1. Lato 2010. Kreta. Mówiąc po angielsku, czułam się, jakbym władała magią. Rozumiałam ludzi, a oni rozumieli mnie. Filip. Rozmawialiśmy po kilka godzin dziennie. Belg, znał 4 języki. I dałam sobie obietnicę, że nauczę się francuskiego. I podszlifuję angielski. Holendrzy, Włosi, Szwajcarzy, Grecy, Belgowie... za każdym z tych ludzi stał cały kraj ze swoimi tradycjami i zasadami. Postanowiłam, że muszę odwiedzić każde z tych miejsc. 2. Pokłóciłam się z najlepszą przyjaciółką. I nie rozmawiałyśmy przez kilka miesięcy. Zyskałam mnóstwo wolnego czasu, który wcześniej spędzałam z nią. 3. Alpinizm. Wyruszając w październiku 2010 roku z alpinistami na Kusz-kaja na Krymie, nawet nie podejrzewałam, kogo tam spotkam. Pojechałam sama, znając tylko trenera (trochę) i jeszcze parę osób (bardzo powierzchownie z zeszłego roku, kiedy jechaliśmy razem właśnie z tą przyjaciółką). Bałam się dokładnie do momentu, aż poznałam tych niesamowitych ludzi w każdym wieku. Już tam dołączyli do nas idealny mężczyzna-jogin, który mieszkał miesiącami i latami we wszystkich zakątkach globu, oraz wesoła grupa znajomych, z których jeden, moim zdaniem, wiedział wszystko na świecie. Zapaleni podróżnicy, poszukiwacze przygód, gawędziarze. Od pierwszego wieczoru rozmów z nimi zrozumiałam, że od teraz moim najgorętszym marzeniem jest podróżowanie po świecie. I znajomość języków. Ponieważ znajomość obcego języka to magia. Powtarzam się?:) 4. Pojawił się pomysł, żeby wyjechać na rok na studia za granicę, w związku z czym poszłam na targi edukacji międzynarodowej w Radissonie. Obeszłam mnóstwo stoisk i zupełnie przypadkiem natknęłam się na organizację Startravel. Zaproponowali, żebym przyszła na ich spotkanie i dowiedziała się o programie Work and Travel. Zabierając ze sobą przyjaciółkę, poszłam. Pomysł mnie porwał, a od zdjęć i obrazków po prostu kręciło mi się w głowie! Tak! Od tego można zacząć! Mama zareagowała niezwykle pozytywnie - tylko pogoniła mnie, żebym poszperała w necie, popytała znajomych. Okazało się, że z mojego rodzinnego MIET do Ameryki jeździła masa ludzi! W tym mój własny przyjaciel! Prawda, przyjaciel po tym przysiągł, że noga jego tam więcej nie postanie. Sam sobie winien. Pojechał przez Aloha. Byłam u nich w biurze, po czym twardo postanowiłam, że są idealni. Prawda, potem jednak poszukałam info. Najłagodniejszym określeniem tej wspaniałej organizacji było "Aloha dla frajerów". Natknęłam się na IEC. Od tamtej pory decyzja stała się nieodwołalna. Nawet kiedy rodzice mojej przyjaciółki Nadii kategorycznie odrzucili pomysł ich córki. Początkowo też chciałam zrezygnować, jednak moja własna mama z takim uczuciem przyznała, jak bezgranicznie zazdrości mi tej możliwości, że się zdecydowałam. Pojechałam, wypełniłam ankietę. Nadia też w porę zrozumiała, że nie przeżyje moich opowieści po podróży i wciągnęła się w pomysł samodzielnego zarobienia pieniędzy. Tak obie wylądowałyśmy jako kelnerki w Yakitorii. Prawda, wytrzymałyśmy tam krótko, ale wystarczająco, żeby opłacić 1. ratę. Do stycznia-lutego jej rodzice pogodzili się z faktem, że lecimy. We dwie. Do Ameryki!

Nadi: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026
Renters in Martintar settle in from $350 a month while relying on cashless bus cards and negotiating daily taxi routes.
- Licensed taxi from Nadi International Airport
- 20 $
- Single ticket
- 1 $
- Lokalna karta SIM
- 10 $
- 1 $ dzisiaj
- 0,44 $
- Single ticket
- 1 $
Buses require a disposable or reloadable electronic transport card as drivers do not accept cash.
