Przejdź do treści
TravelHub

Twoje ustawienia

Zapamiętywane na tym urządzeniu i stosowane na każdej stronie.

Popularne

Żyj

Gabu: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026

Gabú is the largest city in eastern Guinea-Bissau, the second most populated city in the country and capital of the Gabú region.

Gabú (town) · CC BY-SA 4.0

Teraz w mieścieGabuzachód słońca 18:56
WjazdWybierz paszportOdpowiedź zależy od posiadanego paszportu.

Dojazd i zakwaterowanie

Loty, lotniska, hosty i wynajem

Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.

2 źródła · Stan na 18 września 2026
Źródło: TravelHub · OurAirports (public domain)

Wizy i kwestie praktyczne

Wybierz paszport

Wybierz swój paszport — czas oczekiwania, opłaty i wymagane dokumenty różnią się w zależności od kraju wydania paszportu.

Bezpieczeństwo i zdrowie

Oficjalne porady dla podróżnych i niezbędne minimum medyczne

Bezpieczeństwo · oficjalne poradydane na dzień 15 wrz 2026
Brytyjskie MSZ (FCDO)Brak ograniczeńBrak obowiązujących ograniczeń w podróżowaniu.
Pełna treść komunikatu (angielski)

New information about dual nationals returning to the UK (‘Entry requirements’ page).

Departament Stanu USAPoziom 3Zastanów się dwa razy przed podróżą; rozważ podane poniżej przyczyny.
Pełna treść komunikatu (angielski)

There were no changes to the advisory level. The “Crime” indicator was removed. The “Other” indicator was added. The advisory summary was updated. Reconsider travel to Guinea-Bissau due to unrest , inadequate health infrastructure, and landmines . Advisory Summary There is no U.S. embassy or consulate in Guinea-Bissau. The U.S. government has limited ability to provide emergency services to U.S.

Źródło: UK FCDO Foreign Travel Advice · US Department of State Travel Advisory

Dojazd

Lotniska, odległości i transport publiczny

DojazdOurAirports (public domain)
Osvaldo Vieira International Airport OXB162 km stąd — najbliższe lotnisko
Ziguinchor Airport ZIG226 km od centrum
Cap Skirring Airport CSK275 km od centrum

Osoby, które tu były

Liana GareevaCzytaj
Ważne wskazówki. Część 1:

Kilka nudnych, ale ważnych wskazówek. Część 1: Podróż: 1. Po otrzymaniu upragnionego „I approve your visa. Have a nice summer”, szybko biegnij szukać biletów na wszystkich stronach. Szukaj na wszystkich stronach, które podpowiada internet, ale nie zapominaj o opiniach! Z reguły im wcześniej kupisz bilet przed wylotem, tym jest taniej. Kupuj bilety do głównych miast (Nowy Jork, Waszyngton) – co komu bliżej. Z dużych miast jest mnóstwo autobusów do najróżniejszych miast Ameryki, co wychodzi znacznie taniej niż bezpośredni bilet do miejsca docelowego. To logiczne. 2. Bilet kupiony. Co dalej? Nie, nie do centrum handlowego po letnie ciuchy. Gdzie pojedziesz po przylocie? Jak tam dojechać, czym najlepiej/najtaniej/najbezpieczniej? Otwórz wielkiego Google'a i zapytaj go, jak dojechać z miasta, w którym wylądujesz, do tego, w którym spędzisz lato. Oto kilka stron autobusowych: https://www.megabus.com/ http://yobus.com/ https://www.greyhound.com/ http://www.luckystarbus.com/ 3. Zawsze miej na uwadze nieprzewidziane sytuacje, dlatego przy każdym planowaniu dodaj na oko 2-3 godziny. Lepiej trochę poczekać, niż w zimnym pocie podejmować pospieszne działania. Mój przykład: Leciałam Ufa-Stambuł-Nowy Jork. Turkish Airlines były wtedy najtańsze. Nowy Jork JFK – Nowy Jork Manhattan – około 1-2h. Miej przy sobie mapę metra Nowego Jorku. Nowy Jork – Boston – Megabus 4h. Bardzo komfortowy piętrowy autobus, darmowe Wi-Fi, klimatyzacja, gniazdka. Ale: Przychodźcie wcześniej. Bardzo popularna firma, więc miejsca szybko się zapełniają. Nowy Jork – Boston: Drugi raz korzystałam z chińskich autobusów. Luckystarbus – nie tak komfortowy jak Greyhound i inne (brak gniazdek), ale prawie najtańszy. Boston – Portland (Maine) – Concord Coach 2h. Najwygodniejszy: gniazdka, darmowe Wi-Fi, klimatyzacja, po drodze oglądasz fajne filmy. P.S. Jeśli przesiadka między lotami trwa dłużej niż 6h, to możecie śmiało prosić linię lotniczą o zapewnienie: jeśli jest noc, to nocleg w hotelu + jedzenie; jeśli w dzień, to wycieczka + jedzenie. W moim przypadku przesiadki trwały około 23h. W efekcie: darmowa wycieczka po Stambule i nocleg w hotelu 5*.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Liana Gareeva
  • Zdjęcie z posta użytkownika Liana Gareeva
  • Zdjęcie z posta użytkownika Liana Gareeva+2
Александр Горбачевmenus12 · Czytaj
Opowieść kapitana. Część 21: Nie mogłem usiedzieć w domu

