Przejdź do treści
TravelHub

Twoje ustawienia

Zapamiętywane na tym urządzeniu i stosowane na każdej stronie.

Popularne

Żyj

Brighton Beach: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026

The Brighton Beach station is an elevated express and terminal station on the BMT Brighton Line of the New York City Subway.

Brighton Beach station (BMT Brighton Line) · CC BY-SA 4.0

Mapa miejsc
Teraz w mieścieBrighton Beachzachód słońca 19:00
WjazdWybierz paszportOdpowiedź zależy od posiadanego paszportu.
Miejsca na mapie55
Kurs waluty1,00 $za 1 $USD — waluta krajustan na 17 wrz 2026
Brighton Beach na zdjęciach17 zdjęć · 1 miejsce
Brighton Beach
Jim.henderson · pdm · 7 wrz 2008
Nick Stenning from UK · cc-by-sa-2.0 · 2 wrz 2010
Brighton Beach
Oleg Brovko from Halle (Saale), Germany · cc-by-sa-2.0 · 24 mar 2013
The All-Nite Images from NY, NY, USA · cc-by-sa-2.0 · 27 cze 2015

Dojazd i zakwaterowanie

Loty, lotniska, hosty i wynajem

Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.

2 źródła · Stan na 18 września 2026
Źródło: TravelHub · OurAirports (public domain)

Dojazd

Lotniska, odległości i transport publiczny

DojazdOurAirports (public domain)
John F. Kennedy International Airport JFK17 km od centrum
Newark Liberty International Airport EWR22 km od centrum
LaGuardia Airport LGA23 km od centrum

