcze kończyły naleśniki. Nasza sąsiadka Natasza pokazywała masterclass, ona jest specem). W rezultacie przespaliśmy do 6. Budzę się - deszczu nie ma. Hura!!! Wyszłam na ganek: żadne hura! Jakby ocean wylał z brzegów!!! Samochody jeżdżą powoli, bardzo ostrożnie. Chociaż pieszych nie ma. Osobiście dla mnie woda na jezdni była do kolan, a na chodniku trochę mniej. Przypomniały mi się kadry z wiadomości z zeszłego roku. Huragan na wschodnim wybrzeżu, Krymsk... Tfu!!!! Zgiń! Nasz dom to jedna z małych oaz. I na złość, od razu zachciało się czegoś słodkiego, słonego, w skrócie – iść do sklepu. Szkoda, kiedy dzień wolny jest tak beznadziejnie zepsuty! Sonia poszła na górę, do dziewczyn, dowiedzieć się, czy trzeba iść do pracy. Vika i Ksyusha (dziewczyny z góry), Sonia i Anya pracują u jednego faceta Dave'a na boardwalku. Wax hands - fajny temat. Wczasowicze układają z palców figury, zanurzają ręce w wosku, a dziewczyny wykonują określone manipulacje i powtarzają procedurę kilka razy. W skrócie, twoja ręka ze wszystkimi krzywiznami, liniami życia zostaje w postaci woskowej figurki! Ciekawe. Chciałabym zrobić taką na pamiątkę! Kosztuje to 10 $, a 20 – jeśli dwie ręce together. Vika właśnie wróciła z Rio Grande. Jest taki sklep „Ross” – Dress for Less. Markowe rzeczy w przedziale cenowym 10-25$. Podczas gdy Sonia opisywała górę zakupów (dla siebie, dla mamy, dla taty, dla przyszłego dziecka – wszystko za 350 dolców), ja myślałam. Pomysł pojechania do Ross prześladuje mnie od dawna, czekałam na dzień wolny. Deszcz się skończył. Ross do 21:30. No i niech będzie, że woda prawie do kolan, najważniejsze dojechać do bus terminala! Czas 19:00. Patrzę na rozkład, autobus za 10 minut. Działam szybko: plecak, koszulka, szorty, klapki, klucze od roweru. Do wieczora! Okazuje się, że woda stała tylko do Pacific Avenue, dalej drogi czyste, jak po lekkim deszczyku. Czy warto opisywać, że jak zawsze prawie się spóźniłam? Kierowca obiecał podpowiedzieć, gdzie trzeba wysiąść. Ja już sama nieźle orientuję się w RG, zapytałam dla pewności. Tam, gdzie autobusy skręcają na Atlantic City, zaczyna się rząd dużych molli. Pierwszy z nich Ross, potem wszystko po 5$ i mniej, dalej inne sklepy. Rząd kończy się supermarketem Walmart (tam, gdzie zazwyczaj kupujemy jedzenie). Wyobrażałam sobie Ross trochę inaczej. Myślałam, że to zwykłe centrum handlowe, tylko tanie. Okazało się, że wszystko jest o wiele prościej: rzędy ubrań, posortowane według rozmiarów, rodzajów: top, botton, dress itd. Marki wymieszane. Mój wózek napełniał się bardzo szybko. Już nawet przestałam patrzeć na ceny, zazwyczaj 12-13$. Duży wybór spodni, dżinsów, topów, polo, bluzek. Trochę strojów kąpielowych i butów. Głównie buty są prezentowane w pojedynczym wariancie, rzadko można znaleźć 2 różne rozmiary jednej pary. Dużo torebek i dużo fajnych i tanich plecaków! Oto co szczególnie ucieszyło moją duszę! Szczerze, oczekiwałam czegoś więcej! Dla mnie to za mało, m

  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova+2
Olga Emelianovaolenenok · Czytaj
Pierwsze zakupy i naprawdę świetne wskazówki! 01.07.2013