Ponieważ mój szef jest teraz w drodze do Kalifornii, siedzenie w domu przez 2 tygodnie jest nudne, zwłaszcza że nie zostawił mi ani pieniędzy, ani pracy. Więc kapitan postanowił zrealizować dawne marzenie o podróży po Ameryce. Brzmi zbyt patetycznie. Raczej to przejażdżka po pobliskich miastach. 4 dni zajęło tylko ustalenie środka transportu, miejsc docelowych i tras. W walce o tytuł „Najtańszego operatora podróży” wygrał megabus.com. Ponieważ zostało mało pieniędzy, a chcę odwiedzić wiele miejsc i wiele zobaczyć, ostateczna trasa wygląda tak: Nowy Jork – Waszyngton – Filadelfia – Boston – Nowy Jork. Koszty: NY – Waszyngton $21, Waszyngton – Filadelfia $5, Filadelfia – Boston $1, Boston – NY $13. Razem - $40. Na trasy zeszły jeszcze 2 noce. Największa trasa to oczywiście Waszyngton, bo tam 90% wszystkich muzeów itp. jest darmowych. Trzeba obejść 21 miejsc w ciągu dnia. Filadelfia – 7, Boston – 5. Dzień 0: Nowy Jork (29.08.10) Jak zwykle, tego typu podróże zaczynają się od wyjścia z domu obładowanym torbami i myślenia „czemu nie siedziałem w domu”. Mój pierwszy autobus do Waszyngtonu jest 30 sierpnia o 1:15 w nocy (została półtorej godziny, więc siedzę na Penn Station i piszę, póki nie ma co robić). Z domu trzeba było wyjść o 15:00, bo trzeba było zdążyć do B&H po statyw do aparatu. Nikt mnie nie będzie fotografował oprócz mnie samego. Jadąc, oczywiście myślałem „co robić z kupą gratów na Manhattanie przez 8 godzin?”. Wziąłem statyw i poszedłem na Times Square, posiedzieć, przełożyć statyw do pokrowca i wyrzucić pudełko. Dzień wolny, jak zwykle nie ma gdzie usiąść. Ale tam natknąłem się na jakąś imprezę: tuż przy schodach stał furgon, na górze zainstalowano duży ekran i puszczano jakieś klipy, ustawiono też głośniki, krótko mówiąc mini kino pod gołym niebem. No i tam padłem. Była gdzieś szósta wieczorem. Póki bawiłem się ze statywem, zaczęły się już jakieś filmy krótkometrażowe, a i tak nie było co robić, siedziałem i oglądałem. Potem załapałem, że to jakiś festiwal filmowy, przy czym nie było tam tylko amerykańskich krótkometrażówek (szczerze mówiąc, nawet języka nie mogłem rozpoznać). W przerwach między filmami ciągle puszczali reklamy nowojorskich filmowców. Kiedy zaczął się kolejny film, od razu było widać, że kręcono go w Nowym Jorku, a początek był tak wciągający. W połowie filmu zrozumiałem, że to pełny metraż, jakby główny film dzisiejszego festiwalu. Listen to your heart. Dramatyczna historia o chłopaku kelnerze, który zakochał się w dziewczynie z bogatej rodziny, która okazała się głuchoniema, no, jak zwykle matka dziewczyny jest przeciwko tym relacjom i w tym stylu. Pod koniec filmu dziewczyna przeszła operację, dzięki której może mówić i słyszeć, a chłopak zmarł na raka. Wydawałoby się dość banalna fabuła, ale film jest tak dobrze zrobiony i bardzo poruszający. Znowuż w połowie filmu dopiero zobaczyłem, że wszyscy aktorzy tego filmu chodzą tuż obok mnie, pokaz premierowy. Chłopaki zebrali brawa pod koniec filmu i wszyscy robili sobie z nimi zdjęcia jeszcze przez 10 minut, w tym ja))))). Dlatego czas zleciał dość niezauważalnie, do autobusu została godzina. Spojrzałem na te autobusy – żeby nam się tak żyło. Prawdziwe turystyczne piętrowe normalne autobusy, a nie jak u nas. No dobra, zobaczymy.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Александр Горбачев
  • Zdjęcie z posta użytkownika Александр Горбачев
  • Zdjęcie z posta użytkownika Александр Горбачев+2
Konstantin VolokhovskiiCzytaj
Część 5. Podróże