Osoby, które tu były

Bulat ShaydullinCzytaj
Nowy Jork

Wszystkie przygody zaczynają się i kończą tutaj. Choć bardzo nie chciałem opuszczać Bostonu, mój bilet do Moskwy był z Nowego Jorku. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że po Perle Północy nawet Wielkie Jabłko może wydawać się mniej atrakcyjne. Może się myliłem. Z zakwaterowaniem nie było problemu - mogłem zatrzymać się u kuzynki znajomej. Problem był w czym innym - dotrzeć na miejsce z ogromną torbą i plecakiem. Zwłaszcza że doskonale pamiętałem, jak dałem plamę ostatnim razem, płacąc w metrze 10 razy więcej niż trzeba. Porada: UWAŻNIE czytaj nazwy wagonów metra. To, że jesteś na swojej linii, niestety nie oznacza, że wszystkie pociągi jadą tam, gdzie potrzebujesz. Nawet pociąg jadący twoją linią może nie zatrzymać się na twojej stacji. Zostawiwszy rzeczy u znajomej i umywszy się, ruszyłem na poszukiwanie darmowych rozrywek na Manhattanie. Koniecznie zobacz/odwiedź: - Central Park; - Most Brookliński; - Chinatown; - Little Italy; - Broadway; - Times Square wieczorem; - Prom na Staten Island; - Brighton Beach. W Chinatown są ludzie, którzy urodzili się w tej dzielnicy, żyli i pracowali, i tam też zmarli, nigdy nie wychodząc poza granice swojej dzielnicy i nie znając angielskiego. W związku z tym wyjaśnienie czegokolwiek lub zapytanie takich osób o coś nie wyjdzie. To może zagrać na twoją korzyść: miałem szczęście i na oczach tych ludzi wyszedłem, nie płacąc za to, że poprawiłem parę błędów w menu. Kiedy byłem w Nowym Jorku, we Włoszech odbywał się jakiś jarmark, więc udało mi się zobaczyć kilku Włochów. A ogólnie Chinatown rośnie bardzo szybko i powoli, ale skutecznie pochłania Little Italy. Nie bądź leniwy, przejdź się pieszo po Broadwayu i zejdź w dół na Wall Street, a potem do samej wody, skąd odpływa darmowy prom na Staten Island. Nie tylko przepłyniesz obok Statuy Wolności, ale też otworzy się oszałamiający widok najpierw na Manhattan, potem na Nowy Jork i Jersey City. Warto. Porada: W Midtown pełno jest szyldów typu "Pizza for 0.99". W rzeczywistości ta pizza kosztuje dolara, ale to i tak bardzo tanio (taniej jest tylko w "7-Eleven", tam 2 dolary za 2 kawałki, ale oba z nadzieniem). Posiedź wieczorem w Central Parku. Po prostu posiedź pod drzewem po długim dniu lub poleż na trawie. Posłuchaj, o czym rozmawiają mieszkańcy miasta. Przejdź się nad jezioro, jeśli nie możesz usiedzieć w miejscu. Jeśli ręce wciąż rwą się do gadżetu, można usunąć niepotrzebne zdjęcia i nacieszyć się dobrymi kadrami. Wypij wody, rozejrzyj się - jesteś w lesie, w prawdziwej dżungli wewnątrz dżungli. Nabierz sił - przed tobą nocny Times Square i 5 Aleja. Kiedy słońce zachodzi i nadchodzi noc, tylko jedno miejsce w Nowym Jorku świeci tak jasno jak w dzień - to Times Square! Tłumy ludzi, jasne tablice z reklamami i aktorzy przebrani w kostiumy ulubionych postaci - to wszystko tworzy wyjątkową atmosferę. Jeśli nie cieszy cię perspektywa bycia w ogromnym tłumie ludzi - przejdź się 5 Aleją i odwiedź (a może coś kupisz) światowej sławy sklepy, takie jak M&M's, Hershey's, NBA Store, a także drogie butiki. Porada: Jeśli interesują cię zakupy, udaj się do "Century 21" na Brooklynie. Ogromny sklep z odzieżą i obuwiem znanych marek w całkiem przystępnych cenach. Pozostały czas można śmiało poświęcić na wizytę w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej (które zamyka się o 17:30). I proszę, skoro już jesteś w Nowym Jorku, nie popełniaj mojego błędu - wjedź na Empire State Building i spójrz na Nowy Jork z owiewanego wszystkimi wiatrami tarasu. Wtedy żałowałem 29 dolarów, teraz jestem gotów oddać 2 razy więcej, byle tylko tam wrócić i nie stracić okazji. Porada: Nie żałuj 29 dolarów i wjedź na taras widokowy Empire State Building. Brighton! Po prostu pojedź na tę ulicę i zobacz rosyjskojęzyczne szyldy sklepów, soki "Moya Semya", cukierki o tajemniczej nazwie "Korovka", przyprawy "Adjika" i zabawną wodę "Tarkhun". Patrząc na wiecznie spieszących pieszych i samochody, które ciągle im ustępują, patrząc na ludzi z Brighton Beach ubranych w boleśnie znajomy sposób, zaczą

  • Zdjęcie z posta użytkownika Bulat Shaydullin
  • Zdjęcie z posta użytkownika Bulat Shaydullin
  • Zdjęcie z posta użytkownika Bulat Shaydullin+7
Анюта КоротаеваNytka · Czytaj
Dzień 3

