Tydzień przed koncertem wszystko szło bardzo wolno, byłam chora, do tego czterdziestostopniowy upał, dostałam udaru cieplnego (czułam się bardzo źle), ale wszystkim mówiłam, że mimo spokojnego tygodnia, wszystko nadrobię. W sobotę miałam koncert, w piątek po pracy spakowałam się i pojechałam do Waszyngtonu na autobus do Charlottesville (o 2 w nocy), dotarłam tam o 7 rano, miasto jest bardzo urocze i fajne, najsłynniejszą rzeczą jest tam dom Thomasa Jeffersona i jego uniwersytet, a w domu mam bluzę z pomarańczowymi literami i symbolem tego uniwersytetu (tę bluzę dostałam w zeszłym roku od znajomych – widocznie było mi pisane trafić do tego miasta, nie wiedziałam nawet, co to za uniwersytet). Cały dzień włóczyłam się po mieście, a potem koncert!!! Był bardzo fajny!! Darłam się na piosenkach ile mogłam!! Okazuje się, że naprawdę jestem ich fanką, bo znam bardzo dużo piosenek, których niektórzy nawet nie słyszeli)))... po koncercie chciałam złapać fotkę z Wiz Khalifa.. ale wyjechał wcześniej.. bo przed koncertem ktoś chciał do niego strzelać i ze względów bezpieczeństwa.. ale ja stałam w oczekiwaniu na coś, a wszyscy się rozeszli.. podeszłam i zapytałam: czy można zrobić sobie zdjęcie z Chevy (pracuje z Wizem), miejscowe dziewczyny już poszły, bo interesował je tylko Wiz... No a ja powiedziałam, że jestem z Rosji i przyjechałam specjalnie na jeden dzień na ich koncert.. no i mnie wpuścili... Chevy powiedział, że na początku może mnie tylko przytulić, a ja: a zdjęcie? A wcześniej opowiedziałam mu całą historię, jak uwielbiam ich słuchać i jak do nich dotarłam... powiedziałam, że bardzo szkoda, że nie mam zdjęcia z Wizem itd... ale Chevy zrobił sobie ze mną zdjęcie i mówi.. poczekaj.. i otwiera autobus koncertowy, z boku tam gdzie bagaż.. i wyciąga mi sweter z ich emblematem!!! Byłam w szoku!! Tak miło!!! Nikt nie ma ani zdjęcia, ani swetra... tam w trakcie koncertu rzucili w tłum tylko parę koszulek... No w każdym razie byłam taka szczęśliwa!!! W tym mieście stacja linii autobusowej, którą zazwyczaj jeżdżę, jest bardzo głupia, w nocy jest zamknięta.. miałam bilet na 4 rano.. a całą noc spędziłam na przystanku (na ulicy), a autobus nie przyjechał, potem okazało się, że nie ma takiego kursu, a bilety sprzedają na stronie internetowej, autobus przyjechał o 8, ale chciałam już jechać autobusem o 9 bez przesiadek, bałam się, że spóźnię się do pracy, ale o 2 byłam już w Fairfax, superwizorka mnie zabrała i pojechałyśmy do pracy.. potem po pracy od 4 do 8 wróciłam do domu, zrelaksowałam się, a potem, po prysznicu o 9:20 powiedziano mi, że czekają na nas na zewnątrz, żeby jechać nad morze, w efekcie 10 minut pakowania i jesteśmy w drodze do Ocean City, dotarliśmy tam o 4 rano, wykąpaliśmy się, przywitaliśmy wschód słońca i cały dzień się kąpaliśmy, chociaż trochę się spaliłam, ale całkiem niewiele, do domu pojechaliśmy o 19 (tam jedliśmy w bufetach rano i wieczorem) do domu dotarliśmy o 23, spałam 10 godzin, ale i tak chodziłam zmęczona..


+2