Poniedziałek, dziś w hotelu mamy dzień wolny. W The Establishment (tak ciekawie nazywa się moja restauracja) muszę być na 6:00. W ogóle w dni powszednie w restauracji bywa mało gości i czasami Andrew puszcza nas do domu dużo wcześniej. Mam nadzieję, że dziś tak nie będzie! Jeszcze nigdy nie pokryły mi się dni wolne w dwóch pracach. Byłoby to bardzo fajnie, ale chciałabym wiedzieć o tym wcześniej, żeby śmiało ruszyć do innego miasta. A tak, mogę pojechać tylko maksymalnie do Atlantic City. (Cape May i Rio Grande nie są aż tak daleko). My z Sonią już dawno miałyśmy myśl odwiedzić Atlantic City (AC) – miasto markowych sklepów i kasyn. Kiedy jechałam z lotniska do WW, zwróciłam uwagę na piękno i czystość tego małego miasteczka. Jego główna różnica od naszego miejsca polega na tym, że AC istnieje i żyje przez cały rok. Jeśli chodzi o WW – to czysto kurortowe miejsce, zimą jest tu pusto! AC jest większe i plaże tam są płatne! Żeby zdążyć obejść wszystkie sklepy i do woli pospacerować po mieście, zdecydowałyśmy się wyruszyć pierwszym autobusem. O 5:47 szynobus „Cape May – Atlantic City” dał sygnał rozpoczęcia ruchu, podczas gdy my dopiero „dolatywałyśmy” do dworca autobusowego. Jechałam pierwsza w nadziei, że zdążę kupić bilet. O niczym nie myśląc, rzuciłam rower na parkingu i wybiegłam na drogę zatrzymywać autobus. Krzyknęłam do Soni, żeby przypięła mój rower. Wszystko jakoś szybko, na autopilocie. Daje o sobie znać 4-letnia praktyka gonitwy za pociągami podmiejskimi i autobusami w Moskwie. Wskoczywszy na „pokład” i nie łapiąc tchu, wypaliłam „tu tu Atlantic City”. Co w języku normalnych ludzi oznacza „Two to Atlantic City”. Kierowca machnął coś w stylu „nie teraz”, a my spokojnie już przeszłyśmy i usiadłyśmy. Sonia zauważyła zdziwione twarze Amerykanów, którzy obserwowali nas z okien autobusu. Musi być tak, że u nich tak nie jest przyjęte. Trafił nam się kurs, który wjeżdża do północnej części miasta, zanim pojedzie do punktu końcowego. Dlatego jeździć po Wildwood musiałyśmy jeszcze 20 minut. Głupio wyszło, mogłyśmy wsiąść do tego samego autobusu w tym samym miejscu, tylko kwadrans później. Następnym razem będziemy wiedzieć. W rozkładzie jest to zaznaczone. Po godzinie już wdychałyśmy świeże powietrze dworca autobusowego w Atlantic City. W ogóle plan był taki: rano pospacerować po mieście, a od 10 rano zająć się zakupami. Sonia jeszcze nie otrzymała ani jednej wypłaty, ale uprzejmie zgodziła się mi towarzyszyć. Cel wyjazdu – koszulka, no i tak przejrzeć co, gdzie i za ile. Za radą CMO i znajomych do stanów przyleciałam „na lekko”. Tylko jedna koszulka i para koszul. Koszule nie bardzo poszły w ruch, a jedyna koszulka szybko zamieniła się w roboczą. Hotel mamy mały (tutaj o takich mówią - motel), i uniformu nie dają. Tak samo w restauracji, ale tam są bardziej surowe zasady. W pierwszą podróż do Rio Grande musiałam kupić czarną koszulkę i buty. Obeszłyśmy dookoła dworzec autobusowy, poszłyśmy w jedną stronę, w drugą. Zauważyłyśmy, gdzie znajduje się jaki sklep i nagle zrozumiałyśmy: „Po co przyjechałyśmy tak wcześnie????”