Obudziliśmy się wcześnie, o 8, na budzik, bo nie ma czasu na spanie, musimy zdążyć wszystko zobaczyć w NY, to nasz ostatni dzień tutaj. Noc minęła normalnie, ale spanie było niewygodne, kanapa była bardzo miękka i ciasno ))) ale byliśmy tak zmęczeni, że po prostu padliśmy, gdy tylko dotknęliśmy poduszki i było już wszystko jedno. Rano poszliśmy do pralni prać ciuchy. Lesza poszedł do pracy. Póki wrzuciliśmy do maszyny, poszliśmy na plażę. Oto on... ocean... niebieski... czysty... ale w zasadzie to samo, co morze) Ludzi mało, pewnie dlatego, że 10 rano. Opalaliśmy się, kąpaliśmy w oceanie, otworzyliśmy sezon kąpielowy w tym roku =) fale... ocean... piasek prawie biały... pięknie. Zabraliśmy ciuchy i poszliśmy szykować się na spacer. Zdecydowaliśmy pojechać zobaczyć zieloną ciotkę, czyli Statuę Wolności, ale nie wyszło, spóźniliśmy się 10 minut, ostatni statek odpłynął. Szkoda. Ale co zrobić. Wpadniemy w drodze powrotnej, kiedy będziemy lecieć do Rosji. Za 3 miesiące =). Pojechaliśmy odebrać wypłatę Goszy. Póki na niego czekaliśmy, weszliśmy z Anią do Apple center skorzystać z Wi-Fi. Wow!!!! To robi wrażenie! Zarówno centrum, jak i sam laptop są wygodne, fajne, nowoczesne, chcę taki dla siebie)))) byliśmy tam chyba z godzinę. Przyszedł Lesza, pojechaliśmy do Chinatown. No... myśleliśmy – to duży rynek traktorowy z kupą Chińczyków))))) ale nie, tam są chińskie sklepy, typu Calvin Klein, Levis itd. No naturalnie wszystko podróbka. Jeansy, bluzy po 12$ itd. Poszliśmy do chińskiego McDonalda – o, zgrozo ))) próbowaliśmy zapytać Chińczyka o McFlurry, zaczął nam tłumaczyć w swoim łamanym chińsko-angielskim, z czym nam go dać. Było bardzo zabawnie ))) w rezultacie musieliśmy pokazywać palcami, z czym. Tam już cały sklep się włączył =) Mda. Pogadaliśmy, kupiliśmy, poszliśmy. Więcej nic nie kupiliśmy, kubki - I love NY kosztują 6$, zdecydowaliśmy, że drogo i nie będziemy wydawać pieniędzy, których i tak mało. Kupimy potem. Pojechaliśmy na Brighton Beach - dzielnicę Rosjan. Rzeczywiście. Bardzo dużo Rosjan wokół, można nawet powiedzieć Rasza, kurczę! ))) zobaczyliśmy kawiarnię – Skovorodka. ))) Zjedliśmy pizzę za 4$ z Anią na dwoje. Tak sobie znowu. Jedzenie – obrzydliwe. Chce się normalnego jedzenia, a nic nie ma! Doszliśmy do oceanu, przechodzący obok mówili nam „Cześć” =). Byliśmy na nim 15 minut, bo nie było czasu, zrobiliśmy parę fotek i pojechaliśmy do domu. Czas 20:00, zdecydowaliśmy wyjechać dziś w nocy do stanu Wirginia, szukać tam pracy, Gosza ma tam znajomych. Będziemy mieć na to nadzieję. Dlatego nie ma już czasu na spacery. W domu próbowaliśmy namówić Leszę, żeby pojechał z nami, ale nie, nie zgodził się((((((( Bardzo żal było się z nim rozstawać, dobry chłopak. Odprowadził nas do metra, Ania i ja mieliśmy po walizce, a Gosza 2 duże, nie do udźwignięcia walizki. Trzeba było wyjechać do 00:00, bo kończył się termin biletu w metrze. Wyjechaliśmy. Dojechaliśmy do Bus Station, wzięliśmy bilety do Richmond za 69$, wsiedliśmy do Greyhounda i pojechaliśmy. Czas 2 w nocy. Jedziemy szybko, miękko, drogi równe, w Rosji tylko marzyć o takich =) Gosza powiedział – blisko, 3 godziny... Jechaliśmy 7 godzin =) on sam się zdziwił ))) pomylił się. Nie udało się wyspać, zdrzemnęliśmy się. Rano - jechaliśmy przez przedmieścia Waszyngtonu, nie zrobiło wrażenia. Wieżowców nie ma. Samo miasto może i lepsze. Zobaczyliśmy Biały Dom – aaaaaaa, wyciągaj szybko aparat!!!!!!!! zrobiliśmy fotkę =))) zadowoleni. Richmond... przyjechaliśmy... wzięliśmy taksówkę... Ashland....

