22 sierpnia Następnym celem był Arlington Cemetery, ponieważ Jen i ja uznałyśmy, że być może pochowane są tam znane osobistości) I tutaj zaczęło się najzabawniejsze))) Najpierw mówiłam, w którą stronę jechać, ale potem trzeba było szybko myśleć i strzeliłam na oślep – musimy jechać tam!))) W rezultacie zamiast dojechać do cmentarza, dotarłyśmy do miasta Arlington w stanie Wirginia, stamtąd jakoś wyjechałyśmy na trasę i dojechałyśmy do Pentagonu, a potem jakimiś okrężnymi drogami dotarłyśmy do cmentarza) Wtedy zaczął padać deszcz i postanowiłyśmy nie wychodzić z samochodu))) Swoją drogą, Pentagonu nie wolno fotografować, a dopiero później, przeglądając zdjęcia, zobaczyłam zdjęcie Pentagonu i z niedowierzaniem próbowałam sobie przypomnieć, kiedy zdążyłam) Okazało się, że po prostu fotografowałam wszystko z samochodu)))))))) Potem postanowiłyśmy znowu pojechać do Georgetown, gdzie już kiedyś byłyśmy wieczorem)))) Pogoda całkowicie się poprawiła, tylko były problemy z parkowaniem)))) Szukałyśmy miejsca bardzo długo, w końcu znalazłyśmy, prawda, że po drugiej stronie ulicy, a Jen, zmęczona poszukiwaniami, krzycząc "Mam to gdzieś! To moje miejsce parkingowe!", jakoś przejechała przez drogę i zaparkowała drugą stroną niż inne samochody))))) "Jen, może zaparkujesz poprawnie, bo jakoś boję się tak zostawiać samochód! Jeszcze ktoś go odholuje na parking policyjny". Jen się zastanowiła! "No dobrze, tylko ty, Tania, stań na tym miejscu parkingowym i nikogo nie wpuszczaj!!!") Stanęłam na miejscu parkingowym, a Jen zaczęła zawracać!) Co się tam zaczęło) Jakiś chaos! Ktoś chciał zaparkować, a ja zaczęłam mówić, że to nasze miejsce parkingowe! Jen, jak zobaczyła to z samochodu, zawróciła 10 razy szybciej))) Powstał jakiś korek z samochodów))) Pomyślnie zaparkowawszy, uciekłyśmy stamtąd, zostawiając innym kierowcom rozwiązanie sytuacji))) Spacerując po nabrzeżu, poznałyśmy kapitana statku, który robi półgodzinne wycieczki po wodzie))) Zachęcał do przejażdżki, ale nie chciałyśmy płacić) "Dziewczyny, nie chcecie się przejechać?" - "No, jeśli tylko za darmo!" - "No to was zapraszam))) Oczywiście za darmo)" Byłam w szoku, co za dzień) Odpłynięcie było za pół godziny, więc poszłyśmy na spacer, podziwiałyśmy piękno Georgetown)) Zaskoczyły mnie 4 niemałe kobiety, które włączyły muzykę na swoim jachcie, piły wino i tańczyły)) Brawo, bawiły się na całego!))) Rozgadałyśmy się z kapitanem statku, okazało się, że sam pochodzi z Ghany, wcześniej pracował jako kapitan na wycieczkowcach, a teraz otworzył własny biznes))) Ogólnie mi się podobało, Waszyngton to bardzo piękny miasto, mimo wszystko)))))) Dość zmęczone, wyczerpane, Jen i ja postanowiłyśmy spędzić resztę wieczoru na dachu, a poza tym Jen musiała wieczorem wracać do Wilmington. Kupiłyśmy lody w meksykańskiej dzielnicy i pojechałyśmy do domu Jamesa))))


+1


