Przejdź do treści
TravelHub

Twoje ustawienia

Zapamiętywane na tym urządzeniu i stosowane na każdej stronie.

Popularne

Żyj

Leone: Przewodnik, ceny i darmowe noclegi · 2026

Leone is the second-largest city on Tutuila Island's west coast. The village is on the south-west coast of Tutuila Island, American Samoa. Leone was the ancient capital of Tutuila Island.

Leone, American Samoa · CC BY-SA 4.0

Mapa miejsc
Teraz w mieścieLeone+25 st. CMżawka · zachód słońca 18:18zaktualizowano 16:14
WjazdWybierz paszportOdpowiedź zależy od posiadanego paszportu.
Miejsca na mapie3
Kurs waluty1,00 $za 1 $USD — waluta krajustan na 16 wrz 2026
Wczytywanie mapy
Leone na zdjęciach20 zdjęć · 1 miejsce
JERRYE ROY KLOTZ MD · cc-by-sa-3.0 · 26 gru 2006
Robert Schediwy · cc-by-sa-4.0 · 17 lut 2013
Ben Hayden · cc-by-4.0 · 26 lis 2018
BillHPike · cc-by-4.0 · 15 lut 2025

Dojazd i zakwaterowanie

Loty, lotniska, hosty i wynajem

Nie ma tu jeszcze hostów oferujących darmowe zakwaterowanie.

2 źródła · Stan na 18 września 2026
Źródło: TravelHub · OurAirports (public domain)

Dojazd

Lotniska, odległości i transport publiczny

DojazdOurAirports (public domain)
Pago Pago International Airport PPG8,2 km od centrum
Faleolo International Airport APW144 km od centrum
Niue International Airport IUE532 km od centrum

Osoby, które tu były

Aziz NadjimutdinovCzytaj
Nowy Jork. Część 4.

Dzień pierwszy. No cóż. Ameryka nigdzie się nie podziała. Naprawdę. I oto, właściwie, wielki powrót nie tak wielkiego człowieka. Bo w zasadzie, kim ja jestem dla Ameryki? Kim my wszyscy jesteśmy dla tego kraju? Zabawnie jest o tym pomyśleć. Ale teraz nie o tym. Tak jak rok temu, przywitał mnie mój bliski przyjaciel Rusłan, ten, z którym jesteśmy tutaj dla siebie cząstką Ojczyzny. Razem z nim, jego przyjacielem i jeszcze jedną rodaczką wyruszyliśmy "załatwiać sprawy". Swoją drogą, jechaliśmy całkiem sporo. W tym mieście trzeba być bardzo mądrym w kwestii dróg i wiedzieć, jak najlepiej jechać, ponieważ problemy z ruchem są bardzo duże. Wystarczy otworzyć te same mapy Apple i zobaczyć obciążenie dróg. I czasami łatwiej jest wydłużyć trasę 1,5-2 razy, ale w rezultacie dotrzeć znacznie szybciej, ponieważ krótka droga jest zakorkowana. Co się zmieniło przez ten rok mojej nieobecności? Nic. Jak już powiedziałem, Nowy Jork absolutnie nie przejmuje się tymi, którzy przyjeżdżają. (No, z wyjątkiem Meksykanów. Bez nich cała Ameryka stanie.) Żyje swoim życiem. Tak samo biega, skacze, chodzi, jeździ, krzyczy, śmieje się i, co najważniejsze, jasno świeci nocami. Teraz naprawdę odnosi się wrażenie, że nic się nie stało. W tym sensie, że nie było tych 8 miesięcy czekania, jakbym zasnął w Nowym Jorku 6 października i obudził się w tym samym miejscu 17 maja, bo teraz patrzysz wokoło i widzisz dokładnie to samo życie, które widziałeś 2/3 roku temu. Bez żadnych zmian. To nawet dodaje pewną dozę sentymentalizmu. Dotarliśmy najpierw do jego pracy, gdzie otworzył mi nową kartę SIM, a potem już do jego domu. Zostawiając rzeczy i poznając nowego członka rodziny Rusłana (tak, niedawno urodziła mu się córka, która zdążyła się mnie przestraszyć, ale to było taaakie słodkie), postanowiłem po raz kolejny wyruszyć na podbój miasta. Pierwszym punktem stał się słynny z filmu "Dawno temu w Ameryce" most Manhattan. "Noodles, poślizgnąłem się." - fraza, która nie jest tak słynna jak cytat z Ojca Chrzestnego, ale nie mniej tragiczna. Choć mało kto mnie teraz zrozumie. Ogólnie rzecz biorąc, film Sergio Leone zawsze był i pozostaje jednym z moich ulubionych od wczesnej młodości. I dlatego już dawno chciałem trafić na ten most. Ale mniejsza z tym. Ciekawe, że na tym samym moście było sporo turystów. I większość z nich to Azjaci. Zawsze wydawało mi się, że ta atrakcja jest interesująca głównie dla fanów filmu, ale najwyraźniej się myliłem, albo wszyscy oni są fanami. Kto wie. Jedynym problemem podróżowania w pojedynkę jest fotografowanie. Nie jestem wielkim fanem selfie na tle wspaniałych atrakcji, więc zazwyczaj proszę o to innych ludzi. Ale warto zauważyć, że zarówno Amerykanie, jak i turyści zawsze są gotowi nacisnąć magiczny przycisk nawet dla nieznajomych. Sam bardzo często pomagałem innym. A czasami, gdy widzę grupę dwóch lub trzech osób, proponuję im zrobienie wspólnego zdjęcia i proszę w zamian o zrobienie zdjęcia mi. Wszyscy zadowoleni? Oczywiście. Wybiegając w przyszłość, opowiem nawet o jednej dziewczynie, która zdążyła zapaść mi w duszę. W drugim dniu pobytu w Nowym Jorku stałem na Times Square i zobaczyłem ładną (nie po prostu ładną, a gorącą) dziewczynę w wieku około 22 lat, która fotografowała się na timerze, stawiając telefon na pachołku budowlanym. Zaproponowałem jej pomoc, a ona nie mówiła ani słowa po angielsku. Po pierwszym zdjęciu poprosiła o jeszcze jedno, a potem zaczęła przeglądać swój album, żeby pokazać, że potrzebuje jeszcze zdjęcia w stylu "Follow me", kiedy trzymają się za ręce. Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę billboardów reklamowych. No, wszystko wykonałem, a ona odskoczyła. I wszystko, co zrozumiałem, to że jest Argentynką (mówiłem, że jest gorąca), ale niestety jest szybsza ode mnie, więc więcej jej nie widziałem. Po moście, swoją drogą, musiałem rozmienić pieniądze, ponieważ przez swoją głupotę przywiozłem pieniądze tylko w 100-dolarowych banknotach. Dla tych, którzy jadą pierwszy raz - rada: Bierzcie mniejsze banknoty, poni