Cóż, nadszedł czas na ostatnią część mojej opowieści. Na początek opowiem o mojej podróży po zakończeniu pracy, a potem podsumuję zarówno bloga, jak i mój wyjazd, zgoda? Swoją drogą, bardzo ważny punkt. Nie zapomnijcie o dniu, w którym kończy się wasza wiza pracownicza! Ja zapomniałem i powiedziałem menedżerowi, że zostaję jeszcze na tydzień, więc zdążyła ułożyć nowy grafik. Tym razem jej gniewne spojrzenie w moją stronę było uzasadnione x). Moje zapominalstwo miało też kilka innych nieprzyjemnych konsekwencji. Po pierwsze, nie zdążyłem porządnie zaplanować swojej podróży i zrobiłem to... w noc przed wyjazdem. Po drugie, straciłem kilka dni cennego czasu, bo wypłatę mogłem dostać dopiero po weekendzie. Po trzecie, jak już mówiłem, zamawianie biletów na transport w ostatnim dniu, kurczę, jest drogie! Biorąc pod uwagę, że możliwość dogadania się z pracodawcą istnieje prawie zawsze, lepiej nie nadepnąć na moje grabie. Terminal transportowy w Buffalo, stąd wyjechałem z aglomeracji, w której spędziłem ostatnie 2,5 miesiąca. Jeśli do Niagary dotarłem Amtrak-iem, to w mojej mini-podróży postanowiłem trochę zaoszczędzić, bo niektóre taryfy kolejowe naprawdę przyprawiają o szybsze bicie serca, a po drugie, ich sieć transportowa nie jest zbyt elastyczna. Używałem Megabus i Greyhound. Z oboma były kłopoty. Pierwsi spóźnili się prawie o godzinę (choć i tak dotarliśmy na czas), a także niezbyt dobrze obchodzili się z bagażem. Drudzy... dojechali za szybko! A ja chciałem dłużej pospać w autobusie! Powiem też, że w autobusie jest dużo ciaśniej niż w wagonie. Tak, trochę się zagalopowałem, wracamy do mojej trasy. Z centrum transportowego w Buffalo wsiadłem w kurs Megabus do Waszyngtonu z przejazdem przez jeszcze kilka miast. Znowu zrobię uwagę na temat lokalnej wymowy miast. Amerykanie nazywają Filadelfię czułym, jak mi się wydawało, słowem "Philly" x). Do Waszyngtonu dotarłem w dzień, więc od razu zostawiłem swoje rzeczy w hostelu (choć i tak zameldowali mnie przed czasem zameldowania, i tak może być) i ruszyłem pieszo do centrum, zaglądając po drodze w różne ciekawe miejsca zaznaczone na Google Maps. Tutaj ujawnia się kolejny mój błąd jako początkującego podróżnika, niech ujawni się tylko w Nowym Jorku. Chodzenie po mieście bez celu jest oczywiście fajne, ale w efekcie nie jest zbyt efektywne. Waszyngton jest niesamowity, wyobrażałem go sobie jako dużo bardziej nudny, ale ciekawie jest tam nawet po prostu chodzić, przyglądając się dziwacznej architekturze. Ale w zamian za to nie zdążyłem porządnie przejść się po muzeach, co mnie zasmuciło. Swoją drogą, jeśli jesteście takimi nocnymi markami jak ja, to mam dla was złe wieści. Godziny pracy muzeów są tu jeszcze krótsze niż sklepów, do 5-6 wieczorem. Więc przestawcie swój tryb wcześniej, ja po prostu wszystko przespałem. W zasadzie z moich półtora dnia (przyjechałem w południe, a wyjeżdżałem o następnej północy) w Waszyngtonie zdążyłem obejść cały plac pamięci (na to poszedł pierwszy dzień po odliczeniu spacerów po mieście i następny wieczór), pospacerować po centrum i obejść większą część muzeum kosmonautyki (astro?). Jeszcze wpadłem do muzeum historii amerykańskiej, ale na wszystko miałem mniej niż godzinę, co jest niedopuszczalnie mało. Kapitol. Tak, dokładnie jak w filmach. Pomnik Waszyngtona. Ze wszystkich stron znajduje się mnóstwo darmowych i fajnych muzeów. Podsumowując Waszyngton: Wstawajcie jak najwcześniej, zwłaszcza jeśli chcecie dostać się do muzeów (można nawet dostać się do Kapitolu); Dokładniej planujcie trasę, żeby nie chodzić w kółko. Ja dwa razy obszedłem teren Białego Domu, bo nie mogłem go znaleźć x); Nie skąpcie na komunikację miejską, to zaoszczędzi wam dużo czasu. Swoją drogą, o niej jeszcze nie mówiłem. Na początek, zabawny fakt - w Waszyngtonie metro to nagle "metro", a nie "subway". Ale słynie z niezrozumiałych taryf. Moje wykształcenie techniczne nie wystarczyło, żeby zrozumieć, kiedy i jak opłaca się nim jeździć, głównie dlatego, że zawsze pobierano ode mnie stałą