. W AC nie ma nic oprócz sklepów, kasyn, boardwalku i oceanu. Ostatnie dwa punkty nie bardzo różnią się od WW. Sklepy pracują od 10. Więc zostawało nam cieszyć się ogromnym centrum gier. Byłyśmy zdumione liczbą automatów do gier i ich różnorodnością! Mówią, że Atlantic City – to wschodni Las Vegas, jego mała kopia. Nie byłyśmy w Las Vegas, strach pomyśleć, co będzie tam, jeśli tutaj już wszystko jest super! Po drodze do oceanu jest duży piękny budynek, nazywa się Cezar. To hotel & kasyno. Przypadkiem trafiłyśmy do tej części, gdzie jest hotel – oniemiałyśmy! Wszystko w złocie, dywanach, szwajcarzy – w skrócie, znowu kino. Przeszłyśmy do kasyna. Jest tutaj 2-3 piętrowe, podłogi-sufity kolorowe, gdzie nie spojrzysz – automaty. Przytłumione światło, cisza – o 7 rano ludzi było mało. Kilka stołów do pokera było oblepionych graczami, plus pojedynczy goście. Poprosiłam Sonię, żeby sfotografowała mnie przy automatach, czym

  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova+4
Olga Emelianovaolenenok · Czytaj
11. dzień. Pierwsza wypłata, idziemy do amerykańskiego kina. Gdzie kupować produkty spożywcze?

Mieliśmy dzień wolny w hotelu, więc z Sonyą postanowiliśmy skoczyć do Rio Grande. Myśleliśmy o zakupach (musiałam koniecznie kupić porządny ręcznik kąpielowy) i wyjściu do kina. Rano postanowiliśmy się wyspać. Przynajmniej ja, bo Sonya chyba nawet rano biegała. W końcu wstaliśmy około 11, zjedliśmy śniadanie i sprawdziliśmy rozkład autobusów. Radzimy sobie sami. Najbliższy autobus za 20 minut. Żeby nie zwlekać, szybko się zebraliśmy, wsiedliśmy na rowery i w jakieś 3 minuty dojechaliśmy do dworca autobusowego – mamy go blisko (skrzyżowanie New Jersey ave i Andrews ave). Obok dworca jest parking rowerowy. Wewnątrz budynku wszystko jest proste i zrozumiałe: kasy, ławeczki, automaty z napojami i jedzeniem. Są tam też rozkłady wszystkich autobusów jadących przez WW, Atlantic City oraz menu wielu restauracji. Kupiliśmy bilet za 1.50$ do Rio Grande. Wcześniej byliśmy tam 2 razy: w Social Security i w Walmart. W obu przypadkach woziła nas właścicielka Trish. O 12 w południe czasu lokalnego podjechały dwa autobusy, oba przez Rio Grande. Różnica polega na tym, że jeden z nich jedzie do Atlantic City, drugi – do Cape May. Ten do Cape May nie wjeżdża do Walmartu – dużego supermarketu, typu nasz Auchan, można tam kupić wszystko (produkty, odzież, materiały budowlane, kosmetyki, artykuły domowe). Cape May Bus zatrzymuje się przy supermarkecie Shoprite (ten supermarket jest mniejszy i droższy), dalej jedzie prosto do Cape May. Atlantic city bus po Shoprite skręca w lewo i przejeżdża obok Walmartu (mapa w zdjęciach). Jednak my skorzystaliśmy z pierwszej opcji. Ten autobus był bardziej pusty. Dojechaliśmy, weszliśmy do Shoprite, sprawdziliśmy ceny, na razie postanowiliśmy nic nie kupować. Poszliśmy pieszo do kina. W sumie niedaleko, doszliśmy w 10 minut. Szliśmy wzdłuż tej samej autostrady – wydaje mi się, że to Rio Grande ave. Na rozwidleniu (tam, gdzie autobus skręca do Walmartu) skręciliśmy nieco w lewo, zobaczyliśmy szyld supermarketu „Save a lot” (niezbyt duży i nie zaoszczędziliśmy tam za wiele). Ostatnim razem Trish