Po imprezowaniu w nocnym Miami na Miami Beach (jeśli lubicie kluby - to miejsce dla was=), zdecydowaliśmy się jechać do Orlando. Około 3 nad ranem samochód zaczął nieprzyjemnie terkotać i zwalniać ze 150 do 40. Motor mount, pomyśleliśmy (taka część w samochodzie, mówili, że u nas nie jest w porządku) i jechaliśmy dalej. Samochód uparcie się opierał. Zdziwieni taką samowolą, zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej i wezwaliśmy mechanika. Powiedział przez telefon, że właśnie jedzie na stację po piwo i zaraz będzie.) Kiedy przyjechał, zapytaliśmy: "To motor mount?", on powiedział: "tak, nic poważnego" i poszedł. Więc pozostałe 120 km do Orlando przelecieliśmy na 80-tce (uwierzcie, jak na stan samochodu, to było przelecieliśmy=). Wychodząc rano z hotelu, nie uwierzyłem własnym oczom. Samochód nie miał kół... Była pajęczyna ze stopionej gumy, dziury wielkości dwóch pięści, ale kołami TEGO nazwać się nie dało.. Jechała teraz z prędkością 4 km na godzinę, nie więcej. Dojechałem do pierwszego warsztatu (o, dzięki, wielki nawigatorze!!!). Powiedzieli, że pora świętować nasze drugie urodziny. Śmiejąc się nerwowo, poszedłem do domu, zostawiając samochód specjalistom. Salon trafił się super. Po tym zrozumiałem - lepiej raz oddać furę normalnym gościom, niż 3 razy zwykłym taniej (co robiliśmy w Myrtle). Życie w takich momentach ceni się szczególnie.))) Ogólnie było już po południu, więc zdecydowaliśmy się przenieść Disneya na jutro, a teraz - nasz rodzinny Petersburg, stan Floryda!!) Nasza droga prowadziła przez Tampę - nic ciekawego, tak jak samo Orlando. Zrobiliśmy sobie zdjęcie przy drogowskazie na Petersburg i jedziemy dalej. Oto lokalne miasto nad Newą - to inna sprawa. Zadbane, z niezwykłymi budynkami, jachtami, widokami na błękitne morze itp. Tutaj znajduje się muzeum Dalego. Około 50-60 oryginalnych prac wystawionych jest w przytulnych salach (w tym pierwsza, gdzie pojawiły się płynące zegary). Opisywanie jego twórczości jest bezcelowe. Komu się podoba, ten doceni, komu nie - odpowiednio nie) Ale muzeum jest super, nienachalne, z dobrymi przewodnikami i możliwością oglądania obrazów z odległości 2 cm. Gość miał kosmiczną wyobraźnię, co tu dużo mówić... Możecie tam wysłać darmową e-kartkę z obrazami Dalego na dowolny adres. Super.. Potem jedziemy na plażę. Zdążamy na pół godziny przed zachodem słońca, w sam raz, żeby zdążyć pożegnać. Plaża ciągnie się dokładnie z północy na południe, więc lepszego miejsca nie znajdziecie. Swoją drogą, lepszego zachodu słońca też dawno nie widziałem. Słońce powoli zachodzi gdzieś za Meksyk i Teksas. Niedługo i my będziemy gdzieś tam.. Zatoka Meksykańska jest bardzo ciepła, mimo zmierzchu. Kąpiemy się i wracamy. Samochód prowadzi się dobrze. Jeszcze jak - 1000$ za pełną naprawę z wymianą starych części)) Ale to drobiazgi - bo jutro powrót do dzieciństwa - Disney!!!


+2