Александр БорисовCzytaj
Jak tanio podróżować autobusami po USA

Jak tanio podróżować po USA autobusami Dzisiaj chciałbym opowiedzieć Wam o trzech firmach autobusowych, które pomogą Wam zaoszczędzić dużo pieniędzy i przemieszczać się po USA w niemal każdym kierunku. Greyhound Lines Zatem, największa i najstarsza firma to Greyhound. I tak, nienawidzę jej, przepraszam. Rzecz w tym, że kiedy mieszkałem na Zachodzie w małym miasteczku, jedynym sposobem, aby dostać się do San Francisco lub LA, był Greyhound. Już pisałem, jak autobus tej firmy odjechał beze mnie, ale to nie wszystko. Byli pijani kierowcy, spóźnienia autobusów o 5 godzin, był przypadek, kiedy przyjechałem na dworzec o 10:20, jak było napisane na bilecie, a autobus odjechał o 10:00 itd. Ale chciałbym wierzyć, że po prostu miałem pecha. Autobusy Greyhound kursują między terminalami autobusowymi Greyhound a terminalami partnerskimi. Tzn. na przykład w Sacramento autobus nie przyjeżdża na wspólny terminal, a na specjalnie zbudowany terminal Greyhound, który znajduje się w niezbyt wygodnym miejscu. Tak bywa nie zawsze, ale warto to wziąć pod uwagę. W autobusach deklarowane są gniazdka, Wi-Fi, toalety. Gniazdka i Wi-Fi to loteria. Ogólnie rzecz biorąc, autobusy są dość komfortowe i podróżowanie nimi, jeśli mówimy tylko o autobusach, jest dość wygodne. Bilety radzę kupować online na stronie. Nie trzeba nic drukować. Aby zaoszczędzić dolary, polecam przed zakupem sprawdzić Instagram firmy, ponieważ bywają tam kody promocyjne na zniżkę. Również, kiedy nie miałem pieniędzy, rejestrowałem nowe konto na ich stronie, aby otrzymać 10% zniżki. Peter Pan Bus Lines Peter Pan Bus (PPB) to firma autobusowa popularna na wschodnim wybrzeżu USA. Ci, którzy jadą na Cape Cod, koniecznie zapiszcie lub zapamiętajcie tę firmę! Pamiętam, jak jechałem z Bostonu do Hyannis po raz pierwszy: otworzyłem Google Maps i, jak tam było napisane, kupiłem bilety do Hyannis za 40$. Po kilku dniach dowiedziałem się, że mogłem dojechać PPB za 7$. Niestety. Firma jest świetna - dobre autobusy, tanie ceny, jeżdżą prawie zgodnie z rozkładem. Ogólnie polecam. Aby zaoszczędzić, można również rejestrować nowe konta i kupować bilety na stronie. Megabus Megabus to firma znana ze swoich super zniżek. Kiedy w agencji opowiadają, jak ludzie przejechali pół USA za 10$, mówią o Megabus. W ogóle to firma angielska i w USA pojawiła się dopiero w 2012 roku. Autobusy kursują na popularnych trasach i głównie między dużymi miastami (co bardzo różni się od pierwszych dwóch firm). Dlatego jestem prawie pewien, że z Megabus zapoznacie się, kiedy pojedziecie w podróż lub kiedy będziecie jechać z Nowego Jorku gdzieś dalej. Jechałem z Bostonu do Waszyngtonu, a z Waszyngtonu do Nowego Jorku. Jeśli się nie mylę, na bilety wydałem około 20$. Autobusy wtedy nie bardzo mi się podobały - dwupiętrowe, miejsce na nogi i przejście między siedzeniami zrobione tak, aby pomieścić maksymalną liczbę ludzi, dlatego są ciasne. Było Wi-Fi, klimatyzacja i gniazdka. Wszystko. Ale biorąc pod uwagę ceny biletów, wszystkie te wady stają się niezbyt znaczące. Dlatego polecam. Bilety trzeba kupować z wyprzedzeniem, tak będzie taniej.