woziła nas tam i wtedy zobaczyliśmy kino. W kinie szybko się zorientowaliśmy. Wszystko dokładnie tak samo, jak u nas. Nad kasami wisi tablica z aktualnymi filmami. Mieliśmy wybór między 2 filmami a jedną bajką. Wybraliśmy to drugie, tam język jest prostszy. Bajka Epic, zwykła fabuła – mieszanka Roszpunki i Artura i Minimków. Ale było bardzo ciekawie. Prawie wszystko rozumieliśmy i byliśmy z siebie bardzo zadowoleni. Prawda, to nie nowość i w sali kinowej oprócz nas było jeszcze z 6-7 osób. Czekając na początek seansu, zwróciliśmy uwagę na reklamę, tutaj prawie cała jest społeczna, wszystko sprowadzało się do czegoś publicznego. Po kinie próbowaliśmy znaleźć Walmart, ale przez mój błąd poszliśmy w inną stronę (wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy dokładnie, gdzie jest). Weszliśmy do Family dollar (ten supermarket polecano nam wcześniej) – i nic tam nie znaleźliśmy, drogo i wybór niewielki. Musieliśmy wrócić do Shoprite, tam kupiliśmy mi ręcznik za 5 baksów – plażowy. W drodze powrotnej bardzo się przydał – w autobusie było strasznie zimno. Zostało mi jakieś 1,5 godziny do pracy. Dziewczyny Sonya i Anya gotowały zupę, a ja zrobiłam sobie omlet, żeby szybciej zjeść. W efekcie, jak zawsze, strasznie długo się zbierałam. Myślę, pojadę szybko i zdążę. Całkiem zapomniałam, że umówiłam się z Vityą (też pracuje w mojej restauracji, tylko jako dish washer), żeby jechać razem. Zazwyczaj spotykamy się o 17.40 na skrzyżowaniu New Jersey i Rio Grande ave. Dopiero gdy zobaczyłam nieodebrane połączenie od niego, wyskoczyłam z domu. Próbując oddzwonić, nie udało mi się utrzymać kierownicy roweru i wjechałam w ścianę). Uderzenie trafiło w telefon, okulary przeciwsłoneczne, a na czole została tylko mała rysa. To było pierwsze spotkanie roweru z niezdarną stroną jego właścicielki. Zanim doszłam do siebie, minęło jeszcze 5 minut. W efekcie pędziłam z całych sił. Już jakoś zaczęło to wchodzić w nawyk, trzeba coś zmienić. Samochodów robi się coraz więc

  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova+1
Olga Emelianovaolenenok · Czytaj
Dzień 12. Jeśli rzuciłeś swojego pracodawcę i pojechałeś w inne miejsce... 28.06.13

Znowu zaspaliśmy, wstaliśmy bardzo późno i musieliśmy szybko jechać. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Rano nogi w ogóle nie chciały pedałować. Ale praca była nietrudna. Większość pokoi była już zajęta, więc spędziliśmy prawie 3 godziny na housekeeping. Sprzątaliśmy pokoje. To nie jest trudne i nikt nie stał nam nad głową. Poza tym chyba po prostu nauczyliśmy się robić to dobrze. Dziś dowiedzieliśmy się, że napiwki dostajemy my, a nie nasza gospodyni za nas. To bardzo miły drobiazg! Po pracy nasza sąsiadka Ania musiała jechać do Rio Grande, żeby złożyć wniosek o Social Security Number. Nasza gospodyni wozi tam wszystkich, którzy wynajmują u niej mieszkanie. Tym razem pojechaliśmy z nimi, żeby w końcu dotrzeć do Walmartu. Social Security Administration zamyka drzwi o 3:00 i potem obsługuje tylko tych, którzy zdążyli wejść. Kiedy byliśmy tam z Sonią, kolejki prawie nie było, a dziś przed nami było 10-15 osób. Żeby nie