  • Zdjęcie z posta użytkownika Анюта Коротаева
  • Zdjęcie z posta użytkownika Анюта Коротаева
  • Zdjęcie z posta użytkownika Анюта Коротаева+1
Dream-landguest_16012 · Czytaj
Nowy Jork, Nowy Jork

Oto mój pierwszy list do domu: Bardzo podobało mi się latanie samolotem)) Za pierwszym razem podczas startu i lądowania było trochę strasznie, pewnie każdy tak ma) Siedziałam przy oknie)) Chciałam wykąpać się w chmurach, widok na góry i kontynenty był nierealny – jak z kosmosu! Karmili smacznie (choć może byliśmy bardzo głodni), wszystko było tak fajnie zapakowane)) Szczególnie zapamiętałam wino, nalewali pełne szklanki)) Puszczali też różne filmy) Nasza linia to Alitalia, z przesiadką w Rzymie. Bagaż dotarł bez strat! U nas wszystko dobrze, poza drobnymi problemami!!! Na razie nie ma pieniędzy na laptopa, więc korzystamy z internetu w bibliotece, czas jest tam ograniczony, tylko 1 godzina dziennie! Ale internet jest wszędzie darmowy – wi-fi! Pierwsze dni w Nowym Jorku spędziliśmy na szukaniu pracy i mieszkania! Teraz mieszkamy już w mieszkaniu (a właściwie w piwnicy prywatnego domu). Właściciele to starsza rosyjska (a właściwie żydowska) para!!! Znaleźliśmy je w 4 dni))) Wcześniej mieszkaliśmy w hostelu (w dzielnicy Chinatown) w małym, ciasnym pokoju (zarezerwowaliśmy go 4 dni wcześniej). Na początku nie było czasu nawet na spacer po mieście przez różne sprawy, zawsze chodziliśmy śpiący i głodni!! Oszczędzaliśmy na jedzeniu, ja żywiłam się prawie samymi bananami, żeby opłacić mieszkanie, trzeba było od razu wpłacić depozyt za 2 miesiące, 700$ od osoby. Trochę schudliśmy)) Często kupowaliśmy coś w barze, tutaj wszędzie są ogromne porcje, można rozciągnąć na cały dzień! Teraz nasze "męki" są już za nami!!! Mieszkanie jest 2-pokojowe, mała kuchnia, prysznic, ogólnie w porządku! Mebli było mało, ale stopniowo znieśliśmy do domu dużo przydatnych rzeczy! Tutaj w dzień śmieci przyjęte jest wystawiać wszystko przy drodze, a my w drodze do domu znajdowaliśmy dla siebie wiele ciekawych rzeczy: skórzane krzesła, telewizor na półce z kółkami i komodę)) Tylko nie ma gdzie prać (za pieniądze można w pralni). Więc wszyscy chodzimy w brudnych i wygniecionych ubraniach) Za miesiąc będziemy płacić 1050$ we troje (wliczając rachunki!) Okolica jest bardzo cicha i spokojna (Briarwood, Queens), przypomina osiedle domków jednorodzinnych. Wokół jest dużo sklepów, nawet rosyjskie, do metra idzie się 15 minut.. Do Manhattanu jedzie się pół godziny. Ogólnie wszystko nam się podoba!!! Teraz będzie można gotować w domu)) W rosyjskim sklepie wypatrzyłam już nasze różne kasze (marki te same) i czarny chleb)) W mieście kilka razy spacerowaliśmy i chodziliśmy po sklepach)) Od nadmiaru rzeczy głowa pęka (ceny w centrum miasta są znacznie niższe niż u nas na targu, a rzeczy są dobre, znanych marek!!!) Więc trochę pomarzyliśmy)) Sam Nowy Jork to miasto marzeń: ogromne wieżowce, tłumy ludzi z różnych zakątków świata, wszystko wokół jest jasne i nierealne, jakby trafiło się do filmu!!!)) Ich jedyną wadą jest metro! Nie da się porównać z moskiewskim – brudne, brzydkie, nie jeździ tak często, a schemat jest bardzo zagmatwany! W weekend wieczorem płynęliśmy darmowym promem obok Statuy Wolności!!! PIĘKNO... wszystko w światłach!!! I jeszcze chodziliśmy na słynny Brighton Beach! Rosjanie wszędzie, wszystko w śmieciach, dużo ludzi i woda zimna! Niezbyt dobre wrażenia z plaży! Na ulicy od tygodnia panuje dziki upał!!! Ale wszędzie w budynkach i w metrze jest bardzo zimno przez klimatyzację! Więc muszę ciągle nosić ze sobą kurtkę! Nawet trochę się przeziębiłam) Niedawno kupiliśmy litr rumu!!)) świętowaliśmy nasze wprowadzenie się)) Mamy już przyjaciela Valdo – Amerykanina)) pomaga nam szukać pracy i obiecał powozić nas samochodem po mieście! Amerykanów z trudem rozumiem((( Rozumiem tylko standardowe pytania i komplementy)) Facetów jest bardzo dużo przystojnych, czego nie można powiedzieć o dziewczynach!) A w ogóle Amerykanie są bardzo uprzejmi i uczynni, bardziej otwarci na komunikację niż Rosjanie, tylko żeby jeszcze ich rozumieć)

