Kolejne trzy miesiące przepracowałem w małym miasteczku Estes Park, które znajduje się w stanie Kolorado i słynie z parku narodowego Rocky Mountain National Park (RMNP) oraz hotelu Stanley, który zyskał sławę dzięki pisarzowi Stephenowi Kingowi, który napisał książkę „Lśnienie”, a główna akcja rozgrywała się właśnie w tym hotelu. Według plotek mieszkają tam dusze i duchy, a przy wejściu do tego hotelu czuć dreszcze na ciele, ale niestety nie poczułem niczego takiego. Park narodowy ma niesamowite piękno, to tak, jakby połączyć nasze Borowoje i góry Ałmaty w jedną całość. Historia pojawienia się słowa „wioska” zaczęła się jeszcze w Kazachstanie. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia miasteczka, w którym miałem mieszkać i pracować przez 3 miesiące, byłem trochę rozczarowany. Naprawdę wydawało mi się, że to wioska, że będę się tam nudził itp. Ale przez te trzy bardzo fajne miesiące zrozumiałem, że nie ma bliższego mi miasteczka, że to nie do końca wioska, a całkiem piękna miejscowość, która dała mi ogromne doświadczenie w pracy, w komunikacji z obcokrajowcami, podarowała mi mnóstwo znajomych i bliskich mi w tej chwili przyjaciół. Szczerze mówiąc, to moje pierwsze doświadczenie zawodowe, były też zwolnienia, nieporozumienia z pracodawcą i jakieś konflikty z kolegami, ale ogromna masa pozytywnych emocji po prostu miażdży tę marną negatywność wielkości ziarnka grochu. Pracując w restauracji wyłącznie z Amerykanami, złamał się mój pierwszy stereotyp o USA. „Wszyscy Amerykanie są głupi” – to bardzo głupi stereotyp; pracując ze swoimi rówieśnikami i ludźmi starszymi, było jasne, że są to bardzo erudyci i całkiem oczytani ludzie. Zaskoczyła mnie jedna Amerykanka, Laura, która zaczęła ze mną dialog o problemie Morza Aralskiego; było mi wstyd, że człowiek mieszkający za oceanem był bardziej poinformowany o tym problemie naszego kraju niż ja. Amerykanie, choć są sztuczni, to absolutnie nie są leniwym narodem, zaczynają zarabiać od najmłodszych lat, co przyzwyczaja ich do odpowiedzialności i wartości pieniądza. Wiele dla siebie zyskałem i wiele zrozumiałem, zacząłem patrzeć na rzeczy prościej i nauczyłem się być uprzejmym w każdej sytuacji. Uczciwie przepracowawszy 3 miesiące, na początku września przygotowywaliśmy się już do wielkiej podróży po zachodniej Ameryce. Nie było łatwo rozstawać się z rutyną, do której już przywykłem, z ludźmi, których na swój sposób kochasz, i oczywiście z naszą ukochaną „wioską” – Estes Park!


+2




