Pojechać do Kalifornii samochodem… o tym marzyliśmy od pierwszego dnia w Ameryce. Ale niestety tylko marzyliśmy. Szczerze mówiąc, do końca nie wierzyłem w realność tego przedsięwzięcia. Ta Kalifornia była jakoś za daleko. Ale pod koniec lata wszystko stało się bardziej realne – mieliśmy samochód, ja miałem prawo jazdy, trochę pieniędzy zaoszczędziliśmy, dobrze nam płacili + w końcu wypłacili mi ubezpieczenie. Choć bardzo trudno było to osiągnąć. Sam, w obcym kraju, bez prawnika, „wywalczyłem” pieniądze od firmy ubezpieczeniowej. Prawie pół lata „walczyłem”. I „wywalczyłem”! Wysyłałem im różne zdjęcia, skany moich rachunków, nie podobała im się jakość itp. Ale w końcu stał się cud i przysłali mi czek na 3500 dolarów, co moim zdaniem było już niezłym osiągnięciem. Oczywiście mogłem dostać znacznie więcej. Ale byłem zadowolony i z tego. Te pieniądze pozwoliły nam już całkiem realnie rozmawiać o wyjeździe do Kalifornii. I zaczęliśmy planować. Najpierw, kto pojedzie – zdecydowaliśmy się na wariant 4 osób: ja, brat i postanowiliśmy wziąć 2 znajome dziewczyny, żeby było weselej i żeby starczyło na benzynę)) Potem trasa – ponieważ musieliśmy zabrać dziewczyny z Myrtle Beach (Karolina Południowa), zdecydowaliśmy się jechać przez Luizjanę, Teksas, Nowy Meksyk, Arizonę. Właśnie tamtędy przebiegała droga Interstate 10 (najszybsze drogi w Ameryce to właśnie autostrady międzystanowe). Zdecydowaliśmy się jechać tą drogą. Planowaliśmy dojechać do Kalifornii, robiąc tylko dwa postoje na sen, z czego drugi bardzo krótki. Planowaliśmy w trzy dni dojechać z Myrtle Beach do Los Angeles. Trudne przedsięwzięcie, powiem wam. Chcieliśmy zrobić długi postój w Houston (Teksas), żeby się wyspać, potem gdzieś w górach zrobić krótki postój, a potem bez zatrzymywania się jechać do Los Angeles. Planowaliśmy mieszkać u ludzi z projektu couchsurfing.org. Dla tych, którzy nie wiedzą, co to jest – kilka słów. Couchsurfing.org to sieć społecznościowa w Internecie, gdzie zarejestrowani są ludzie gotowi na nowe kontakty i znajomości. Ci ludzie są gotowi przyjmować w domach innych ludzi z tego projektu całkowicie za darmo, po prostu to lubią. Znam ten projekt, ponieważ podczas naszej poprzedniej podróży z bratem autostopem po Europie mieszkaliśmy właśnie u takich ludzi. Więc postanowiliśmy szukać tam noclegu. W Ameryce znalezienie noclegu na couchsurfing.org okazało się znacznie łatwiejsze niż w Europie. Bez problemu znaleźliśmy nocleg na jedną noc u jakiegoś faceta i nocleg na 3 noce w Los Angeles u jakichś dwóch dziewczyn (tak wtedy myśleliśmy :)). Dalej za Los Angeles postanowiliśmy nie planować, albo zaplanować już w drodze. Szczerze mówiąc, trochę baliśmy się, że z naszym „gratem” może się coś stać – był trochę stary + przez lato musieliśmy sami wymienić jedną dość poważną część. Więc zdecydowaliśmy, że planowania wystarczy. Spakowaliśmy walizki, skończyliśmy pracę, poprosiliśmy naszego Aleksa o pożyczenie nam koła zapasowego i dużej walizki na dach samochodu, żeby włożyć tam małe, i pojechaliśmy do Myrtle Beach do dziewczyn. Do wieczora spokojnie tam dotarliśmy. Zjedliśmy kolację, wypiliśmy piwo (okazało się to już tradycją w Ameryce) i poszliśmy spać, bo o 3 nad ranem (czy w nocy?) miała się zacząć najdłuższa i najbardziej ekscytująca podróż w naszym życiu...


+2