  • Zdjęcie z posta użytkownika Dream-land
  • Zdjęcie z posta użytkownika Dream-land
  • Zdjęcie z posta użytkownika Dream-land+2
guest_16005Czytaj
Brighton Beach, Nowy Jork

Jak zarobiłam swojego pierwszego dolara w Ameryce! Ooo, to było zabawne. Nastja (dzięki której miałyśmy fajne mieszkanie) zadzwoniła do mnie i zapytała, czy nie chcę rozdać ulotek na jakimś rosyjskim święcie, płacą 7 dolarów za godzinę. Stwierdziłam, czemu nie! Nigdzie jeszcze nie pracowałam i to byłyby moje pierwsze pieniądze! Z niecierpliwością czekałam na pierwszą wypłatę! No, to jak jakieś wtajemniczenie))) może ktoś zrozumie)) takie samo uczucie miałam, gdy dostałam swój pierwszy czek. Ulotki były o jakimś obozie dla dzieci. Święta już nie pamiętam, czemu było poświęcone, pamiętam tylko, że było bardzo gorąco i męczyłam się w upale! Ale praca po to jest pracą, że nie przychodzi łatwo! Pracowałam 3 godziny, a zapłacili mi 25$. Przy okazji obejrzałam koncert, występowały tam różne zespoły. Niektórzy ludzie mieli trochę dziwną reakcję na moje ulotki. Ktoś pytał, czy sama będę w tym obozie i czy pojadę tylko na takich warunkach (mi było wszystko jedno, najważniejsze rozdać), ktoś pytał o koszt (o czym nie miałam zielonego pojęcia), ktoś odpowiadał po angielsku, że nie zna rosyjskiego))... Oczywiście w mojej „karierze” były zabawne momenty, ale mniej wiesz, lepiej śpisz, drogi czytelniku!!!))))) Mogę powiedzieć, że rozdawanie ulotek jest płatne nie gorzej niż inne prace, szkoda tylko, że to nie jest stała praca! Tak, 7 dolarów to jeszcze mało, bywa, że płacą nawet 10! Więc to też nie jest zła opcja dorobienia sobie w wolnym czasie!