Александр БорисовCzytaj
Boston i pierwsze kroki do domu

Wycieczka do Provincetown była naszą ostatnią wycieczką na Cape Cod. Zostało kilka dni do naszej głównej wyprawy wzdłuż wschodniego wybrzeża USA. Zdecydowaliśmy się pojechać następującą trasą: Boston - Waszyngton - Nowy Jork. Kupiliśmy najtańsze bilety, jakie tylko udało nam się znaleźć, pomogły nam w tym dwie firmy: Peter Pan bus i MegaBus. Tak więc za bilet z Hyannis do Bostonu zapłaciliśmy po 5 dolarów, a za bilet z Bostonu do Waszyngtonu około 30 dolarów. W Bostonie zdecydowaliśmy się zatrzymać na jeden pełny dzień, ponieważ już tam byliśmy, kiedy lecieliśmy do Miami; w Waszyngtonie mieliśmy 10 godzin, a w Nowym Jorku trzy dni. Przyjechawszy do Bostonu, napotkaliśmy problem z walizkami. Były bardzo duże i ciężkie, a przechowalnia bagażu na dworcu autobusowym była bardzo droga i działała tylko do godziny 22:00 (nasz autobus był o 0:00). Zaczęliśmy szukać innego wyjścia i przypadkiem natknęliśmy się na ogłoszenie przy jakimś kiosku z gazetami na dworcu kolejowym, że przyjmują bagaż na przechowanie. Kiosk znajduje się przy schodach ruchomych w głównym holu. Ceny okazały się tam znacznie bardziej przystępne i pracowali całodobowo. Zostawiwszy tam rzeczy, kupiliśmy bilet na metro na 1 dzień i pojechaliśmy zwiedzać Boston. Naszym pierwszym przystankiem był Harvard. Mieliśmy dużo szczęścia i w dniu, w którym byliśmy w Bostonie, we wszystkich uczelniach odbywały się spotkania studentów, gdzie kierownictwo w uroczystej atmosferze wygłaszało przemówienia gratulacyjne, a niektóre uczelnie były otwarte dla zwiedzających. Przyjechawszy na stację „Harvard”, od razu skierowaliśmy się do głównego budynku. Było bardzo pięknie, grała orkiestra, wszyscy byli w strojach galowych, przyjechali rodzice, studenci poznawali się i śmiali. Było bardzo wielu wykładowców, którzy, nawiasem mówiąc, okazali się bardzo przyjaźni. W powietrzu czuć było nastrój święta i radości. Ze strony studentów nie czuć było żadnej wyższości i każdy, kogo pytaliśmy, był gotów poświęcić chwilę i pomóc. Niestety, na uniwersytet tak i nie trafiliśmy, ponieważ wpuszczali tam tylko z przepustkami, ale to w żadnym wypadku nie zepsuło nam nastroju i byliśmy bardzo zadowoleni, że odwiedziliśmy to wspaniałe miejsce. Sam uniwersytet znajduje się w parku otoczonym płotem, więc wchodząc przez bramę, od razu czujesz się, jakbyś trafił do innego świata. Studenci siedzą z MacBookami na trawie pod drzewami i coś omawiają, ktoś powoli jedzie na rowerze, ktoś biegnie i ledwo trzyma swój otwarty plecak, chłopaki spierają się o rozwiązanie zadania - ogólnie pełne zanurzenie w studenckim życiu. Ale opuszczając uniwersytet i park, nie opuszczasz dzielnicy licznych szyldów „Harvard”, które spotyka się na każdym kroku. Po przeciwnej stronie parku znajduje się oficjalny sklep uniwersytecki, sprzedający odzież sportową „Nike”, uszytą specjalnie dla uczelni, odzież codzienną z firmowymi atrybutami, książki znanych absolwentów, długopisy i inne przybory szkolne. Ceny nie są bardzo tanie, ale przeciętny student J-1 może sobie na to pozwolić. Jakość odzieży zależy od ceny. Oprócz tego jest mnóstwo nieoficjalnych sklepików, gdzie również sprzedawane są atrybuty Harvardu, ale, prawdę mówiąc, zamówione z Aliexpress. Ceny są tu znacznie niższe, ale z jakością jest zupełnie kiepsko, więc nie polecam. Oczywiście, niedaleko znajduje się ogromna liczba różnych barów, restauracji i innych lokali skierowanych do studentów. Po wizycie na Harvardzie skierowaliśmy się do jeszcze jednej uczelni o światowej sławie - Massachusetts Institute of Technology. On, w przeciwieństwie do Harvardu, nie jest położony tak dogodnie. Przyjechaliśmy na najbliższą do głównego budynku stację metra, z której, sądząc po mapach, powinien kursować wahadłowiec do uczelni; po odczekaniu 15 minut na przystanku zdecydowaliśmy się iść pieszo. Sam uniwersytet znajduje się 20 minut od metra, a droga do niego prowadzi wzdłuż pięknego nabrzeża Bostonu. Tam jest naprawdę bardzo pięknie: w wodzie stoją łodzie z logo MIT, wzdłuż nabrzeża co chwil

Anna RutmanCzytaj
Przygotowania do małej wycieczki:)