- Kawa przy ladzie
- 3,50 $
- Obiad w stołówce
- 22 $
- Woda, 0,5 l
- 1,50 $
- Taxi, za km
- 1,20 $
- Pokój miesięcznie
- ≈ 350 $
Źródła: 4 · Stan na 13 września 2026
- Airports, hotels, and car rental agencies
- English
- Buses, shared vans, and taxis
- English
- Municipal markets and neighborhood retail stalls
- English, Fijian, and Fiji Hindi
«Bula» — Universal greeting used across formal and casual encounters.
- 1 dzień
- Hanifa Mosque, Prince Charles Park, Martintar
- 3 dni
- + Queens Road, Sukuna Road, Kennedy Street
- 7 dni
- + Nadi Bus Station, Lautoka, Coral Coast
Fiji's international gateway functions as a compact transit hub where daily life clusters along a single main road.
The urban area spreads along Queens Road on the dry western coast of Viti Levu. Most international flights land here, making the settlement a base for airline operations and hospitality staff. Daily movement centers on a strip connecting the airport to the commercial centre, where indigenous Fijians, Indo-Fijians, and international workers share neighbourhoods, grocery markets, and local bus routes.
Czytaj dalej
Martintar serves as the practical core for extended stays. The neighbourhood gathers restaurants, bakeries, and evening spots away from the flood-prone historic centre. Residents spend their evenings along Kennedy Street and Queens Road, eating kokoda and curries or gathering over kava. Finding a rental apartment here provides walking access to dining while avoiding the heavier traffic of the central bus station.
Getting around requires adapting to local transit habits and tropical weather. City buses operate on prepaid electronic cards and allow passengers to hail drivers from the roadside. Taxis require agreeing on fares beforehand when meters remain unused. High humidity and sudden tropical downpours define the climate, meaning daily schedules revolve around early morning errands before the midday heat sets in.
- Martintar
- eTransport Card
- Fiji Airways
- Kokoda
- Seasonal Flooding
- The city hosts the main international airport and headquarters of the national airline.
- Town bus transit operates entirely on electronic transit cards rather than cash.
- The urban district sits on the drier western coast of the main island of Viti Levu.
- Local governance is managed through appointed administrators rather than an elected municipal council.
Pieniądze
- Kawa
- 3,50 $
- Obiad w stołówce
- 22 $
- Bilet komunikacji miejskiej
- 1 $
- Pokój, miesięcznie
- 350 $
- Karta SIM
- 10 $
- Woda butelkowana
- 1,50 $
- Taxi, za km
- 1,20 $
Do 50% programów wymiany, staży i innych usług IEC można opłacić punktami.
6 źródeł · Stan na 13 września 2026
Dojazd i zakwaterowanie
- Licensed taxi from Nadi International Airport
- 20 $
- 01Purchase a prepaid local SIM card at the airport arrivals terminal.
- 02Obtain an electronic bus card or withdraw cash from an airport automated teller machine.
- 03Take a licensed taxi or a scheduled regional bus toward your accommodation.
4 źródła · Stan na 3 listopada 2026
Wizy i kwestie praktyczne
Wybierz paszport
Wybierz swój paszport — czas oczekiwania, opłaty i wymagane dokumenty różnią się w zależności od kraju wydania paszportu.
- Bus travel requires an electronic transport card before boarding, as drivers do not accept cash fares directly.
- Official licensed taxis use number plates beginning with designated prefix letters, and passengers should confirm fixed fares before departing when meters are inactive.
- Renting a motor vehicle requires a valid driver licence and meeting rental agency age thresholds.
How do public buses work for getting around Nadi?
Passengers flag down local buses along the route and ring the bell to disembark. Public buses require an electronic transport card instead of cash.
Źródło: Wikivoyage · How Much Does it Cost to Travel Fiji by Bus? · Getting from Nadi Airport to Nadi City Centre - Welcome PickupsHow do taxis operate in Nadi?
Licensed taxis operate across town and can be recognized by specific licence plates. Drivers may not always use meters, so agreeing on the fare before departure is standard practice.
Źródło: Wikivoyage · Getting from Nadi Airport to Nadi City Centre - Welcome PickupsWhat is the climate like in Nadi?
Nadi has hot conditions year-round, featuring a short dry period and a longer rainy season. The western location receives less rainfall than Suva, but high heat and humidity remain constant.
Źródło: Wikipedia · WikivoyageWhere is the centre of nightlife in Nadi?
Most bars, late-night venues, and social spots are concentrated within the Martintar district. The venues cater to a mix of residents and visiting travellers.
Źródło: WikivoyageHow can travellers connect to mobile internet upon arrival?
Prepaid mobile plans and SIM cards are sold at the international airport by local telecommunications operators. Packages include mobile data allowances suitable for short or extended visits.
Źródło: Wikivoyage · Buying a Sim Card at Nadi Airport in 2026What are the requirements for renting a car in Nadi?