tracić czasu, Trish zabrała nas z Sonią do sklepu, podczas gdy Ania siedziała w kolejce. W końcu kupiliśmy wielki garnek! Za jedyne 7 dolców. To nawet jak na USA jest tanio. Jeśli rzuciłeś swojego pracodawcę i przyjechałeś w inne miejsce... Ania zgodnie z ofertą miała jechać do Montany, ale niedługo przed wylotem pracodawca przestał jej odpowiadać. Żeby nie ryzykować pozostania bez pracy Bóg wie gdzie, przyleciała do Wildwood. Gdzie, jak wiadomo, są niewyczerpane zasoby zatrudnienia. Jednak w formularzu DS-2019 i we wszystkich innych dokumentach ma wpisaną Montanę. Ania martwiła się, czy dadzą jej tutaj SSN, a my też się o nią martwiliśmy. Wszystko wyszło bardzo pomyślnie. Według niej, po prostu z uśmiechem wyjaśniła sytuację pracownikowi. Wszystko zrozumiał i przyjął jej wniosek. Swoją drogą, list 'Dear Social Security officer' nikomu z moich znajomych się jeszcze nie przydał. Tak samo jak wydruk I-94. Jednak jeśli trzeba wziąć – bierzcie! Trish pokazała nam kilka sklepików w Rio Grande, do których koniecznie trzeba będzie zajrzeć. Jeden z nich to coś w rodzaju second-handu, tylko cały dochód ze sprzedaży idzie na pomoc potrzebującym chorym. I nigdy nie wiesz, co znajdziesz w tym sklepie. Może tam być wszystko: meble, ubrania, naczynia, zabawki. Po tym wróciliśmy razem do domu. To był mój wolny wieczór, wyszliśmy z dziewczynami na spacer. Zrobiliśmy serię zdjęć Wildwoods. Wieczorem nie ma tam turystów, można robić zdjęcia i nikt nie przeszkadza. Prawda, zanim dotarliśmy do boardwalku, był już całkiem pusty. Wszystkie sklepiki były zamknięte, a z przechodniów – tylko dzieciaki i dresiarze (jak mówimy w Rosji) siedzieli na ławeczkach. Dziś wieczorem po raz pierwszy zatęskniłam za domem. Wydawało się, że przyjechaliśmy Bóg wie gdzie, na głuszę. Nie ma towarzystwa, wieczorem nigdzie nie możemy wyjść (z powodu wieku). Zobaczymy, jak sytuacja zmieni się dalej.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Olga Emelianova
Olga Emelianovaolenenok · Czytaj
22.07.13 Wildwood Crest, jak znaleźć pracę jako pomoc domowa... i gdzie podciąć grzywkę!

Jose przyjechał wczoraj bardzo późno, około 2 w nocy. Siedziałam na zewnątrz, pisałam dziennik i cieszyłam się chłodem. Postanowiliśmy po prostu wypić herbatę i pogadać. Sąsiadka z góry właśnie wróciła z pralni i do nas dołączyła. Jose jest z wykształcenia kucharzem, każdego sezonu letniego przylatuje do USA i pracuje w restauracji w Cape May od samego rana do zamknięcia. Po pracy jest zazwyczaj bardzo zmęczony. Dzisiaj ma wolne, więc wczoraj można było posiedzieć trochę dłużej. W swój jedyny day off strzyże miejscową młodzież. W sumie wyuczył się na fryzjera, dobrze operuje maszynką i nożyczkami. Wszystkie fryzury są typowe, maszynką wygala różne wzory. Dzisiaj miał naprawdę busy day, do jego mieszkania ustawiła się kolejka! Bierze po 10 dolców. Ludzie, jeśli potrzebujecie się ostrzyc, wpadajcie: 222 E. Rio Grande apt 1B – Monday! Rano. Sumiennie wstałam o 8:30, zjadłam z wszystkimi śniadanie i poszłam szukać pracy. W ogóle jechałam konkretnie do hotelu Yankee Clipper, tam potrzebowali rosyjskiej dziewczyny. Dość