Był już sierpień. Dwa miesiące były już za nami. Właśnie wtedy zdecydowałam z dziewczynami, że czas zorganizować sobie wypoczynek) Wzięłyśmy 3 dni wolnego pod rząd i zaczęłyśmy myśleć o tym, jak dokładnie pojedziemy i dokąd. Początkowo chciałyśmy pojechać Waszyngton-Springfield-Boston. Ale potem zdecydowałyśmy, że zamienimy Springfield na Filadelfię. Oto pewnego wieczoru, siedząc w Dunkin' Donuts i popijając kawę, zaczęłyśmy planować naszą wycieczkę. Po przeliczeniu wszystkich za i przeciw ułożyłyśmy taki plan. Najbliższym dużym miastem był Boston. Z Bostonu do Waszyngtonu bilety były tanie. Z Hyannis, które jest 15 minut od nas, bilety kosztowały drożej. Chodzi o to, że jest strona, na której bilety są naprawdę bardzo tanie. Ale można tam kupić tylko z dużego miasta do dużego miasta. Oto ta strona: https://us.megabus.com/ Dlatego zdecydowałyśmy, że w niedzielę pracujemy do 5, bierzemy taksówkę i o 6 wieczorem jedziemy do Bostonu. Około 8 wieczorem powinnyśmy już tam być. W Bostonie około 22 planowałyśmy przesiadkę i podróż do rana do Waszyngtonu, potem około 23 wsiąść i pojechać stamtąd do Filadelfii. Z Waszyngtonu do Filadelfii nie jest daleko, więc według naszego planu około 3 w nocy powinnyśmy już tam być. Potem o 22 miałyśmy wsiąść do autobusu i pojechać do Bostonu. Do Bostonu powinnyśmy dotrzeć rano i być tam aż do wieczora. Wieczorem wsiąść w ostatni autobus i dojechać do domu. Tym samym otrzymałyśmy taki obraz: 1) W sobotę wieczorem wsiadamy do autobusu i około 20:00 jesteśmy w Bostonie (tylko przed wejściem do autobusu musiałyśmy dojechać do miasta, z którego odjeżdża. Mieszkałyśmy w West Yarmouth, a autobus był z Hyannis. To 15 minut od nas) 2) o 22 wsiadamy do autobusu i jedziemy do Waszyngtonu, docierając tam około 7 rano w niedzielę 3) cały dzień w Waszyngtonie i o 23 wyjeżdżamy i jedziemy do Filadelfii, gdzie jesteśmy około 3 w nocy, nawet wcześniej w poniedziałek 4) W Filadelfii cały dzień i o 22 wsiadamy do autobusu do Bostonu, gdzie jesteśmy o 8 rano (około tego) we wtorek 5) Cały dzień w Bostonie, wsiadamy do autobusu około 21:00 i około pierwszej w nocy