Major international and local car hire companies maintain offices at the airport and around town. Renters must present a valid driver licence and satisfy company age requirements.
Źródło: Wikivoyage3 źródła
Bezpieczeństwo i zdrowie
Dojazd
Kiedy jechać i gotowe plany
- 09:00Nadi International AirportArrive at the main terminal building and board public transit into town.
- 11:30Prince Charles ParkInspect the central municipal sports grounds used for local matches and public gatherings.
- 14:00Hanifa MosqueView the central place of worship situated within the town area.
- 17:30MartintarDine along Queens Road and visit local establishments for evening leisure.
- 10:00Prince Charles ParkWalk through the park grounds near the central commercial district.
- 13:00Hanifa MosqueObserve the architecture of the local mosque near the town center.
- 16:00MartintarExplore the cafes and dining spots along the main roadway.
Język i kultura
Pięć zwrotów na pierwszy dzień i sytuacje, w których język jest niezbędny
English is an official language in Fiji and serves as the primary language of administration, commerce, and transit in Nadi. A long-term resident can handle housing arrangements, banking, healthcare, and daily transit entirely in English.
- BulaMboo-lah
- VinakaVee-nah-kah
- Vinaka vaka levuVee-nah-kah vah-kah lay-voo
- KerekereKay-ray-kay-ray
- E vica oqo?Ay vee-thah ong-oh?
3 kolejne zwroty
- MoceMaw-thay
- TulouToo-low
- Io / SegaEe-oh / Say-ngah
| Sytuacja | Język |
|---|---|
| Airports, hotels, and car rental agencies | English |
| Buses, shared vans, and taxis | English |
| Municipal markets and neighborhood retail stalls | English, Fijian, and Fiji Hindi |
| Traditional villages and local community meetings | Fijian |
| Banks and government administration offices | English |

Osoby, które tu były
18 lipca 2010 (17:15) Właśnie wróciłem z miasta. Poszedłem do apteki RiteAid po wodę. Tam kosztuje 2,99$ za 24 butelki. Sprzedaję ją po 1$ za butelkę na skrzyżowaniu Roosevelt Blvd i Rahn st. Wszystko w porządku, tylko zamrażarka nie nadąża za mną. Dziennie sprzedaję średnio za 35-40 dolarów. Damir nadal nie oddał pieniędzy. Nie mówiłem – pracowaliśmy dla jednego dupka – Damira. Jeździliśmy daleko na północ miasta – czyściliśmy i myliśmy parkiet. Bardzo bolały mnie plecy i ręce. Wszyscy byliśmy przemoczeni. Dom był bardzo piękny. Wypłaty nie dał. Oczywiście, zajmowanie się wodą jest super. Minimum kosztów – duży procent dochodu. Teraz mogę spokojnie jeść i coś kupować. A co najważniejsze – na pewno nie wyjadę do domu przed terminem. Spotkaliśmy dwie dziewczyny (Nadia i Marina). Nadia jest z Jarosławia, ale studiuje w Moskwie, druga ze Stawropola. Chodziliśmy z nimi po Welsh & Roosvelte. Takie, normalne dziewczyny. Pracują jako LifeGuard. Ale przyjechały na offerze i nie miały większych problemów. Offer to w ogóle dobra opcja dla tych, którzy mają alergię na niedogodności. Ojciec powiedział, że chce, żebym zmienił bilet na koniec sierpnia i pojechał z nimi we wrześniu nad morze odpocząć… jeszcze nie zdecydowałem. Podoba mi się w Filadelfii – jest bardzo gorąco, jedzenie smaczne, wszystko piękne. Ludzie są przyjaźni i naprawdę można spokojnie zarobić trochę pieniędzy. Policja mnie nie rusza, kiedy handluję – to legalne. Tylko fajek nie wolno sprzedawać. Podoba mi się mój biznes – sam sobie jestem szefem, sam decyduję, co i jak. To świetne. Swoją drogą, inwestycje w biznes wyszły minimalne – chłodziarkę dała Lana. Lód biorę z zamrażarki – na razie bez suchego lodu. W wolnym czasie czytam Chucka Palahniuka (Choke). Bardzo ciekawe przemyślenia. Dobra, na dziś chyba wszystko.