  • Zdjęcie z posta użytkownika guest_16005
Exchangeexchangeiec · Czytaj
Nowy Jork, Nowy Jork

Nowy Jork, Nowy Jork Przyjechaliśmy do Nowego Jorku Wow. Jest oszałamiający! =)) Nie pamiętam dokładnie, co i jak było, ale przeszedłem bardzo dużo pieszo + kupiłem bilet jednodniowy na metro za $5, co okazało się stratą =/ Tego dnia wypiłem cztery litry coli i zjadłem 5 bananów. Zacząłem prowadzić dziennik przychodów/wydatków. Byłem na Broadwayu, 5th Avenue, Times Sq, w Central Parku przekąsiłem coś na trawie, wśród kilkuset pracowników biurowych i takich samych turystów jak ja oraz wszelkiej maści ludzi. Między ludźmi skaczą wiewiórki, ogólnie miejsce jest piękne, choć miejscami wydeptane. Byłem na Wall Street, nic ciekawego, prawda, że dotarłem tam już w nocy =) Pamiętam tylko ciemne ściany niekończących się wieżowców, ulica przypomina ponury, ciasny wąwóz =) O zachodzie słońca dotarłem do parku na samym krańcu Manhattanu, skąd odpływa darmowy prom na Staten Island. Obejrzałem z daleka statuę z tego promu - prom jest prawie w całości wypełniony turystami, którzy jadą tylko po to, żeby pogapić się na Statuę Wolności =)) Jadą tam, wysiadają i od razu wsiadają na prom powrotny =) Coś mi się pomieszało i nie zdążyłem na prom powrotny. Siedziałem potem na wietrze nad zatoką, próbując zrozumieć, co się dzieje... Był pomysł, żeby pojechać na Brighton Beach, popatrzeć i wykąpać się (hej, nie myłem się już trzy dni!), ale było za późno, w metrze nikogo nie ma, strasznie daleko jechać. Więc Brighton Beach zostawiłem na drogę powrotną... Ale chce mi się do wody, myślę, że znajdę fontannę i się wykąpię. Przez godzinę szukałem jakiegokolwiek zbiornika wodnego, znalazłem. W rezultacie czarnoskóry policjant dał mi do zrozumienia, że tak fontanny używać nie można =/ Cholera, pójdę umyć się pod zraszaczem do kwiatów! Powiedziane - zrobione =) Przebrałem się w czyste, nastrój znowu dobry. Na Times Square długo robiłem zdjęcia z ośmiornicą =) Fajowa sprawa! Wszyscy wokół są ciekawi, co ja tam montuję na krawędzi śmietnika... =)) Na wieżowcu ogromny pasek informacyjny: "Rosja ogłosiła rozpoczęcie wycofywania wojsk z terytorium Gruzji". Tutaj wielu uważa, że Rosja jest agresorem, w telewizji ciągle to mielą. Krótko mówiąc, o 3 nad ranem zdążyłem na stację Port Authority. Swoją drogą, na noc zamykają wejście dla tych, którzy nie mają biletu. Można nocować, co wielu robi (choć niewygodnie, serce krwawi, kiedy patrzysz na nich, skulonych na torbach, gazetach lub po prostu na podłodze =)). No, ja nie mam czasu testować śpiwora - potrzebuję autobusu do Bostonu. Swoją drogą, kolejka i wsiadanie zajęły tu około godziny, a mając karimatę/śpiwór/rzeczy, można zająć miejsce w kolejce i wygodnie usadowić się z boku =) zamiast tłoczyć się, przestępując z nogi na nogę jak reszta pingwinów =) Nastrój mam wspaniały! Droga do Bostonu jest po prostu cudowna, 10 na 10! Świetnie się urządziłem na dwóch siedzeniach, karimata też się przydała, plus w autobusie jest chłodno, a ja przypomniałem sobie, że kupiłem specjalne ciepłe miękkie skarpetki =)) Temperatura, oświetlenie, widoki z okna - w ogóle wszystko - lepiej nie można sobie wyobrazić! Kocham autobusy Greyhound!!