jesteśmy w domu. (w nocy z wtorku na środę). Trasa: West Yarmouth - Hyannis - Boston - Washington - Philadelphia - Boston - Hyannis - West Yarmouth Po ustaleniu trasy zdecydowałyśmy się zamówić bilety. Większość biletów została kupiona na stronie, którą wskazałam wam wcześniej.) Bilety kosztowały nas łącznie około 180$. Jak zauważyłyście, w naszym planie nie było postojów w hotelu) Oto pierwsza rzecz, na której zaoszczędziłyśmy. Spałyśmy w autobusach i to nam w zupełności wystarczyło))) Więcej szczegółów o tym, jak to było, dowiecie się w trakcie mojej opowieści o wycieczce) Po wybraniu miast zaczęłyśmy studiować, co można zobaczyć w tych miastach.) Napisałyśmy miejsca w kolejności, w jakiej chcemy je zobaczyć. Ułożyłyśmy listę jak najbardziej optymalnie (tzn. jeśli dwie atrakcje znajdują się niedaleko, to zobaczyć je razem, a nie jechać na drugi koniec miasta zobaczyć coś innego, a potem wracać). Napisałyśmy nazwę miejsca, ulicę, przy której się znajduje, stację metra i przybliżony czas, kiedy planowałyśmy tam być. Radzę wam również tak zrobić. To zaoszczędzi wam czas. Rozpiszcie wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Jasne, że bez wpadek się nie obejdzie, ale planując, zmniejszycie ich liczbę) I oto, rozpisawszy wszystko w najdrobniejszych szczegółach, zaczęłyśmy nastawiać się na naszą podróż)) Spakowałyśmy wszystko, co najpotrzebniejsze) Wzięłyśmy ubrania na zmianę, w których planowałyśmy chodzić po ulicy, suchy szampon, kosmetyki, pieniądze, paszport, bilety, przedmioty higieny osobistej. A w drogę ubrałyśmy się ciepło, ponieważ, jak wcześniej mówiłam, w autobusach jest zimno( Oto nadszedł ten dzień. To był 8 sierpnia, sobota. Poszłyśmy do pracy i z niecierpliwością czekałyśmy na 5 wieczorem, kiedy będziemy mogły pobiec po rzeczy i ruszyć w naszą podróż:)

7postów uczestników o Gabu — od zakwaterowania i wiz po weekendowe trasy.Czytaj wszystko

Podobne w pobliżu

Podobne pod względem budżetu i blisko Gabu

Nie możesz znaleźć miejsca, którego potrzebujesz? Wyszukiwarka rozumie każdy język. Otwórz wyszukiwarkę

Zbieramy pozostałe informacje o tym miejscu