Mieszkanie w hostelu na Miami Beach było fajne, ale drogie... i miało też kilka minusów... na przykład to, że oprócz nas w pokoju były jeszcze dwie osoby... i ciągle się zmieniały!! Zasypiasz - na sąsiednim łóżku śpi jedna dziewczyna, budzisz się - już inna... albo w ogóle nikogo nie ma! Bałam się o swoje rzeczy... chociaż prawda jest taka, że tych rzeczy nie miałyśmy zbyt wiele! Mojego bagażu do tamtego czasu jeszcze nie znaleźli... co było dobre - bezpośrednio w hostelu była Laundry - pralnia. Ile wieczorów tam spędziłyśmy!! Rzeczy mało, wracasz z pracy - i do Laundry, prać... tylko ta głupia pralnia słabo działała - prać jeszcze jakoś prała, ale suszyć ubrań nie chciała! Czego my tylko nie robiłyśmy! Po 5 razy ładowałyśmy rzeczy do Dryer-a, wrzucałyśmy monety... i siedziałyśmy 20 minut na desce do prasowania - pilnowałyśmy rzeczy! I tak prawie co wieczór po 3 podejścia... do zmroku, krótko mówiąc)) W pokoju ubrania kategorycznie odmawiały wyschnięcia! Klimatyzacja działała na medal! Nawet w nocy było zimno! Podczas naszego krótkiego pobytu w tym hostelu nieźle dałyśmy w kość Damienowi)))) Biedak... maszyna nie pierze - Damien, pomóż! Rzeczy oddać do przechowalni - Damien.. internet potrzebny - znowu Damien)) zimno w pokoju - znowu Damien.. ale szczególnie ciężko miał z laundry, oczywiście: albo proszku nie ma, albo nasza ćwiartka utknęła w maszynie, albo nie chce prać, albo suszyć, albo po prostu dla towarzystwa wołałyśmy go ze sobą)) On nawet zapamiętał, jak to powiedzieć po rosyjsku - (wybaczcie dokładność odtworzenia) - "ena pralka", co nas bardzo zdziwiło )) Śmiałyśmy się od serca, wyrażenie znowu się przyjęło)) na oznaczenie nieprzezwyciężonych trudności)) i po prostu tak... fajny chłopak, tęsknimy za nim. A jeszcze dobrze było, że wszystko jest blisko: sklepy itd... a zwłaszcza plaża! Moja pierwsza kąpiel w oceanie odbyła się pod hasłem "crazy russians!!" )) przypominam, że strój kąpielowy został w bagażu, a bagaż gdzieś w drodze do Miami... chodziłam po mieście w czarnej sukience, kupionej niedawno w Ross-ie.. i tak jakoś po pracy zostało nam czasu, żeby zajrzeć na plażę.. Nadya pobiegła do wody, a ja zostałam na brzegu z naszymi rzeczami... ona się kąpie i woła mnie ze sobą... ale jak pójdę - przecież jestem w nowej sukience, bez stroju kąpielowego... a jeśli zmoczę sukienkę, to do jutra nie zdąży wyschnąć...-wszyscy pamiętamy o tej cholernej laundry.... a do hostelu 10 minut pieszo przez miasto.... co ludzie pomyślą... ale po 10 minutach staje mi się wszystko jedno, że sukienka nowa, a po 15 - że będzie mokra.. to w końcu ocean!! Nadya wybiega na brzeg, łapie mnie za rękę i ciągnie do wody! Skaczemy w wodzie, łapiemy fale... cieszymy się i bawimy.... a potem idziemy przez miasto do hostelu)))) Ze mnie cieknie woda strumieniami, uśmiecham się i wykręcam sukienkę)) ludzie wytykają nas palcami i pouczająco, z miną znawcy mówią "crazy russians")) a nam wszystko jedno)) Przychodzimy do hostelu, Damien interesuje się, czy wszystko u mnie w porządku (..chce się dodać: z głową...=) ) oczywiście, w porządku! Lepiej być nie może))! O kontynuacji tamtego wieczoru, myślę, że już się domyślacie... kolejny wieczór spędzony w pralni... siedzimy na desce do prasowania, wrzucamy monety do Dryer-a, próbujemy wysuszyć moją sukienkę i strój kąpielowy Nadii... znowu nie wychodzi, wołamy Damiena.. dalej następuje nieprzetłumaczalny polski folklor...)) Jutro się wyprowadzamy i on nas więcej nie zobaczy... ludzie z restauracji współczuli naszemu losowi i postanowili przygarnąć nas na jakiś czas do siebie... za darmo, naturalnie.. to awantura... cholera, lepiej by było, gdybyśmy wtedy zostały w hostelu...
Miasta w Fidżi
Miejsca w Nadi
Kraje w pobliżu
Częste pytania dotyczące Nadi
Nie możesz znaleźć miejsca, którego potrzebujesz? Wyszukiwarka rozumie każdy język. Otwórz wyszukiwarkę