  • Zdjęcie z posta użytkownika Exchange
Exchangeexchangeiec · Czytaj
Nowy Jork, powrót do domu, Nowy Jork

Nowy Jork, powrót do domu, Nowy Jork 17 września 4 rano, siedzę na terminalu autobusowym Port Authority i chce mi się spać. Dobry terminal, na noc go zamykają i wszyscy, którzy mają bilety lub dopiero co przyjechali (jak ja), mogą spać na podłodze i naładować elektronikę. Jest tu mnóstwo rosyjskich studentów. Tu i ówdzie słychać rosyjską mowę, fajnie, egzotycznie =) Idę spać, dobranoc wam, a raczej spokojnych dwóch godzin... Figa z makiem! Nie poszedłem spać, pojechałem od razu na Brighton Beach. Częściowo dlatego, że czasu było mało, częściowo dlatego, że sfotografowałem zasady zachowania w toalecie na stacji i jakiś czarnoskóry zaczął burzliwie wyrażać swoje emocje w tej sprawie =) Wyjaśniłem mu, że nie ma racji, wyszedł za mną i zaczął krzyczeć, że wezwie policję „na mój tyłek”. Krótko mówiąc, ochrona chyba zrozumiała, że facet jest niepoczytalny, ale ja jednak zrezygnowałem ze spania na stacji. Za to porządnie wyspałem się w metrze - półtorej godziny w jedną stronę okazało się =) całą drogę przespałem na plecaku. Brighton Beach, Little Russia by the Sea. W krzakach improwizowane toalety, na ogromnej plaży bezdomni przeklinają po rosyjsku, wysportowane babcie już się kąpią, chociaż jest to zabronione - wisi czerwona flaga. Słońce dopiero co wyjrzało zza horyzontu. Jacyś nieprzyjaźni Gruzini łowią „płotki” =) Szedłem plażą, natknąłem się na napis „We love Russia” na piasku =))) Na Ocean Pkwy (nie wiem, co oznacza ten skrót) połowa szyldów napisana jest po rosyjsku. Wszedłem do jakiegoś centrum edukacyjnego (żeby się wysikać, pardon=) Tamtejszy admin wujek powiedział mi, że Rosjan, dziwnym trafem, w ogóle nie ma, a są ukraińscy Żydzi, których tutaj przyjęło się nazywać Rosjanami. Powiedział też, że żyć tutaj się nie da i jest nieznośnie nudno. Ale, mówi, za dwa lata, cytuję „Rosja zamieni się w upalną pustynię”. I wygonił mnie na ulicę. Spiskowiec =) Poradził zapytać kogoś innego, „może oni będą mieli inne zdanie, ale ogólnie tutaj tak uważają...” Dziwny facet. Pojechałem do Apple Store, największego w Nowym Jorku, na 5. Alei, taki szklany sześcian. A tutaj czekało mnie rozczarowanie. Ludzi mnóstwo, wszystkie odtwarzacze skończyły się jeszcze przedwczoraj. Pojechałem do Best Buy, też największego. Swoją drogą, w nowojorskim metrze już któryś raz z rzędu nie udaje mi się za pierwszym razem dojechać tam, gdzie trzeba =)) Zazwyczaj przejeżdżam o parę stacji za daleko, stopniowo zbliżając się do celu. Bardzo skomplikowany jest tu system, z tymi pociągami local i express i kilkudziesięcioma liniami =) W Best Buy też nic nie ma, o nowym Apple iPod touch tutejszy głupi sprzedawca nawet nie słyszał =/ a laptopy tutaj to tylko stare resztki... Dno. Z powrotem do Apple Store. Obdzwoniłem pozostałe dwa - też pusto. Dobrze, że wpadłem na pomysł, żeby zadzwonić z ich darmowych iPhone'ów w sklepie, pieniędzy na moim telefonie zostało na parę sekund. Złożyłem babci życzenia urodzinowe, dodzwoniłem się, tak tam hałasowali, że w ogóle nie było słychać, co babcia mówi, ale super, miło =) Tylko problem z zakupami =( wychodzi na to, że $40 prowizji za wysyłkę tysiąca po prostu przepadło. A jeszcze ile mama biegała, żeby wysłać, i ja, żeby odebrać =/ No nic, tata mnie pocieszył. Rzeczywiście dno, ale trudno. Przejechaliśmy... Powiedziałem babci, że pojadę do muzeum, najfajniejszego muzeum historii naturalnej, oglądać kości dinozaurów. Ale na zegarze 2 po południu, samolot o 6, zdążę czy nie? Dziadek powiedział „nie spóźnij się na samolot, nie ryzykuj”, a dziadek nie mówi tak bez powodu. No i po staniu na przystanku metra pół godziny, próbując obliczyć potrzebny mi pociąg do muzeum, zdecydowałem się jechać na lotnisko. Tylko pojadę, zdecydowałem, inną drogą, długą. Jeszcze pół godziny łapałem właściwy pociąg, jechać dwie godziny, ja naturalnie potrzebną stację przespałem, wróciłem, AirTrain, mój drogi - witaj!! =) Na czwarty terminal po internet ($3 - 4 minuty =/) do odlotu półtorej godziny, nawet mniej. Biegiem na AirTrain, na 1. terminal. Nastró