miła kobieta powiedziała, że potrzebuje pracownika przynajmniej do połowy września! Bardzo szkoda, ale nie byłam gotowa poświęcić swoich podróży. Kontynuowałam poszukiwania w Crest. Hotele tam są duże, zwłaszcza na ocean ave. Już prawie nigdzie nie potrzebują housekeepers, albo potrzebują do października. W Lotus inn zaproponowali mi spróbować, jeśli będę ok, to mnie przyjmą. Wezwali przez krótkofalówkę starszą pokojówkę Ginny. Nie wiem, skąd ona jest, ale jej native language to hiszpański, chociaż angielski ma perfekcyjny. Długo mnie wypytywali, skąd jestem, co studiuję, jak długo mogę pracować, gdzie już pracuję, czy palę – zapytali nawet dwa razy. Trzeba przejść test. Ginny pokaże mi, jak robić jeden pokój, drugi zrobię sama. Ona sprawdzi i tyle. Właściwie Ginny przydzieliła mnie do hiszpańskojęzycznej kobiety Hildy, która mi wszystko pokazywała. Razem zrobiłyśmy 3-4 pokoje. W ostatnim Hilda wyszła, weszła Ginny i sprawdziła wszystko. Wydaje się, że bez większych błędów. Pokoje tutaj są fajne. Hotel jest 6-piętrowy, wszystko na bardzo wysokim poziomie! Dali mi biały lekki żakiet, a w ogóle jeśli zostanę, to trampki i białe spodnie (już swoje muszę mieć). Widocznie takie zasady są we wszystkich przyzwoitych hotelach. Dwie godziny spędziłam na tym treningu. O pensji następujące – 8 na godzinę. Cóż, spodziewałam się usłyszeć przynajmniej 9. Pracować trzeba 8:30-13:30, ale dopóki nie zrobisz wszystkiego, co trzeba, nie wyjdziesz. Jak mi powiedziała Laura (szefowa), mamy tu team work, wszyscy sobie pomagają. Tak, myślę, bardzo dobra praca zespołowa, wszyscy pracownicy są hiszpańskojęzyczni. I jeśli się spóźniasz, to na własny koszt, nikt więcej płacić nie będzie. I jeszcze jedno, oświadczyła mi, że jeszcze cię nie zatrudniłam. Póki mamy slow (mało ludzi), zadzwonię do ciebie w przyszłym tygodniu! Wesoło) Szczerze mówiąc, zasmuciłam się. Nie dlatego, że mnie nie zatrudnili, po prostu nie chcę tam pracować. Aktywnie wykorzystują tanią siłę roboczą, a to nie jest zbyt dobry wskaźnik dla tak dużego hotelu. W dużym hotelu wypełniłam ankietę i czekałam około 30 minut na główną housekeeperkę. Akurat potrzebują człowieka. Interfejs urządzony w stylu rajskiej plaży: słoma, palmy, muszelki… Bardzo dużo pracowników, tylko 4 osoby na recepcji. Palmowe drzewka, kanapy – od razu czuć drożyznę i styl we wszystkim. I rzeczywiście, pokoje od 200 do 600 dolców za dobę. Przejrzałam informacyjny buklet – ogromne apartamenty! Są najróżniejsze, 2, 3, 4-pokojowe, kuchnia, salon. Bardzo szykownie. Prawda, myślę, że zapamiętać, gdzie co powinno leżeć i jak, będzie bardzo trudno. Surowa szefowa zapytała mnie o doświadczenie. Właściwie gubię się, co mówić o poprzednim miejscu pracy. Strasznie, że bez doświadczenia nie wezmą, ale jednocześnie, jeśli zadzwonią do Kristiny (a to normalna praktyka) i zapytają, jaka jestem – będzie jednoznaczna odmowa. Rozmawiając z tą kobietą, czułam się jak bezczelna pracownica! Ja mówię, a ona w ogóle nie reaguje,

6postów uczestników o Rio Grande — od zakwaterowania i wiz po weekendowe trasy.Czytaj wszystko
Zbieramy pozostałe informacje o tym miejscu