Ameryka nigdzie nie zniknęła! Albo mój pierwszy w życiu wyjazd za granicę! A więc, Najprawdopodobniej każdy człowiek planuje i stara się spędzić swoje lato DOSKONALE. W końcu lato to coroczny, trzymiesięczny słodki kawałek życia. Moje lato w Ameryce było najbardziej pamiętne. O wyjeździe do Ameryki marzyłem od 2012 roku, kiedy byłem jeszcze na drugim roku studiów, wtedy moi przyjaciele latali już tam na krótkoterminowe letnie kursy językowe. Ich wrażenia z Ameryki nie tylko mnie zmotywowały, ale także doprowadziły do działania i rezultatu. Po dostaniu się na uczelnię we wrześniu, od razu zarejestrowałem się w International Exchange Center na program Work and Travel USA 2017 w mieście Ałmaty. Bardzo starannie przygotowywano nas do wyjazdu, etapami informowano i wyjaśniano wszystkie zasady, za co jestem bardzo wdzięczny naszym koordynatorom. Wszystko było zaplanowane już zimą: gdzie będziemy mieszkać, jak będziemy dojeżdżać, kto będzie naszym pracodawcą i jak to wszystko będzie przebiegać. I wreszcie, po udanej rozmowie z konsulem w kwietniu i otrzymaniu J-1 Visa, po raz pierwszy w życiu wsiadam do samolotu niemieckiej linii Lufthansa. Po udanym lądowaniu na lotnisku w New Jersey „EWR”, pojechaliśmy odebrać innych studentów z lotniska w Nowym Jorku „John F. Kennedy”, w środku było tyle emocji, że Ameryka naprawdę czekała i nigdzie nie zniknęła, właśnie wtedy, w drodze na inne lotnisko poczułem oddech miasta, rytm, gdzie wszyscy się spieszą i gdzie każdy jest zajęty tylko swoją sprawą, gdzie od razu widać, że czas ma dla nich naprawdę ogromne znaczenie. W końcu nie bez powodu mówi się CZAS TO PIENIĄDZ. Wielkość tego miasta naprawdę odpowiadała moim oczekiwaniom. Wszystko jest tak, jak w filmach: wieżowce, wilgotność powietrza, przyjaźni ludzie i wszystkiego jest pod dostatkiem. Miasto, które niszczy wiele stereotypów swoją kulturą i populacją. W Ameryce wiek nie jest ważny, jeśli człowiek nawet po 25 roku życia chce pójść na studia licencjackie, dla nich to normalne, u nas wyglądałoby to tak, jakby człowiek stracił swoje lata edukacji. Następnie, po tym jak spotkaliśmy innych studentów, czekała nas droga do Bethany Beach, w stanie Delaware. Do naszego punktu docelowego dotarliśmy Shuttle bus firmy E-Point, która zajmuje się specjalnie przyjmowaniem i odprowadzaniem J-1 students. I oto jesteśmy w Bethany Beach, zakwaterowaliśmy się, rano poszliśmy do pracodawcy poznać lokalnych pracowników naszej restauracji, wszystko poszło zgodnie z planem: prezenty i pamiątki z Kazachstanu, przyjazne nastawienie i życzliwe uśmiechy. Nasz zespół składał się z chłopaków i dziewczyn z Rosji, Kazachstanu, Rumunii i Macedonii. Ciekawie było poznawać nie tylko kultury amerykańskie, ale także europejskie. Nawet w najbardziej zajęte i ciężkie dni praca z nimi była bardzo zabawna.


+4