  • Zdjęcie z posta użytkownika Aziz Nadjimutdinov
Иванbeliichel · Czytaj
Dzień jak co dzień w pracy.

I tak nadszedł etap "poszukiwania oferty pracy". Ten etap stał się wyzwaniem, bo nie znalazłem pracy przed wylotem i nie pracowałem przez kolejne trzy tygodnie, będąc już na miejscu. Szczerze mówiąc, do tej pory jej nie znalazłem, to praca znalazła mnie. A dokładniej, właściciel mieszkania znalazł osobę, która zaproponowała mi pracę. Przez te trzy tygodnie odpoczywałem, zwiedzałem miasto, kąpałem się i fotografowałem wszystko po kolei. Też nieźle! ?Mój pracodawca nazywa się Janusz, jest Polakiem. Od razu skojarzyło mi się z Januszem Leonem Wiśniewskim. Mówi w tak zabawny sposób. Prawdę mówiąc, przez telefon nic nie rozumiem, ale na żywo rozumiem wszystko. No i pracuję. Pracuję jako sprzątacz terenu. Dozorca. Choć najlepiej moją pracę można opisać słowem "subbotnik" (czyn społeczny). To samo, tylko za pieniądze. Pomyśleć tylko, planowałem pracować dwa miesiące, a wyjdzie (pewnie wyjdzie, tutaj w Ameryce wszystko jest bardzo elastyczne) 5 tygodni. Zarobię tyle, chcę to i tamto. I każdego dnia wszystko może się zmienić. Wszystko się zmienia. Trzeba być flexible.

  • Zdjęcie z posta użytkownika Иван
  • Zdjęcie z posta użytkownika Иван
  • Zdjęcie z posta użytkownika Иван+2
2posty uczestników o Leone — od zakwaterowania i wiz po weekendowe trasy.Czytaj wszystko
Zbieramy pozostałe informacje o tym miejscu