  • Zdjęcie z posta użytkownika Exchange
Ekaterina KudriavtsevaCzytaj
Nowy Jork

Wylądowaliśmy na lotnisku w Nowym Jorku. Ekscytacja i strach, oczekiwanie i zachwyt – to uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę, gdzie jesteś, ale wciąż nie możesz w to uwierzyć. To chyba pierwsze miasto, wobec którego niemożliwe było określenie stosunku od pierwszego wejrzenia. Spacerując wieczorowymi alejami, nie mogłam zrozumieć, czy czuję się tu komfortowo, czy nie. Ale jedno było jasne: NY oszałamia swoją potęgą! Wieżowce, ludzie, rytm i energia w ogóle – to sprawia, że wstrzymujesz oddech, próbując zrozumieć, co się dzieje. Wydaje się, że wszystko w Nowym Jorku porusza się szybciej niż wskazówki zegara, i to robi wrażenie. Spacery po Wall Street, Brooklyn Bridge, Broadway, Battery Park, skąd roztacza się widok na Statuę Wolności, a także niesamowity widok nocnego Nowego Jorku z Empire State Building – wszystko wygląda niesamowicie, ale dziwne uczucie nie opuszcza. Wszystko nie jest tak, jak w filmach. I oto ono – zniszczenie pierwszego stereotypu. Rzeczywistość jest daleka od hollywoodzkich hitów. Oglądając różne seriale i filmy, których akcja dzieje się w Nowym Jorku, wyobrażałam sobie miasto nieco inaczej. Nie gorzej i nie lepiej, po prostu inaczej. Główny wniosek: nigdy nie buduj iluzji! Jak to mówią, lepiej raz zobaczyć… NY mnie przywitał, NY mnie pożegnał. Przed wylotem do Rosji odwiedziłam również Brooklyn, zanurzając się w atmosferze rosyjskiego Brighton Beach, i zrobiłam zdjęcie na tle licznych obiektów reklamowych najsłynniejszego placu na świecie – Times Square. Spacery po Brooklynie i Manhattanie, Central Park, Apple Store + wszystko to, co odwiedziłam w pierwszych dniach mojego pobytu w Ameryce – program minimum w Nowym Jorku został wykonany. Podsumowanie: Nowy Jork to bardzo potężne miasto ze swoją specyfiką, które zachwyca swoją energią. Jednym zapada w duszę, inni są gotowi jak najszybciej uciec z tego zgiełku. Ale Nowy Jork – to jeszcze nie cała Ameryka… Ruszamy dalej.

7postów uczestników o Brighton Beach — od zakwaterowania i wiz po weekendowe trasy.Czytaj wszystko
Zbieramy pozostałe informacje o tym miejscu